Drogi i bezdroża

Zjazd Gnieźnieński i spotkanie młodzieży uniwersyteckiej z Papieżem wskazały drogę do chrześcijańskiej przyszłości Europy. Mają rację ci, którzy boją się chrześcijańskich korzeni cywilizacji. Miniony weekend pokazał, że z tych korzeni może jeszcze coś wyrosnąć. Idzie wiosna - głosi Papież.

Nie mamy jednak prawa do łatwych nadziei. W ubiegłym tygodniu przebywali w Rzymie...
Czyta się kilka minut

Zjazd Gnieźnieński i spotkanie młodzieży uniwersyteckiej z Papieżem wskazały drogę do chrześcijańskiej przyszłości Europy. Mają rację ci, którzy boją się chrześcijańskich korzeni cywilizacji. Miniony weekend pokazał, że z tych korzeni może jeszcze coś wyrosnąć. Idzie wiosna - głosi Papież.

Nie mamy jednak prawa do łatwych nadziei. W ubiegłym tygodniu przebywali w Rzymie biskupi z Holandii. Wzorcowa ad limina, przynajmniej dla dziennikarzy: konferencje prasowe, do dyspozycji obszerny, ale przejrzysty raport o stanie tamtejszego Kościoła. O przejrzystość zresztą nietrudno, bo sytuacja jest jasna: wczoraj było źle, dziś jest beznadziejnie, a jutro będzie jeszcze gorzej. W Holandii żyje 8602 zakonnic, z tego 466 poniżej 65 roku życia. O wieku kapłanów raport nie wspomina. Mówi jedynie, że od 1960 r. ich liczba zmniejszyła się o 60-70 procent. W ciągu ostatnich siedmiu lat o 30 procent spadła ilość seminarzystów, o tyle samo ilość ludzi uczęszczających w weekend do kościoła, ilość sakramentów małżeństwa - niemal o połowę. Aby obraz "agonii" był jasny, warto przypomnieć, że chodzi tu o jeden z najbardziej dynamicznych do niedawna Kościołów Europy. To on przodował w soborowych reformach, dysponował wielotysięczną rzeszą kapłanów i zakonników, aktywnym laikatem, doskonałym zapleczem teologicznym, oświatowym, charytatywnym i ekonomicznym... czyli tym, czego my nie mamy i mieć nie będziemy.

Kościół w Holandii umiera, lecz nikt nie pyta: dlaczego? gdzie i kiedy popełniono błąd? Środowisku, które przez 40 lat słynęło z krytycznego podejścia do dziejów Kościoła, dziś brak odwagi, by krytycznie popatrzeć na własne "dokonania".

Kościół w Holandii stał się niekomunikatywny, niezdolny do przekazania wiary kolejnym pokoleniom. W raporcie jednak niemal w ogóle nie mówi się o liturgii, o sakramentach, które są przecież głównym środkiem "komunikacji" łaski i wiary. Jedynym zadaniem, jakie Kościół w Holandii stawia sobie na tym polu, jest kolejne aggiornamento (nowy przekład) Pisma Świętego.

Magicznym słowem, które wszystko ma wytłumaczyć, jest "sekularyzacja". Z góry się jednak zakłada, że jest ona przyczyną kryzysu Kościoła, a nie jego skutkiem. Nikt też nie pyta na serio, jak przeciwstawić się sekularyzacji. Mogłoby się bowiem okazać, że szukając metod desekularyzacji czy sakralizacji, trzeba by wrócić do tego, co w imię modernizacji Kościoła zbyt pochopnie uznano za chrześcijańskie mity, magie czy zabobony.

Znamienne w tym względzie są słowa jednego z głównych sekularyzatorów holenderskiej teologii E. Schillebeeckxa, który przed dwoma laty w wywiadzie dla "Il Regno" wyznał, że tym, co mu na starość pozostało, jest solidna, tradycyjnie pobożna wiara jego rodziców w wielodzietnej rodzinie - z codzienną Mszą i modlitwą na kolanach. Kolejnym pokoleniom Holendrów odmówiono prawa do takiego wzrastania.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2004