Logo Przewdonik Katolicki

Ewangelia skandalem tego świata

Jadwiga Knie-Górna
Fot.

Rozmowa z biskupem Markiem Jędraszewskim, delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Akademickiego, uczestnikiem VIII Międzynarodowego Forum Młodzieży, które odbyło się na początku kwietnia br. w Rocca di Papa k. Rzymu. Tegoroczne Forum odbyło się pod hasłem "Młodzież i uniwersytet - świadczyć o Chrystusie w środowisku uniwersyteckim" - czy to jest li tylko kolejne...

Rozmowa z biskupem Markiem Jędraszewskim, delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Akademickiego, uczestnikiem VIII Międzynarodowego Forum Młodzieży, które odbyło się na początku kwietnia br. w Rocca di Papa k. Rzymu.


Tegoroczne Forum odbyło się pod hasłem "Młodzież i uniwersytet - świadczyć o Chrystusie w środowisku uniwersyteckim" - czy to jest li tylko kolejne hasło medialne, czy też młodzież akademicka rzeczywiście chce świadczyć o swojej wierze w Chrystusa?

- Międzynarodowe Forum Młodzieży odbywało się zwykle w łączności ze Światowym Dniem Młodzieży. Po raz pierwszy, właśnie w tym roku, te dwa wydarzenia zorganizowano w osobnych terminach, po to, aby młodzi mieli czas i żyli tylko problemami zgodnymi z problematyką konkretnego spotkania. Młodzież do Rocca di Papa przybyła z dziewięćdziesięciu krajów, właściwie ze wszystkich kontynentów. Ten fakt wskazuje na różnorodność problemów, z jakimi się spotykają. Młodzi chcą świadczyć o Chrystusie, tylko trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że to świadectwo w każdym kraju wygląda bardzo różnie. I tak, według sporej grupy duszpasterzy akademickich zachodniej Europy, w krajach tych mało jest osób, które Ewangelią chcą jakoś żyć, jak i mało jest tych, które chcą o niej słyszeć. W tym miejscu przypomina mi się ciekawa wypowiedź Silva Berlusconiego, aktualnego premiera Włoch, zresztą bardzo często w mediach cytowana, że "we współczesnym świecie liczą się tylko trzy rzeczy: informatyka, język angielski oraz pieniądze". Jak zatem w ten świat wejść z Ewangelią?! Następne świadectwa uczestników Forum dostarczyły kolejnych pytań, bowiem dla profesora z Moskwy, katolika, który przed laty dojeżdżał z Moskwy do Lwowa, aby uczyć się podstawowych prawd chrześcijaństwa, by w końcu przyjąć tam chrzest katolicki, problemem głoszenia prawd chrześcijańskich jest ich funkcjonowanie w całkowicie zateizowanym środowisku. Jak w nim mówić o chrześcijaństwie i jakiego używać do tego języka? Nieoczekiwanej odpowiedzi na to pytanie udzieliła dziewczyna z Uzbekistanu, która wstała i powiedziała: - Ja jestem poganką, studentką politologii, po drodze swojego życia spotkałam chrześcijaństwo, jestem teraz katechumenką przygotowującą się do chrztu świętego. Uderzył mnie jej wielki entuzjazm, prawdziwa radość z faktu oczekiwania na bycie chrześcijanką! Takiej odpowiedzi udzieliła też dziewczyna z Indii, która opowiadała, że do chrześcijaństwa przyciągnęła osoby innych religii poprzez zwyczajne, proste gesty życzliwości. Pomagała osobom zagubionym, chorym, pozbawionym sensu życia. Jako katoliczka nie potrafiła obojętnie koło nich przejść, zaczęła im mówić, co jest jej źródłem nadziei, co pozwala jej przezwyciężyć trudności.
Jakże innym wymownym świadectwem była wypowiedź chłopaka z Afryki, z Burundii. Opowiedział on o swoim koledze, który podczas walk domowych dobił staruszkę kijem. Ten obraz mordowania bezbronnej osoby prześladował go przez długi czas. Jednak kiedyś spotkał właśnie owego uczestnika VIII Forum, który opowiedział mu o Jezusie Miłosiernym, a następnie doprowadził go do sakramentu pojednania. W życiu owego nieszczęsnego młodzieńca doszło do radykalnej przemiany: pojednał się z Bogiem, a przez to także z sobą samym i z innymi ludźmi do tego stopnia, że jest dzisiaj animatorem grup modlitewnych.

