Tybet - bezbronna ziemia

Od kilku lat chińska propaganda rządowa lansuje na arenie międzynarodowej obraz Chin jako demokratycznego i humanitarnego, nowoczesnego państwa. Jednakże, według światowych organizacji pozarządowych, Tybet - okupowany od ponad pięćdziesięciu lat przez Chiny - jest jednym z najgorszych miejsc na świecie, pod względem braku poszanowania podstawowych wolności i praw człowieka.



Najnowsze...
Czyta się kilka minut
Od kilku lat chińska propaganda rządowa lansuje na arenie międzynarodowej obraz Chin jako demokratycznego i humanitarnego, nowoczesnego państwa. Jednakże, według światowych organizacji pozarządowych, Tybet - okupowany od ponad pięćdziesięciu lat przez Chiny - jest jednym z najgorszych miejsc na świecie, pod względem braku poszanowania podstawowych wolności i praw człowieka.

Najnowsze przykłady chińskiego "postępu" w dziedzinie przestrzegania praw człowieka są niezwykle wymowne. W listopadzie 2002 roku zmarł bity i torturowany mnich Lobsang Dhargjal skazany w 2001 roku na 16 lat więzienia. W grudniu zeszłego roku skazano na śmierć charyzmatycznego dla Tybetańczyków Tulku Tenzina Delka Rinpocze oraz jego asystenta Lobsanga Dhondupa. Mieli oni jakoby powodować wybuchy i podżegać do separatyzmu. Według zgodnej opinii niezależnych źródeł, proces był sfingowany, a oskarżeni mimo tortur nie przyznali się do winy. Tulku Tenzin Delek wielokrotnie narażał się władzom, otwarcie deklarując lojalność wobec Dalajlamy, zakładając szkoły, sierocińce i domy starców oraz sprzeciwiając się karczowaniu tybetańskich lasów. Wyrok oprotestowały organizacje międzynarodowe, Unia Europejska i USA. Wykonanie wyroku na Tulku Tenzinie Deleku zawieszono na okres dwóch lat, natomiast Lobsang Dhondup został stracony kilka dni temu - 26 stycznia 2003 roku.

Zamordowani mnisi dołączyli do długiej listy Tybetańczyków, którzy stracili życie w wyniku wieloletniej chińskiej okupacji. Ostrożne dane szacują liczbę ofiar na przeszło 1,2 miliona osób - stanowi to piątą część narodu tybetańskiego. Sto pięćdziesiąt tysięcy tybetańskich uchodźców - w tym rząd i duchowy oraz polityczny przywódca Dalajlama - przebywa na emigracji w Indiach, Bhutanie i Nepalu.

Obcy we własnym kraju

Postępujący proces narzucania kultury chińskiej Tybetu stwarza ogromne zagrożenie dla zachowania unikalnej cywilizacji i odrębnej, bogatej tożsamości kulturowej oraz narodowej Tybetańczyków.

Działanie Chin jest precyzyjnie zaplanowanym, wielotorowym przedsięwzięciem, mającym wszelkie znamiona czystki etnicznej. Podstawowy cel władz chińskich to całkowite wynarodowienie Tybetańczyków.

Od początku okupacji Pekin stosuje strategię przesiedlania chińskiej ludności cywilnej na teren Tybetu. Nawet chińskie władze przyznają, że Tybetańczycy staną się wkrótce mniejszością we własnym kraju. Chińczyków zachęca się do osiedlania w tybetańskich miastach, proponując wyższe płace, przedsiębiorcom preferencyjne warunki kredytowe i ulgi podatkowe. Dla przeciętnego Tybetańczyka są to warunki nieosiągalne, trudno mu nawet zdobyć niezbędne zezwolenia potrzebne do założenia firmy we własnym kraju.

Pekin stosuje przymusowe środki kontroli urodzeń, by powstrzymać przyrost populacji tybetańskiej. Tybetańczycy mieszkający w mieście (ok. 12 proc.) mogą posiadać dwójkę dzieci, pozostali tylko jedno. Urodzenie dodatkowego dziecka powoduje dotkliwe kary finansowe. Według informacji zebranych przez Tibet Information Network, dzieciom "pozalimitowym" nie wydaje się kartek na jedzenie, a ich rodzicom obniża pobory lub wstrzymuje wypłaty na kilka miesięcy. Tzw. "zmotoryzowane grupy kontroli urodzeń" zmuszają kobiety - nawet te w zaawansowanej ciąży - do poddawania się aborcji i sterylizacji.

