Przeglądam książki wydane przed laty przez poznański Instytut Zachodni, które ostatnio znowu nabrały szczególnej wymowy: "Polska - Niemcy. Dziesięć wieków zmagania" - Zygmunta Wojciechowskiego, "Polityka okupanta hitlerowskiego wobec Kościoła katolickiego 1939-1945", czy "Wschodnia ekspansja Niemiec w Europie Środkowej" - zbiór studiów nad tzw. niemieckim "Drang nach Osten". Nie zaglądałbym teraz do nich, gdyby nie wydarzenia ostatnich dni.
Zapowiadałem przed tygodniem, że powrócę do sejmowej uchwały o reparacjach wojennych dla Polski, bo uważam, że to dobrze, iż Niemcy usłyszeli o tym, co nas boli. Wprawdzie premier Belka uznał sprawę reparacji za zamkniętą, ale mało kto podejrzewał, iż rząd podejmie jakiekolwiek kroki. Można było jednak żywić nadzieję, że uchwała okaże się skuteczną zaporą bezpieczeństwa wobec roszczeń niemieckich, zwłaszcza na ziemiach zachodnich. Ewolucja stanowiska szefowej tzw. Związku Wypędzonych Eriki Steinbach, czy list grupy wpływowych Niemców, zrzekających się roszczeń wobec Polski, świadczą, że była to nadzieja uzasadniona.
Na rezolucję sejmową zareagowali nie tylko Niemcy, ale i środowiska, znane w Polsce z wasalnego stosunku wobec naszego zachodniego sąsiada. Powiadano więc, że to awanturnictwo wobec cywilizowanej Europy, gdzie dominuje interes ponadnarodowy, że uchwała jest antyniemiecka i narusza umowy poczdamskie oraz grozi załamaniem stosunków polsko-niemieckich. Ubolewano, że nasza polityka zagraniczna jest skolonizowana przez spory wewnętrzne - jakby polityka wewnętrzna nie przekładała się na zewnętrzną! - i podnoszono larum, że uchwała sejmowa jest "negatywnym consensusem", otwarciem "puszki Pandory" oraz "budzeniem upiorów". Cóż, wygląda na to, że niektórzy martwią się o Niemcy za samych Niemców. Wystarczy zajrzeć do artykułu p. Wolf-Powęskiej z Instytutu Zachodniego, zamieszczonego na łamach "Gazety Wyborczej".
Warto jednak przypomnieć, iż traktat poczdamski wcale nie stanowił, jakoby ziemie zachodnie były rekompensatą za spowodowane przez Niemców zniszczenia wojenne. W istocie Polska nigdy nie zrzekła się więc roszczeń za zrujnowanie kraju, bo nie trzeba być żarliwym patriotą, aby nie traktować poważnie tego, co uczynił w 1953 roku, w ślad za ZSRR, Bolesław Bierut. Zwłaszcza, że ten agent sowiecki - podejmując, pod naciskiem Mołotowa, ową decyzję - nie zachował obowiązujących wówczas wymogów prawnych, np. brakuje stosownej uchwały Rady Ministrów. A i tak decyzja ta dotyczyła jedynie wschodnich Niemiec, czyli NRD.
Skąd to zdziwienie, że w Polsce roszczenia niemieckie wywołują wśród ludzi takie emocje? Czyżby zapomniano o uchwale Bundestagu popierającej roszczenia Niemców wobec Polski, oraz oświadczeniu niemieckiego ministra finansów, aby w sprawie roszczeń zwracać się do Polski? Rezolucja sejmowa przypomniała tylko, kto był sprawcą wszystkich nieszczęść wywołanych wojną.
Kreowanie się Niemców na męczenników wojny to wyjątkowa bezczelność. A milczenie europejskiej opinii publicznej jest przejawem niezrozumienia głodnego przez sytego, bo to przecież my, na skutek wojny, utraciliśmy blisko czterdzieści procent majątku narodowego, podczas gdy straty Francji czy Anglii były kilkadziesiąt razy mniejsze. Nie wiem, czy te bolesne prawdy mogą zaszkodzić stosunkom polsko-niemieckim, ale jestem pewien, że próba budowania pojednania pomiędzy krajami na przemilczeniach i półprawdach nie ma sensu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













