Logo Przewdonik Katolicki

Patron ładu moralnego

Michał Gryczyński
Fot.

Święty Stanisław ze Szczepanowa, patron Polski, jest od lat symbolem sprzeciwu Kościoła wobec demoralizacji władzy. Wystarczy przypomnieć usiłowania komunistycznych przywódców PRL, którzy w 1979 roku. starali się nie dopuścić do tego, aby pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny przypadła na obchody dziewięćsetlecia śmierci krakowskiego Biskupa-Męczennika. Ostatecznie biskupi polscy...

Święty Stanisław ze Szczepanowa, patron Polski, jest od lat symbolem sprzeciwu Kościoła wobec demoralizacji władzy. Wystarczy przypomnieć usiłowania komunistycznych przywódców PRL, którzy w 1979 roku. starali się nie dopuścić do tego, aby pielgrzymka Ojca Świętego do Ojczyzny przypadła na obchody dziewięćsetlecia śmierci krakowskiego Biskupa-Męczennika.


Ostatecznie biskupi polscy zgodzili się na czerwcowy termin pielgrzymki, przenosząc wówczas obchody uroczystości ku czci św. Stanisława na ten miesiąc. A entuzjastycznemu powitaniu Ojca Świętego w Ojczyźnie towarzyszyły wtedy słowa hymnu sławiącego Biskupa-Męczennika "Gaude Mater Polonia"...

Zanim doszło do tragedii


Postać św. Stanisława wzbudza od wieków namiętne spory w gronie historyków. Zdani na skąpe informacje kronikarskie snują domysły, czy był bohaterem, czy zdrajcą? Zwłaszcza, że sylwetka inspiratora i mocodawcy tamtej zbrodni króla Bolesława Śmiałego była często odmalowywana bez skazy, podczas gdy z ofiary próbowano uczynić buntownika. Czyżby więc arcychrześcijański monarcha wymierzył biskupowi zasłużoną, acz srogą karę, np. za udział w spisku, albo intrygę zmierzającą do koronacji Władysława Hermana? Przyjrzyjmy się osobom dramatu.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie Stanisław przyszedł na świat; prawdopodobnie pomiędzy 1030 a 1035 r. Jego rodzicami mieli być - według Jana Długosza - Wielisław i Bogna, ale te imiona są raczej dziełem fantazji naszego zasłużonego dziejopisa. Pewne jest tylko to, że pochodził z rodziny rycerskiej Turzynów, zamieszkującej miejscowości Raba i Szczepanów, nieopodal Bochni. Kształcił się w krakowskiej szkole katedralnej oraz Gnieźnie, a następnie za granicą, prawdopodobnie w Leodium (Liage). Około 1060 r. przyjął święcenia kapłańskie.
Do Ojczyzny powrócił na wezwanie biskupa Suły-Lamberta, który mianował go kanonikiem krakowskiej katedry i zatrudnił w kancelarii książęcej. Kiedy w 1070 r. Lambert zmarł, Stanisław został wybrany jego następcą. Rok później przyjął sakrę biskupią, prawdopodobnie z rąk arcybiskupa Anno. Przystąpił wówczas do organizowania diecezji i porządkowania spraw kościelnych w duchu reformy gregoriańskiej, został także bliskim doradcą i współpracownikiem Bolesława Śmiałego. Od tej chwili przez siedem lat król i biskup zgodnie pracowali dla dobra Kościoła i Ojczyzny, m.in. wspólnie zwrócili się do papieża Grzegorza VII z prośbą o uregulowanie stosunków kościelnych w Polsce, a w 1075 r. razem podejmowali legatów papieskich po synodzie postnym, który odbył się w Rzymie i radzili nad wprowadzeniem reform.
Przypomnijmy, że Bolesław Śmiały, nazywany także Szczodrym, był synem Kazimierza Odnowiciela. Sprzymierzył się w 1073 r. z Sasami, którzy zbuntowali się przeciw cesarzowi, dzięki czemu sam także uniezależnił się od Henryka IV. A potem, wykorzystując osłabienie pozycji cesarza - którego papież obłożył klątwą za wystąpienie przeciw Stolicy Apostolskiej - koronował się na króla Polski. Warto przypomnieć, że wcześniej, w 1032 r. w Merseburgu, Mieszko II abdykował i oddał koronę Konradowi II.

Mord na Skałce


Konflikt króla z biskupem sprowokowała chłopska rebelia 1078 r., wzniecona - pod hasłami wywalczenia słusznych praw - pod nieobecność rycerstwa, walczącego u boku króla na Rusi. Chłopi zaczęli napadać na kolejne dwory rycerskie, bałamucąc przy okazji wiele spośród osamotnionych małżonek. Na wieść o tym rycerze samowolnie opuścili monarchę i powrócili z wyprawy, aby krwawo stłumić rewoltę i bronić swoich posiadłości oraz rodzin.
Bolesław Śmiały, znany ze swej porywczości, postanowił surowo ukarać rycerzy, którzy pozostawili go na obcej ziemi, a na dodatek naruszyli jego wyłączność jurysdykcyjną nad chłopstwem. Ale wtedy rycerze, w poczuciu głębokiej krzywdy, zaczęli spiskować przeciwko srogiemu królowi. Gniew monarchy starał się złagodzić biskup Stanisław, stając w obronie prześladowanych, ale kiedy nawet prywatne upomnienia nie przynosiły skutków, zdecydował się obłożyć go klątwą. Przypuszcza się, że przyczyną owego potępienia mogło być również nieobyczajne życie króla i jego otoczenia, m.in. uwiedzenie i porwanie przez Bolesława Śmiałego zamężnej niewiasty.
Bolesław Śmiały, jak głosi podanie, wpadł 9 maja 1079 r. ze swymi siepaczami do świątyni na krakowskiej Skałce, gdzie biskup Stanisław w szatach pontyfikalnych celebrował właśnie Mszę św., i zamordował go. Oględziny czaszki, odnalezionej po wiekach, noszą wyraźne ślady znęcania się nad biskupem - może osobiście przez króla? - m.in. siedem cięć mieczem. W 1089 r. relikwie męczennika przeniesiono do katedry na Wawelu, gdzie spoczęły w kamiennym grobowcu.
Na wieść o tej okrutnej zbrodni w narodzie zapanowało wzburzenie i król musiał się ratować ucieczką. Miał znaleźć schronienie na Węgrzech, u swego kuzyna Władysława, a wedle podania do końca swych dni żył jako mnich-pokutnik w klasztorze benedyktyńskim w Osjaku na Bałkanach. Zmarł 3 kwietnia 1081 r.