Z tego, co Ksiądz Biskup powiedział, widać ogrom poruszanych problemów. Czy jest jednak coś, co łączy współczesne pokolenie młodych?

- Profesor Mary Ann Glendon z Papieskiej Akademii Nauk Społecznych starała się określić pokolenie współczesnych młodych ludzi. Mówiąc o tym pokoleniu, które socjologowie określają mianem "pokolenie Y", wskazała na dwa podstawowe elementy, które je charakteryzują. Jest to, najpierw, pokolenie, które przyszło na świat wraz z pojawieniem się pierwszych komputerów osobistych (1982) oraz, po drugie, jest to pokolenie w znacznej części wywodzące się z małżeństw rozbitych lub wychowywane przez kobiety samotne. Jest to zatem pokolenie młodych, które dźwiga na sobie bagaż smutnych doświadczeń. Niekiedy jest ono wewnętrznie mocno poranione.

Księże Biskupie, jaki jest cel tych międzynarodowych spotkań?

- Ponieważ nie byłem obecny na poprzednich siedmiu spotkaniach, odpowiem na to pytanie w kontekście ostatniego, VIII Światowego Forum Młodzieży. Po pierwsze, na to spotkanie przybywają ludzie z całego świata, wielu z nich musi pokonać wiele trudności typu wiza, paszport, a dla osób z tzw. Trzeciego Świata dochodził jeszcze problem dojazdu. Pomimo że różnią się nie tylko środowiskowo, ale też kulturowo, to łączy ich wszystkich poczucie jedności, jakie daje im Kościół. Tego doświadczenia nie da im żadna lektura, o tym zresztą sami mówili. Jest to również kolejna okazja do tego, żeby młodzi ludzie zrozumieli, jak ważną są częścią Kościoła, na którą starsi, a zwłaszcza Ojciec Święty, patrzy z wielką nadzieją.

Na Zachodzie wmawia się młodym ludziom, że chrześcijaństwo musi zniknąć, że nadeszła era zlaicyzowanego świata.

- W najgorszej sytuacji są ci chrześcijanie, którzy w to uwierzyli, tak jakby zapomnieli, że jest moc Słowa Bożego i że jeszcze jest Pan Bóg, który jest Królem historii. Przypomniały mi się zdarzenia z 2000 roku, ze Światowego Dnia Młodzieży w Rzymie, podczas którego zdarzył się fenomen "śnieżnej kuli", bowiem pierwszego dnia brało w nim udział około miliona młodzieży, a następnie było już dwa i pół miliona młodych! Byłem tam i patrząc na te wydarzenia, wzruszałem się, ale też słuchałem włoskich stacji, w większości laickich, gdzie mówiono, chcąc nie chcąc, że w Rzymie jest tyle młodych ludzi, a nie potrzebna jest policja, że pomimo gigantycznego upału młodzi są tacy radośni. Byli zmuszeni, by odpowiedzieć sobie na bardzo ważne wtedy pytanie: skąd są tacy ludzie, którzy przyjeżdżają z całego świata, którzy tak się doskonale ze sobą czują? Mało komu przyszło na myśl, być może trudno to było z racji różnych postaw ideologicznych wypowiedzieć, że u fundamentów tych postaw była po prostu chrześcijańska wiara. Nie możemy wątpić w jedno, w co Papież bardzo głęboko wierzy - że w młodym człowieku jest naturalna wrażliwość i pragnienie czynienia dobra. Ważne jest to, aby w młodzieży tę wrażliwość wzbudzić i pozwolić, by ona w nią uwierzyła i próbowała ją włączyć w swoje życie.