"Dobrodziejstwa" chińskiej władzy

Z raportów instytucji międzynarodowych wynika, że ponad 70 proc. Tybetańczyków żyje poniżej progu ubóstwa. Tybet zajmuje jedno z ostatnich miejsc - między Ruandą a Mali - w globalnym rankingu określającym stopień rozwoju społecznego. Według oficjalnych statystyk, 60 proc. Tybetańczyków, którzy ukończyli piętnasty rok życia, jest analfabetami. Zamknięto większość tybetańskich szkół. Poziom nauczania w obecnych "ludowych" szkołach jest wręcz zerowy. Tybetańczycy są zbyt biedni, by myśleć o zdobyciu dalszego wykształcenia, zaś system szkolnictwa preferuje wyłącznie Chińczyków. Duży nacisk kładzie się na naukę języka chińskiego, przy jednoczesnym marginalizowaniu języka tybetańskiego.

Opieka zdrowotna jest słabo dostępna i niezwykle kosztowna. Po przyjęciu do szpitala należy wpłacić depozyt w wysokości 300 yuanów (roczny dochód to 200 yuanów na jednego mieszkańca). Słaba opieka zdrowotna powoduje wysoką śmiertelność i przeciętną długość życia w Tybecie szacowano do niedawna na 40 lat.

Do 1950 roku ochrona środowiska była niejako wpisana w tybetańską doktrynę społeczną. Obecna rabunkowa gospodarka chińska prowadzi do postępującej degradacji ekologicznej Tybetu. Wykarczowano tybetańskie lasy, niezbędne dla równowagi ekologicznej świata. Efekt - wielkie powodzie corocznie pochłaniające tysiące ofiar w wielu azjatyckich krajach.

Liczne raporty mówią o istnieniu baz nuklearnych i składowaniu przez Pekin odpadów radioaktywnych na terenie Tybetu. W 1982 roku TASS doniósł, że "Chiny przeprowadziły próby jądrowe w różnych regionach Tybetu, by ustalić stopień napromieniowania miejscowej ludności".

Dajcie nam recepturę gazu

Podobna prośba znalazła się w depeszy gratulacyjnej chińskich władz do prezydenta Putina, po ataku rosyjskich służb specjalnych w teatrze na Dubrowce. To doskonały przykład fałszywości tez chińskiej propagandy o pełni demokracji i poszanowaniu praw człowieka w Kraju Środka.

Naruszenia praw człowieka w Tybecie obejmują: przetrzymywanie więźniów politycznych po niesprawiedliwych procesach, torturowanie, stosowanie kary śmierci i egzekucje pozasądowe. Tortury są jedyną metodą prowadzenia dochodzeń znaną chińskim śledczym, pomimo podpisania przez Chiny w 1988 roku Konwencji Przeciwko Torturom.

Dlaczego Pekin przywiązuje obecnie tak dużą wagę do swojego wizerunku za granicą?

Powodem są pieniądze - błyskawicznie wzrastająca pozycja Chin w gospodarce światowej gwarantuje krociowe zyski dla rządzącej komunistycznej kasty. A także: Igrzyska Olimpijskie w 2008 roku, światowe kampanie na rzecz Tybetu, rezolucje rządów, Parlamentu Europejskiego i Kongresu Stanów Zjednoczonych, wzywające do uznania tybetańskiego rządu emigracyjnego, jeśli Pekin nie podejmie poważnych rokowań z Dharamsalą do 2003 roku. We wrześniu 2002 roku Chiny przyjęły pierwszych od niemal dziesięciu lat wysłanników Dalajlamy, traktując ich zresztą jako turystów. To pusty gest, gdyż podstawowy element polityki zagranicznej Pekinu głosi: żadnych negocjacji z Dalajlamą.