750 lat później...


Męczennika kanonizowano 17 września 1253 r. w Bazylice Św. Franciszka w Asyżu; była to pierwsza w dziejach Kościoła kanonizacja dokonana poza Rzymem. Natomiast 8 maja 1254 r. odbyła się w Krakowie pierwsza uroczystość ku czci św. Stanisława.
Z okazji 750. rocznicy kanonizacji w diecezji tarnowskiej trwał Rok Stanisławowski, zainaugurowany 8 maja ub.r. Dlaczego właśnie tam? Bo przecież św. Stanisław urodził się na terenie naszej diecezji - przypomina tarnowski kapłan ks. Wiesław Piotrowski i mówi, że w głównej uroczystości uczestniczyli m.in. Kard. J. Ratzinger - prefekt rzymskiej Kongregacji Nauki Wiary oraz Kard. Józef Glemp - prymas Polski. Obchodom towarzyszyła również sesja naukowa, podczas której zgodnie podkreślano aktualność św. Stanisława, jako patrona ładu moralnego
Owa aktualność wzrasta tym bardziej, im znaczniejszy jest rozdźwięk pomiędzy moralnością a polityką. Św. Stanisław przypomina bowiem możnym tego świata, że i oni muszą się liczyć z osądem moralnym, zwłaszcza ze strony Kościoła. On własną krwią okupił prawo do takiego osądu, stając się symbolem sprzeciwu wobec nadużyć władzy.

Symbol bierzmowania Narodu

(...) Tak jak dojrzałym chrześcijaninem staje się człowiek ochrzczony przez przyjęcie sakramentu bierzmowania - tak też Opatrzność Boża dała naszemu narodowi w odpowiednim czasie po chrzcie historyczny moment bierzmowania. Św. Stanisław, którego od epoki chrztu dzieli prawie całe stulecie, symbolizuje ten moment w szczególny sposób przez to, że dał świadectwo Chrystusowi, przelewając krew. (...)
Św. Stanisław stał się też w dziejach duchowych Polaków patronem owej wielkiej, zasadniczej próby wiary i próby charakteru. Czcimy go jako patrona chrześcijańskiego ładu moralnego, bowiem ład moralny tworzy się poprzez ludzi. Dochodzi w nim więc do głosu ogromna ilość takich właśnie prób, z których każda jest próbą wiary i próbą charakteru. Od każdej zwycięskiej próby w ostateczności zależy ład moralny. Każda próba przegrana przynosi nieład.
Wiemy też doskonale z całych naszych dziejów, że absolutnie, za żadną cenę, nie możemy sobie pozwolić na ów nieład. Za to już wiele razy gorzko zapłaciliśmy w historii. (...)

Z homilii Jana Pawła II, Kraków 1979 r.


Kraków po kanonizacji św. Stanisława

(...) Z bullą papieską wracali posłowie do Krakowa. Nie sami przybywali, lecz w towarzystwie legata papieskiego, opata Opizona z Meranu (w Tyrolu w Alpach). (...) Łatwo pojąć, jakie uroczystości przygotowali w Krakowie Bolesław Wstydliwy, matka jego bł. Grzymisława, żona bł. Kinga i bł. biskup Prandota, całe duchowieństwo świeckie i zakonne, z Dominikanami na czele! Zjechało się do Krakowa pięciu książąt piastowskich, wszyscy biskupi, opaci i przeorowie z całej Polski, wielmożowie i prostaczkowie, wszystkie stany i zawody. Kto tylko mógł, jechał do Krakowa na dzień 8 maja 1254 roku. Przyjezdnych było tylu, iż miasto nie mogło im zapewnić noclegów i obozowali po polach za murami miejskimi. Pod okiem legata papieskiego dokonano odkrycia dotychczasowego grobowca, który był w południowej stronie katedry wawelskiej, sprawiony niegdyś przez biskupa Lamberta. Biskupi sami obmyli święte szczątki winem, następnie podniesiono je i pokazano przelicznemu zgromadzeniu. Odczytano łacińską bullę Innocentego IV i przełożono ją dla świeckich na polskie. (...)
Wielki to był dzień dla Piastów. Zabójcą św. Stanisława był król, głowa dynastii; zhańbił dom piastowski zgładzeniem sługi Bożego. (...) A teraz oto przedstawiciele dynastii zebrali się kornie koło grobu męczennika i wzywają go w modlitwie, jako patrona Polski. (...) Modlą się, żeby przebłagać Boga za grzech swego przodka i samą obecnością swoją dają zadośćuczynienie Kościołowi. (...)

Feliks Koneczny "Święci w dziejach narodu polskiego"

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki