W świetle i cieniu

Słynne kameralne muzeum Albertina w Wiedniu sprowadziło z całego świata dzieła Rembrandta. Dla polskich miłośników malarstwa przydarza się niebywała okazja - nieopodal zgromadzono 150 dzieł flamandzkiego mistrza.



Obrazy przywiezione na tę olbrzymią wystawę pochodzą z różnych stron, od amsterdamskiego Rijkmuseum po rosyjski Ermitaż. Kuratorzy wystawy chcieli pokazać wszechstronność...
Czyta się kilka minut
Słynne kameralne muzeum Albertina w Wiedniu sprowadziło z całego świata dzieła Rembrandta. Dla polskich miłośników malarstwa przydarza się niebywała okazja - nieopodal zgromadzono 150 dzieł flamandzkiego mistrza.

Obrazy przywiezione na tę olbrzymią wystawę pochodzą z różnych stron, od amsterdamskiego Rijkmuseum po rosyjski Ermitaż. Kuratorzy wystawy chcieli pokazać wszechstronność Rembrandta - malarza i grafika - oraz rozpiętość tematyczną jego obrazów. Ale, aby obejrzeć wspaniałe grafiki, nie trzeba jeździć tak daleko: 15 marca otwarto na Wawelu wystawę prawie stu grafik pochodzących z Muzeum Rembrandta w Amsterdamie.

Rembrandt był przekonany o swoim talencie i geniuszu. Można przypuszczać, że dlatego właśnie sygnował swoje obrazy tylko imieniem, na wzór mistrzów Południa. Rzeczywiście, jego obrazy przyprawiają o dreszcze, mają w sobie tajemnicę, głębokie piękno i wrażliwość.

Portrety na sprzedaż

Ze swojego rodzinnego miasta Lejdy dwudziestopięcioletni Rembrandt udał się do Amsterdamu pieszo. Był już znanym malarzem, który tworzył pod dużym wpływem Caravaggia na zamówienie dworu w Hadze. Amsterdam był pociągający - duże miasto tętniące życiem, dające wielkie możliwości. Wydaje się, że Rembrandt miał głowę na karku i nie był malarzem idealistą, wiedział, co i jak robić, żeby się dobrze sprzedało. Praktyczny północny umysł. Dotychczas był znany z obrazów o tematyce historycznej, religijnej i mitologicznej, niektóre z nich miały alegoryczny podtekst, jednak szybko okazało się, że amsterdamskiego mieszczaństwa nie interesuje taka sztuka. Bogaty kupiec, który właśnie się dorobił, chciał mieć na ścianie swój portret i portret żony w bogatej sukni i biżuterii. Rembrandt szybko dostosował się do nowej sytuacji i stał się wziętym portrecistą malującym przez cztery najbliższe lata jeden portret miesięcznie. Wprawdzie obrazy z tego okresu często ocierały się o banał, ale zdarzały się "perełki". Ich oryginalną cechą było to, że model został uchwycony jakby przypadkiem, oderwany od jakiegoś zajęcia, od pracy albo lektury, patrzy na nas roztargnionym wzrokiem. Dużym powodzeniem cieszyły się portrety żony młodego malarza, Saskii van Uylenburgh. Malował ich bardzo dużo, nawet po jej śmierci, nadając postaciom znanym z literatury czy mitologii jej twarz.

Miarą sukcesu Rembrandta w Amsterdamie był fakt, że dość szybko dostał propozycję wykonania portretu grupowego, co było najwyższą formą patronatu artystycznego w środowisku mieszczańskim. W ten sposób powstał słynny "Wykład anatomii doktora Nicolaesa Tulpa". Z ciemności wyłaniają się twarze medyków z zaciekawieniem lub obrzydzeniem obserwujące sekcję zwłok. Układ postaci "zapożyczył" artysta od namalowanego kilkanaście lat przedtem płótna Rubensa "Grosz wdowi", grupując postacie na wzór bohaterów dramatu religijnego.

Zbankrutowany geniusz

Caravaggio fascynował Rembrandta na początku drogi artystycznej. W końcu sam Rembrandt doprowadził do mistrzostwa grę światła i cieni w swoich obrazach, uzyskując niezwykłą ekspresję. Pod koniec lat 30-tych XVII wieku maluje dwa biblijne cykle, opisujące historię Samsona i historię Tobiasza. Rembrandt na tych obrazach robi ze światłem i cieniem rzeczy niesamowite, dramatyzm osiąga punkt kulminacyjny, obraz żyje. Szczytowym punktem kariery życiowej Rembrandta był portret grupowy kompanii strzeleckiej kapitana Cocka zwany "Strażą nocną". Wielkie barokowe dzieło, rozmachem przewyższające nawet wielkie starotestamentowe sceny, z mistrzowskim użyciem światłocienia nie zachwyciło jednak kapitana. Natomiast dzisiaj o tym obrazie mówi się, że to największe dzieło malarstwa flamandzkiego.

"Błogosławieństwo Jakuba" i "Powrót syna marnotrawnego" pokazują, jaka zmiana zaszła w sztuce Rembrandta. Jest w nich nie barokowy przesyt, a pełna skupienia kontemplacja. Nie jest też istotny historyczny moment, ale ponadczasowość i uniwersalność biblijnej opowieści. Przebaczający i pełen miłości gest ojca witającego syna nie ma sobie równych w całej historii malarstwa. Być może, aby namalować taki obraz, musiał przeżyć te wszystkie upadki, których doświadczył.

Malarz zbankrutował. Nie tylko materialnie, bowiem z tego bankructwa można się podźwignąć. Bankructwo uczuciowe i samotność, jakich doświadczył na końcu życia, były trudne do zniesienia.

Najpierw umarła jego żona, zostawiając paromiesięcznego synka i niekorzystny dla męża testament. Związki z kolejnymi kobietami nie zakończyły się dobrze i dla niego i dla nich. Jedna z kobiet urodziła mu dziecko i wprawdzie żyła z nim, ale bez ślubu, za co została wykluczona dożywotnio ze swojej wspólnoty kościelnej. W międzyczasie Rembrandt musiał wystawić na sprzedaż swój dom. W przeciągu paru lat umarła matka jego dziecka, syn, a chwilę później synowa, osierocając półroczną wnuczkę Rembrandta. Wydaje się, że te wszystkie nieszczęścia to za dużo dla niego. Został pochowany w 1669 roku jako artysta minionej epoki, niemodny... Jego pogrzebem prawie nikt się nie zainteresował, choć jeszcze niedawno odwiedzał go znany w Europie arystokrata Cosimo de'Medici.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 15/2004