Podczas gdy Muzeum Narodowe w Krakowie obchodzi właśnie 125 lat swego istnienia, oddział w Poznaniu sposobi się do obchodów 150-lecia muzeum, które...
Podczas gdy Muzeum Narodowe w Krakowie obchodzi właśnie 125 lat swego istnienia, oddział w Poznaniu sposobi się do obchodów 150-lecia muzeum, które będą miały miejsce za trzy lata. Tymczasem, aby się do tych wydarzeń dobrze przygotować, przypomina poznaniakom nie tylko historię miejsca, które z Muzeum Narodowym jest kojarzone, ale także dzieje głównego gmachu. Piątego października minęło dokładnie sto lat od momentu otwarcia obecnej siedziby Muzeum Narodowego.
Gmach ku pruskiej chwale
Historia obecnego muzeum zaczyna się jednak wcześniej, w Wielkim Księstwie Poznańskim, bo w 1857 roku powstało Muzeum Starożytności Polskich i Słowiańskich, które parędziesiąt lat potem przybrało nazwę Muzeum Mielżyńskich. W tym samym czasie władze pruskie powołały do życia ponadregionalne muzeum niemieckie - Provinzial-Muzeum in Posen. Te dwie instytucje, reprezentowane przez wrogo do siebie nastawione narody, w niektórych sprawach potrafiły jednak ze sobą współpracować. Powstanie Muzeum Prowincjonalnego było wyrazem polityki pruskiej, która zmierzała do zdominowania Polaków w dziedzinie kultury. Jednak, jak mówią najnowsze badania historyczne, wielu postrzegało je jako miejsce ponadnarodowe, gdzie sztuka była najważniejsza i niezależna od rasy. W 1904 roku Muzeum Prowincjonalne zyskało nową nazwę: Kaiser Friedrich-Museum i nowy budynek. Olbrzymi gmach zaprojektowany przez znanego architekta Karla Hinkeldeyna miał przyćmić stojące w pobliżu budynki: Bibliotekę Raczyńskich, Teatr Polski i Hotel Bazar. Budynek, który do dzisiaj mieści zbiory sztuki, ma swoją historię i znaczenie symboliczne. Z jednej strony to symbol narzucania pruskiej polityki kulturalnej, która miała pokazać wyższość wytworów kultury niemieckiej nad polską. Żeby jeszcze mocniej to podkreślić, naprzeciw muzeum postawiono pomnik Fryderyka III. Z drugiej strony opowiada dzieje architektury wystawienniczej. W XIX wieku muzeum pojmowano jako świątynię sztuki i takie podejście odnaleźć też można w koncepcji architektonicznej i rzeźbiarskim wystroju poznańskiego muzeum. Budynek składał się z czterech połączonych ze sobą pod kątem prostym skrzydeł, nakrytych osobnymi dachami. Wewnętrzną przestrzeń zamknięto przeszklonym stropem, pod nim zaistniał monumentalny hol. Tak wewnątrz, jak i zewnątrz ściany były bogato zdobione odpowiednimi do muzeum dekoracjami. Całość może i była oryginalna, ale w wymowie jawnie antypolska. Po odzyskaniu politycznej niepodległości z gmachu muzeum "zniknęły bogi germańskie i posągi królów pruskich, usunięto mozaikowe portrety niemieckich mistrzów pochowały się mniej wartościowe przedmioty sztuki niemieckiej".
Pierwsza kolekcja
Zbiory Muzeum Prowincjonalnego były bardzo mało atrakcyjne, toteż trzeba było walczyć o nowe zakupy czy choćby depozyty, jeśli Keiser Friedrich-Museum miało zyskać rangę europejską. Tę rangę zapewnił depozyt kolekcji Atanazego Raczyńskiego, przeniesiony już po jego śmierci z Berlina i liczący blisko dwieście dzieł sztuki. Trzy tygodnie po otwarciu muzeum ukazał się w prasie artykuł, w którym czytamy, że progi budynku przekraczało dziennie od 500 do 3000 osób! Ówczesny dyrektor Ludwig Kaemmerer stworzył doskonałą kolekcję malarstwa niemieckiego, która do dziś przewyższa zbiory wielu muzeów niemieckich. Oprócz malarstwa, muzeum posiadało dużą kolekcję rzemiosła artystycznego: tkanin, ceramiki, mebli, a także zbiór sztuki antycznej. Wiele z nich przetrwało do dzisiaj i stanowi najcenniejsze przykłady kolekcji, która liczy sobie sto lat. Obecna wystawa zorganizowana została przez cały zespół pracowników Muzeum Narodowego pod kierunkiem Tadeusza Grabskiego. Ale ta wystawa nie tylko ma pokazać to, co zostało z kolekcji "keiserowskiej", ma to być przede wszystkim wystawa architektury w architekturze. Brzmi to dość enigmatycznie, ale może właśnie tym bardziej zachęcająco: aby ogarnąć ten opatrzony budynek nowym spojrzeniem, by na nowo przyjrzeć się jego odnowionemu wnętrzu, zwrócić uwagę na to, co było dotychczas ukryte i zakryte. Organizatorzy pragną, abyśmy dzisiaj mogli odbierać sztukę poza koniunkturami, poza uwikłaniami narodowościowymi. Wystawie towarzyszy wspaniała publikacja, ponadtrzystustronicowy zbiór esejów dotyczących różnych spojrzeń na ten moment historyczny oraz opis i fotografie zachowanych zbiorów Keiser Friedrich-Museum.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













