Inicjatywa prowadząca m.in. do likwidacji Senatu, zmniejszenia o połowę liczby posłów, czy radykalnego ograniczenia ich przywilejów wydaje się krokiem we właściwym kierunku. Zachowywanie immunitetu poselskiego, wykorzystywanego jako parasol ochronny przez tych parlamentarzystów, na których ciążą zarzuty o popełnienie przestępstw kryminalnych, to czysty absurd. Tak jak i utrzymywanie Senatu, który - wybierany każdorazowo w tym samym czasie, co Sejm - nie spełnia swej funkcji, ponieważ odzwierciedla ten sam układ sił politycznych w obu izbach.
Najbardziej irytuje jednak niefrasobliwe gospodarowanie przez wielu "wybrańców narodu" pieniędzmi pochodzącymi z naszych podatków. A tu na przyszłoroczne wydatki Sejm chce aż 19 milionów złotych więcej, niż miał do dyspozycji w tym roku. Tymczasem obliczono, iż z sejmowej kasy znika co roku ok. 55 milionów złotych, wydawanych - poza jakąkolwiek kontrolą - na prowadzenie biur poselskich. Czyli np. na opłacenie asystentów, rozmowy telefoniczne czy przejazdy samochodem. Z tych pieniędzy posłowie rozliczają się, przedstawiając faktury i rachunki, dopiero po zakończeniu czteroletniej kadencji. Skoro więc na prowadzenie biura każdy z nich otrzymuje co miesiąc 10 tysięcy złotych, to zmniejszenie liczby posłów o połowę dałoby rocznie, tylko z tego tytułu, oszczędność dwudziestu kilku milionów złotych. Choć najlepiej byłoby pójść jeszcze dalej: czy nie wystarczyłoby nam stu posłów?
Ale nie tylko parlamentarzyści mają gest, na nasz koszt. Po kontroli wydatków biura Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn - a była nią czołowa, lewicowa działaczka, a obecnie wicepremier, p. Izabela Jaruga-Nowacka - okazało się, że pomiędzy styczniem 2003 r. a marcem br., kosztowało ono budżet państwa ponad dwa miliony złotych. Jedną czwartą tej kwoty pochłonęły wojaże pani pełnomocnik i jej pracowników, a kuriozalną pozycję stanowił "zakup usług gastronomicznych", czyli reprezentacyjnych posiłków zamawianych w czterogwiazdkowej restauracji "Casa Valdemar". Nie były to posiłki dla bezdomnych ani bezrobotnych, więc jak to jest z ową "lewicową wrażliwością społeczną"?
Na pracę Sejmu od dłuższego czasu powszechnie narzekamy, toteż wypada przyklasnąć dokonaniom posłów w ostatnich dniach. Poprawka do ustawy kombatanckiej, mająca przywrócić uprawnienia byłym funkcjonariuszom bezpieki, milicji i prokuratury z lat 1944-1956, była inicjatywą SLD. Udało się ją odrzucić dzięki oporowi szeroko rozumianej opozycji, bo do posłów PiS, LPR i PO przyłączyli się także ci z PSL i "Samoobrony". Dwa kluczowe zapisy dotyczyły "utrwalaczy władzy ludowej", którzy rzekomo walczyli o bezpieczeństwo obywateli i państwa w tamtych latach. A także ludzi zatrudnionych w tych komunistycznych formacjach, którzy osobiście nie uczestniczyli w żadnych represjach. Wedle zamysłu SLD, mieli oni odzyskać uprawnienia kombatanckie bez przedkładania jakichkolwiek dowodów; wystarczyłoby ich oświadczenie, że chociaż pracowali w komunistycznym aparacie represji, to nie zabijali ani nie torturowali ludzi. Pozostaje pytanie: to co tam robili? Prowadzili ewidencję ofiar, czy sprzątali po katach?
Uznanie wzbudziło również przyjęcie przez Sejm - w odpowiedzi na roszczenia niemieckie - uchwały o reparacjach wojennych dla Polski. Za to w mediach zawrzało.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