Nieustannie mówi się o braku autorytetów, na których młodzi mogliby się wspierać. Czy według Księdza Biskupa rzeczywiście z autorytetami jest tak źle we współczesnym świecie?

- To, że nie ma dzisiaj autorytetów, jest kolejnym mitem. Wiele autorytetów, czy raczej idoli było kreowanych sztucznie, zwłaszcza przez media. Często kreowano ludzi, którzy absolutnie na to nie zasługiwali. Takie "autorytety" musiały upaść - i całe szczęście, że tak też się stało. Proszę jednak zwrócić uwagę, o jakich autorytetach, a dokładnie, o jakim Autorytecie mówi Ojciec Święty. Otóż mówi on o Chrystusie, który nigdy nie zawiedzie, który wymaga, który jest prawdziwym przyjacielem. Te słowa są przyjmowane przez młodych. Podczas VIII Forum było oczywiście spotkanie młodych z Papieżem. Trwało ono kilka godzin. Ojciec Święty był w doskonałej formie. Dwie rzeczy najbardziej uderzyły mnie podczas tego spotkania. Najpierw, pośród melodii hip-hopowych czy też rockowych lub bardziej poważnych, uderzał śpiew młodych, skierowany do Papieża. Śpiew, który co jakiś czas powracał jak echo: "Nie poddawaj się!" Proszę spojrzeć na wymiar tych słów: młodzi, pełni życia i zdrowia ludzie śpiewają choremu, staremu, ledwo poruszającemu się Człowiekowi - "Nie poddawaj się!" Robiło to ogromne wrażenie. Druga rzecz, o której tu chciałbym wspomnieć, to ogromne białe płótno zwisające z balkonu Bazyliki św. Piotra z hasłem tegorocznego Dnia Młodzieży: "Chcemy zobaczyć Chrystusa". Otóż pod koniec spotkania, kiedy już nad Rzymem zachodziło słońce, to białe płótno zaczęto podnosić do góry i wtedy też z wolna zaczęła się ukazywać ogromna ikona - twarz Chrystusa Pantokratora. Ona mówiła o tym, że Chrystus naprawdę jest pośród nas. Że możemy ujrzeć Jego - w biednych, ubogich, potrzebujących, a także w tych, których tak łatwo dziś nazwać ludźmi marginesu. Chrystusa widać w słabszych od nas, w tych, którzy nie mają jeszcze siły, by własnym głosem upomnieć się o prawo do swojego życia lub już nie mają tej siły. Ta ukazująca się twarz Chrystusa wzbudziła ogromny autentyczny entuzjazm, oklaski i wzruszenie. Papież, który wskazuje Chrystusa, już dla kolejnego pokolenia młodzieży jest prawdziwym autorytetem, jest ich idolem - tym razem w najlepszym sensie tego słowa.

A może wrażliwość młodych ludzi pozwoli szybciej dostrzec Chrystusa właśnie w tych ubogich i chorych, niż w pędzącym, wirtualnym współczesnym świecie?

- Ten straszliwy pęd spowodował, że nasz świat stał się nieludzki. Jeśli świat jest nieludzki, to także nie ma w nim miejsca dla Pana Boga.
Prawdziwą sztuką i mądrością życia jest to, co Ojciec Święty powiedział o sobie samym podczas tego spotkania: Papież jest stary, ale serce ma młode! Sztuka życia polega właśnie na tym, aby młodzi potrafili zachwycić się swoją wrażliwością na autentyczne dobro bezinteresowność i zachowali ją przez całe swoje życie. Trzeba też uwierzyć w to, że Ewangelia była, jest i pozostanie wyzwaniem, znakiem sprzeciwu i skandalem dla tego świata. I że żyjąc jej duchem, każdy z nas musi stawać się takim właśnie znakiem sprzeciwu.

Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki