Kim będzie Twój klon?

Ostatnimi czasy coraz więcej słyszymy o inżynierii genetycznej, a także o próbach klonowania człowieka. Z technicznego punktu widzenia próba wyhodowania człowieka z komórek innego człowieka jest o wiele bardziej skomplikowana i droższa, niż inna sztuczna ingerencja w narodziny - procedura zapłodnienia in vitro. Jednak z różnych doniesień wynika, że istnieją grupy ludzi żywo zainteresowane...
Czyta się kilka minut
Ostatnimi czasy coraz więcej słyszymy o inżynierii genetycznej, a także o próbach klonowania człowieka. Z technicznego punktu widzenia próba wyhodowania człowieka z komórek innego człowieka jest o wiele bardziej skomplikowana i droższa, niż inna sztuczna ingerencja w narodziny - procedura zapłodnienia in vitro. Jednak z różnych doniesień wynika, że istnieją grupy ludzi żywo zainteresowane sklonowaniem samego siebie.

Wielu ludzi wierzy, że klonowanie to sposób na nieśmiertelność. Wydaje im się, że człowiek wyhodowany z ich komórek będzie ich kontynuacją, czy może wręcz reinkarnacją. Zarówno z medycznego, jak i psychologicznego punktu widzenia jest to niemożliwe.

Ktoś inny

Przede wszystkim - klon nie może pamiętać nic z doświadczeń dawcy komórek. Pamięć wydarzeń nie jest przechowywana w całym organizmie człowieka, ale w wyspecjalizowanych komórkach mózgu. Ludzie z określonymi uszkodzeniami mózgu mają problemy z przypominaniem sobie zdarzeń z przeszłości, przy innych uszkodzeniach mózgu pojawiają się problemy z zapamiętywaniem. Naiwnością byłoby więc spodziewać się, że w każdej komórce ciała zawarta jest całość doświadczeń człowieka. Gdyby tak było - uszkodzenia mózgu nie miałyby żadnego wpływu na pamięć.

Młodszy brat?

Tak naprawdę, sklonowany człowiek byłby dla dawcy komórek jak bliźniak jednojajowy - tyle, że później urodzony. Klon byłby bardzo podobny fizycznie do swego "rodzica" - ale psychicznie różny. Bliźniacy jednojajowi wiedzą, jak to jest - ludzie mylą ich na ulicy, jednak po kilkunastu sekundach orientują się, z kim rozmawiają. Mimo dużych podobieństw - dość łatwo jest ich rozróżnić. Dwóch moich znajomych bliźniaków jednojajowych - i owszem, skończyło te same studia, jednak jeden z nich jest mężem i ojcem, drugi natomiast starym kawalerem. Również w przypadku klonów - będą to ludzie o odmiennych osobowościach.

Możemy się spodziewać, że klon będzie jeszcze bardziej różnił się psychicznie od swego "rodzica" niż bliźnięta. Na podobieństwo bliźniąt duży wpływ ma fakt, że są wspólnie wychowywane. Zwykle rodzice bliźniąt kupują im takie same ubranka i takie same zabawki, żeby ograniczyć do minimum kłótnie. Bliźnięta razem chodzą do szkoły i często mają podobne zainteresowania. Pamiętam program o bliźniakach jednojajowych rozdzielonych po narodzeniu i wychowywanych w różnych domach. Twórcy filmu próbowali na siłę znaleźć dowody jakiejś bliźniaczej telepatii - np. nie znający się bliźniacy obaj lubili muzykę country (i było to jedyne podobieństwo). Akurat taką rzecz łatwo wytłumaczyć inaczej - jeśli ich matka podczas ciąży słuchała dużo country - upodobanie do tego typu muzyki mogło im zostać jeszcze z okresu prenatalnego. Nie ma jakichkolwiek rzetelnych dowodów na istnienie telepatyczno-mistycznej więzi między bliźniakami. Tym bardziej trudno się takiej więzi spodziewać między sklonowanymi osobami - ponieważ klon narodzi się lata po swoim "bliźniaku" - wychowywany będzie już w nieco innej kulturze, w innych warunkach - będzie więc raczej jak młodszy brat (lub siostra), fizycznie bardzo podobny do starszego, ale o innych doświadczeniach, upodobaniach i wiedzy.

Okiem psychologa

W artykule nie poruszałam kwestii moralnych - czy klonowanie człowieka jest właściwe, nie poruszałam też kwestii teologicznych - dotyczących duszy klonu. Chodziło mi o wykazanie, że z punktu widzenia psychologii sama idea klonowania człowieka jest bez sensu. W wyniku klonowania można by otrzymać najwyżej kogoś fizycznie podobnego, lecz o odrębnej osobowości. Twój klon mógłby cię nawet nie lubić i uważać za sadystycznego egoistę. Może więc tradycyjny sposób przekazywania genów jest lepszy? Łatwiej, taniej i zdrowiej mieć własne dzieci, zamiast sztucznie wyhodowane.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2003