Tuż przed dwoma szczytami amerykańsko-chińskimi zwolniono w 2002 roku kilkoro znanych więźniów politycznych - w tym skazanych na najwyższe wyroki Tanaka Dzigme Sangpo (ponad 40 lat w więzieniu) i Ngałang Sangdrol (najdłużej na świecie - prawie 20 lat - przetrzymywana więźniarka polityczna). Niestety, prawdopodobnie zostali zwolnieni wyłącznie z powodu krytycznego stanu ich zdrowia. To zresztą normalna praktyka władz chińskich, które zwalniają umierających więźniów, by uciec od odpowiedzialności za ich zgony, będące najczęściej skutkiem wieloletnich tortur.

Nadal nie jest znany los uprowadzonego przed siedmiu laty XI Panczenlamy. 13-letni obecnie chłopiec został w 1995 roku uznany przez Dalajlamę za inkarnację X Panczenlamy - drugiego tybetańskiego buddyjskiego hierarchy. Wkrótce potem chłopiec oraz jego rodzice zostali uwięzieni w nieznanym miejscu. Liczne apele społeczności międzynarodowej o kontakt z chłopcem nie przynoszą żadnych rezultatów. Pekin nie chce nawet pokazać aktualnego zdjęcia Panczenlamy, utrzymując, że chroni go na prośbę rodziców, gdyż "jest on w niebezpieczeństwie" i grozi mu uprowadzenie przez "separatystów Dalaja". Wiele wskazuje na to, że chłopczyk nie żyje. Ateistyczny Pekin "rozpoznał" natomiast innego tybetańskiego chłopca, którego okrzyczał reinkarnacją Panczenlamy. Jako dziecko członków KPCh, będzie zapewne wychowywany zgodnie z marksistowskimi dogmatami.

Nic nie wskazuje na koniec gehenny narodu tybetańskiego. Tym bardziej, że w listopadzie ubiegłego roku nowym pierwszym sekretarzem KPCh został Hu Jintao, zastępując na tym stanowisku Jiang Zemina. Nowy chiński przywódca jest odpowiedzialny za krwawe tłumienie protestów niepodległościowych i wprowadzanie stanu wojennego w Tybecie w 1989 roku.

Tybet

Powierzchnia: 2,5 miliona km kw.

Stolica: Lhasa

Ludność: 6 milionów Tybetańczyków i około 7,5 miliona Chińczyków

Język: tybetański (rodzina tybeto-birmańska); urzędowy - chiński

Waluta: przed okupacją thanka; obecnie yuan

Gospodarka: Tybetańczycy: gł. uprawa i hodowla; Chińczycy: władza, handel, przemysł

Państwa graniczne: Indie, Nepal, Bhutan, Birma, Chiny

Przywódca: XIV Dalajlama Tenzin Gjaco (na wygnaniu w Indiach)

System rządów: demokracja parlamentarna (na wychodźstwie); komunistyczny (w Tybecie)

Krótka historia chińskiej okupacji Tybetu

październik 1950 - Chińska armia dokonuje inwazji na Tybet

23 maja 1951 - Podpisanie wymuszonej "Siedemnastopunktowej Ugody pokojowego wyzwolenia Tybetu".

10 marca 1959 - Wybuch powstania w Lhasie przeciw chińskiemu okupantowi

30 marca 1959 - Upadek powstania; Dalajlama przekracza granicę Indii

21 października 1959 - Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjmuje rezolucję wzywającą Chiny do poszanowania praw człowieka w Tybecie i prawa narodu tybetańskiego do samostanowienia

1 września 1965 - Utworzenie Tybetańskiego Regionu Autonomicznego - formalne przekreślenie Siedemnastopunktowej Ugody

15 czerwca 1988 - Dalajlama rozwija w Strasburgu pięciopunktowy plan pokojowy, proponując utworzenie samorządnego, demokratycznego Tybetu, stowarzyszonego z Chińską Republiką Ludową. Chiny odrzucają propozycję

8 marca 1989 - Władze chińskie wprowadzają stan wojenny w Lhasie

5 października 1989 - Dalajlama otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla

październik 1991 - Prezydent G. Bush podpisuje rezolucję Kongresu USA, uznającą Tybet za "kraj okupowany"

listopad 2002 - Na XVI Zjeździe Komunistycznej Partii Chin pierwszym sekretarzem KPCh zostaje - namaszczony jeszcze przez Deng Xiaopinga - Hu Jintao

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 7/2003