Logo Przewdonik Katolicki

W niewoli telewizji

Bogna Białecka
Fot.

Czy od telewizji można się uzależnić w taki sam sposób, jak od papierosów, narkotyków, alkoholu i hazardu? Psychologowie R. Kubey i M. Csikszentmihalyi twierdzą, że tak. Zarówno psychologowie, jak i psychiatrzy określają wiele kryteriów uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Są to: długi czas kontaktu z daną substancją, dłuższy niż zamierzony czas kontaktu, myśl o potrzebie...

Czy od telewizji można się uzależnić w taki sam sposób, jak od papierosów, narkotyków, alkoholu i hazardu? Psychologowie R. Kubey i M. Csikszentmihalyi twierdzą, że tak.


Zarówno psychologowie, jak i psychiatrzy określają wiele kryteriów uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Są to: długi czas kontaktu z daną substancją, dłuższy niż zamierzony czas kontaktu, myśl o potrzebie ograniczenia dawek lub wielokrotne, nieudane próby ich zmniejszenia, zaniedbywanie obowiązków, związane z kontaktem z substancją i zespół abstynencyjny po jej odstawieniu. Wszystkie te zjawiska mogą występować u osób uzależnionych od telewizji.

Dlaczego telewizja jest atrakcyjna?


Praktycznie nikt nie potrafi się skupić na rozmowie, nawet z bliskimi przyjaciółmi, gdy w pokoju włączony jest telewizor i to niezależnie od tego, czy program jest ciekawy, czy nie. Odpowiedzialna jest za to tzw. "reakcja orientacyjna". Jest to reakcja odziedziczona po przodkach, która w przeszłości pomagała błyskawicznie zareagować na fizyczne niebezpieczeństwo, na przykład w postaci drapieżcy. Polega ona na tym, że każdy gwałtowny ruch lub niezwykły dźwięk przyciąga całą naszą uwagę, jednocześnie na chwilę niejako "wyłączając" inne funkcje. Tętno obniża się na kilka sekund, obniża się też poziom pobudzenia umysłowego. Cali koncentrujemy się wyłącznie na danym bodźcu, który reakcję orientacyjną wywołał.
W wielu programach, a zwłaszcza w reklamach, filmach akcji i wideoklipach, w których sceny się błyskawicznie zmieniają, reakcja orientacyjna uruchamia się co kilka sekund. Rezultatem jest efekt przypominający stan głębokiego odprężenia, trwający jednak wyłącznie tak długo, jak długo telewizję oglądamy. Skutkiem ubocznym jest fakt, że po odejściu od telewizora czujemy się bardziej zmęczeni, trudniej nam skoncentrować uwagę i często mamy poczucie wyczerpania energii.

Czy telewizja może być niebezpieczna?


Badania wykazują, że statystyczny obywatel świata spędza dziennie trzy godziny przed włączonym telewizorem. Jest to trzecia czynność - po spaniu i pracy, której poświęcamy najwięcej czasu w ciągu doby. Nadmierne oglądanie telewizji związane jest z utrudnieniami w koncentracji, osłabieniem samokontroli i zwiększaniem zniecierpliwienia wywoływanego drobnymi przeciwnościami dnia powszedniego.

Jak zerwać z nałogiem?


Podstawowa sprawa to uświadomić sobie, że problem istnieje. Najłatwiej sprawdzić to poprzez zapisywanie przez kilka dni wszystkiego, co oglądamy oraz czas spędzany przed telewizorem. W notatkach warto zawrzeć, na ile program się podobał, czego dotyczył, co z niego wynieśliśmy (na przykład nauczyłam się czegoś o kotach, poprawiłam sobie humor dzięki komedii, nie wiem, co zyskałam dzięki programowi, w którym ludzie dokonywali ekshibicjonizmu emocjonalnego i nawet nie pamiętam, czego dotyczył ten 40-minutowy show).
Drugi element to znalezienie alternatyw. Co można robić wieczorem z całą rodziną, by nie siedzieć przed telewizorem? Jednym z pomysłów jest taki, aby wszyscy razem wymyślili jak najwięcej alternatyw, spisali je i wywiesili w widocznym miejscu, na przykład na lodówce. Wieczorem wpierw studiujemy listę, a dopiero wtedy, gdy nic z niej akurat nie odpowiada, świadomie decydujemy się na jakiś program. Ważna rada - wpierw przejrzyj program telewizyjny i wybierz, co będziesz oglądać, a dopiero potem włącz telewizor, a nie na odwrót, bo może się to skończyć na bezmyślnym przełączaniu kanałów.
Trzeci element to wprowadzanie ograniczeń, na przykład ustalenie limitu: maksimum godzina dziennie. Sprawdzoną metodą jest stosowanie kuchennego minutnika. Gdy rozlega się dzwonek, po prostu kończymy oglądanie. Wielu rodziców twierdzi, że jest to metoda skuteczna szczególnie wobec dzieci. Kiedy natomiast rodzic przerywa rozrywkę, słyszy od dziecka zazwyczaj "jeszcze minutkę". Niektóre z telewizorów mają też tzw. "blokadę rodzicielską" pozwalającą wprowadzać ograniczenia czasowe lub blokowanie programów, które pokazują przemoc.
Radykalnym rozwiązaniem jest pozbycie się telewizora lub wprowadzenie znacznych utrudnień korzystania z niego. Kiedy ciężki telewizor trzeba przenieść ze schowka do pokoju tylko po to, by coś pooglądać, okazuje się, że wiele rodzin z tego rezygnuje, stwierdzając, że gra nie jest warta świeczki. Jedynym problemem jest to, że niektórzy przeżywają typowe objawy zespołu abstynencyjnego, tj. napięcie, kłótliwość, niemożność koncentracji. Na szczęście u większości ludzi objawy te mijają po kilku dniach.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki