Epidemia medialna

Na początku lutego prasa doniosła, że lekarze wykryli sepsę u gimnazjalisty z Polic. Wkrótce potem pisano o wykryciu choroby u kilku małych dzieci w Zachodniopomorskiem. Gdy po kilku dniach media podały wiadomość, że na sepsę zmarł 15-letni Bartek z Gdańska-Sobieszewa, wybuchła panika. Nie pomogły uspokajania epidemiologów, że w ostatnim czasie częstość występowania choroby w tym...
Czyta się kilka minut
Na początku lutego prasa doniosła, że lekarze wykryli sepsę u gimnazjalisty z Polic. Wkrótce potem pisano o wykryciu choroby u kilku małych dzieci w Zachodniopomorskiem. Gdy po kilku dniach media podały wiadomość, że na sepsę zmarł 15-letni Bartek z Gdańska-Sobieszewa, wybuchła panika. Nie pomogły uspokajania epidemiologów, że w ostatnim czasie częstość występowania choroby w tym regionie nie jest wyższa niż zwykle. Zaniepokojeni rodzice, chcąc zaszczepić swe dzieci, przeprowadzili szturm na przychodnie.

Sepsa, czyli inaczej posocznica, to uogólnione zakażenie całego organizmu, spowodowane masowym atakiem bakterii na układ krwionośny. Sepsę wywołać mogą nie tylko bakterie, ale także grzyby lub wirusy. Najczęściej jednak winowajcą są odporne na wiele leków bakterie. Choroba wywołuje zaburzenia pracy narządów i krzepnięcia krwi. Zarazki dostają się do organizmu drogą kropelkową lub przez ranę. Gdy osłabiony układ odpornościowy ich nie zwalczy, z krwią dostają się do narządów wewnętrznych i powodują ciężkie zakażenie całego organizmu. Bakterie uszkadzają ściany naczyń, wstrzymują pracę nerek, wątroby nawet serca i mózgu. Sepsa może wystąpić w przebiegu wielu różnych chorób, ale jej obraz jest podobny. Punktem wyjścia może być pozornie niewinny stan zapalny kończyny, czy nawet zęba. Pierwszymi objawami zakażenia są m.in.: podwyższona temperatura, przyspieszone bicie serca i szybki oddech, podwyższone ciśnienie krwi, wreszcie zmiany w zachowaniu, takie jak niepokój lub ospałość. Często pierwsze objawy przypominają grypę lub zwykłe przeziębienie. Potem może wystąpić niewydolność narządów.

Szpitalna specjalność

Jeśli chory z zaawansowaną chorobą nie trafi szybko na oddział intensywnej terapii, ma niewielkie szanse na przeżycie. W połowie przypadków zakażenie jest tak ciężkie, że choroba kończy się śmiercią. Jak się szacuje, 90 procent ofiar wypadków, u których dochodzi do urazów narządów wewnętrznych, umiera z powodu ogólnego zakażenia. Siedliskiem trudnych do zwalczenia bakterii są szpitale. Jak się ocenia, aż 75 procent tych placówek w Polsce nie spełnia unijnych norm dotyczących sterylizacji sprzętu. Być może m.in. dlatego zakażenia szpitalne stanowią połowę wszystkich przypadków sepsy odnotowywanych w Polsce. Zdaniem specjalistów, co czwarty Polak jest nosicielem jednej z bakterii wywołujących sepsę. Mogą się one uaktywnić, gdy nasz układ immunologiczny ulegnie znacznemu osłabieniu. Szczególnie narażeni są ludzie chorujący na inne choroby, z zaawansowanymi nowotworami, po przeszczepach narządów, noworodki, osoby starsze. Lekarze uczulają rodziców, że każda wysoka gorączka u dziecka powinna ich skłonić do wizyty u lekarza.

Szczepionka złudzeń

Liczba zachorowań na sepsę w Polsce jest obecnie taka sama jak w analogicznym okresie lat ubiegłych. Nie ma więc powodów do paniki, bo żadna epidemia na pewno nam nie grozi. Nagłośniona śmierć 15-letniego Bartka wstrząsnęła jednak województwem gdańskim. Ludzie, którzy nie mieli nawet żadnego kontaktu z chorym, za wszelką cenę chcieli zaszczepić siebie i swoje dzieci. Podobnie było w Szczecinie, gdzie w aptekach zabrakło szczepionek. Zdaniem lekarzy, nagłe zainteresowanie szczepionkami jest całkiem nieuzasadnione. Przed zakażeniem wywołanym przez różne bakterie jedna szczepionka po prostu nie może uchronić. Leczenie sepsy powinno być prowadzone na oddziale intensywnej terapii. Polega między innymi na chirurgicznej eliminacji ognisk zapalnych, podawaniu antybiotyków, wyrównywaniu zaburzeń metabolicznych, a niekiedy także dializowaniu pacjenta. W Europie Zachodniej koszty leczenia sięgają 20-30 tysięcy euro. W Polsce jest mniej więcej o połowę taniej (głównie ze względu na niskie płace lekarzy i pielęgniarek). Jednak są to dane szacunkowe, a prawdziwą wielkość wydatków trzeba będzie jeszcze obliczyć.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 10/2004