Logo Przewdonik Katolicki

"Gość w dom, Bóg w dom"

Marcin Makohoński
Fot.

Już od wielu lat w Wielkopolskim Parku Etnograficznym w Dziekanowicach organizowana jest impreza plenerowa określana mianem "Żywego skansenu". Nie mogło jej zabraknąć i w tym roku. W niedzielę, 4 lipca br. rzesze zwiedzających odwiedziło "zabytkową wieś", aby podpatrzeć, jak żyli i pracowali jej mieszkańcy na przestrzeni minionych wieków. Organizatorem "Żywego skansenu" było Muzeum...

Już od wielu lat w Wielkopolskim Parku Etnograficznym w Dziekanowicach organizowana jest impreza plenerowa określana mianem "Żywego skansenu". Nie mogło jej zabraknąć i w tym roku. W niedzielę, 4 lipca br. rzesze zwiedzających odwiedziło "zabytkową wieś", aby podpatrzeć, jak żyli i pracowali jej mieszkańcy na przestrzeni minionych wieków.
Organizatorem "Żywego skansenu" było Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Całodzienna plenerowa impreza zgromadziła rzesze zwiedzających. Do dziekanowickiego skansenu przybyli nie tylko mieszkańcy regionu, ale także goście z całej Polski, a nawet Europy. Co mogli podziwiać w "zabytkowej wiosce"? Przede wszystkim mogli podpatrzeć codzienne i odświętne życie mieszkańców dawnej wsi. We wnętrzach, jak i obejściach domostw można było podziwiać wyroby garncarza, kowala czy kołodzieja. Nie zabrakło również pięknych haftów i plecionych z wikliny koszy. Festyn rozpoczęła Msza Święta w zabytkowym, XVIII-wiecznym kościele. Wielkim zainteresowaniem ze strony zwiedzających pań cieszyły się domowe potrawy. Prażucha, zeptówka czy też smelka musiały jednak ustąpić należnego miejsce przed tradycyjnie wypiekanym chlebem i "swojskim" masłem. Panowie natomiast chętnie korzystali z dobrodziejstw wiejskiej karczmy... Dzieciom najbardziej przypadły do gustu zabawy na drabiniastym wozie, choć z zainteresowaniem podglądały również pracowite pszczoły, z mozołem uwijające się w szklanym ulu. Niedzielne spotkanie z historią wzbogaciło swoimi występami wielu muzyków, kapel i zespołów folklorystycznych. Dla wielu spotkanie z historią w dziekanowickim skansenie stało się spotkaniem z czymś nowym i podziwianiem rzeczy, których do tej pory nie widzieli lub jedynie słyszeli o ich istnieniu z opowieści rodziców czy dziadków. Byli jednak i tacy, którym spacer po "zabytkowej wsi" przywoływał niejedno wspomnienie z lat swojej młodości. Zwyczaje i przedmioty nazywane dziś mianem dawnych czy zabytkowych były wtedy czymś normalnym, wpisanym w codzienność.
Tekst i zdjęcie:

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki