Logo Przewdonik Katolicki

Wszyscy Cię szukają

ks. Dariusz Madejczyk
Fot.

Koncerty zespołów młodzieżowych niewątpliwie budzą bardzo różne odczucia. Czasem jest to nawet złość, że tłum nastolatków kłębi się przed pierwszym lepszym szarpidrutem. Jakiekolwiek by nie były odczucia dorosłych, dzięki tego rodzaju wydarzeniom można odkryć, jak łatwo można zafascynować się kimś lub czymś i jak szybko można o tym zachwycie zapomnieć. W dzisiejszej Ewangelii...

Koncerty zespołów młodzieżowych niewątpliwie budzą bardzo różne odczucia. Czasem jest to nawet złość, że tłum nastolatków kłębi się przed pierwszym lepszym szarpidrutem. Jakiekolwiek by nie były odczucia dorosłych, dzięki tego rodzaju wydarzeniom można odkryć, jak łatwo można zafascynować się kimś lub czymś i jak szybko można o tym zachwycie zapomnieć.

W dzisiejszej Ewangelii czytamy, że wszyscy szukali Jezusa. Można by powiedzieć, że ten poszukujący tłum sprzed 2000 lat właściwie niewiele różni się od setek ludzi zgromadzonych podczas znanych nam papieskich pielgrzymek czy koncertów zespołów rockowych. Takie porównanie budzi oczywiście pewien odruch protestu, bo jakże przystawiać do siebie tak różne wydarzenia! Jednak tego rodzaju zestawienia, jakkolwiek mogą się wydawać niestosowne, zmuszają do chwili zastanowienia.
Gdy popatrzymy na ludzi współczesnych Jezusowi i na tych, którzy dziś oklaskują Papieża lub skaczą pod sceną w rytm wybijany przez ich aktualnego idola, odkrywamy, że mechanizm ludzkich zachowań jest w każdym przypadku bardzo podobny. Człowiek bardzo łatwo przechodzi od zachwytu, uwielbienia i chęci naśladowania do znużenia, zdziwienia czy nawet rozczarowania. Tak było z tymi, którzy szli za Jezusem, a potem pod dyktando władzy Go ukrzyżowali; tak jest z tymi, którzy oklaskują Papieża, ale "nie ze wszystkim, co on mówi się zgadzają"; i tak jest wreszcie z młodzieżą, która dziś ogląda Władcę pierścieni, nuci piosenki Ich Troje i kibicuje Małyszowi, a za kilka dni odkrywa, że jest nowy film, lepszy zespół, a skoki już nie te, co dawniej.
Istota problemu tkwi w samym człowieku. Pan Bóg uczynił go wolnym. Nie naruszył tej wolności nawet, gdy posłał na świat swego Syna i pozwolił Mu stanąć ramię w ramię z ludźmi, których spotykał na swej drodze. Nie przymuszał ich, aby Go słuchali. Gdy pomyślimy o naszym niedzielnym, może nawet codziennym udziale we Mszy św., warto uświadomić sobie, że my także jesteśmy pośród tych, którzy szukają Jezusa i z entuzjazmem idą za Nim, ale tak samo łatwo Go zostawiają i o Nim zapominają. Dużo łatwiej jest bowiem modlić się, słuchać i przytakiwać, gdy siedzimy w jednej ławce z tymi, których nie zawsze dobrze znamy, niż pozostać wiernym pośród znajomych czy kolegów z pracy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki