Logo Przewdonik Katolicki

Moda na dudy

Natalia Budzyńska
Fot.

Rozmowa z Januszem Jaskulskim, kustoszem Muzeum Instrumentów Muzycznych Co ciekawego jest w dudach? - Przede wszystkim olbrzymi bagaż tradycji, bo jest to siedem udokumentowanych wieków istnienia na ziemiach polskich. Z XIV w. pochodzi najstarsza ikonografia - polichromia z kościoła w Mielenicach, a to znaczy, że dudy musiały być w użyciu jakieś 100, 200 lat wcześniej. Przywędrowały...

Rozmowa z Januszem Jaskulskim,
kustoszem Muzeum Instrumentów Muzycznych

Co ciekawego jest w dudach?


- Przede wszystkim olbrzymi bagaż tradycji, bo jest to siedem udokumentowanych wieków istnienia na ziemiach polskich. Z XIV w. pochodzi najstarsza ikonografia - polichromia z kościoła w Mielenicach, a to znaczy, że dudy musiały być w użyciu jakieś 100, 200 lat wcześniej. Przywędrowały do nas aż z Azji, po drodze "osiedlając się" na Środkowym i Bliskim Wschodzie, dwoma drogami okrążając Europę: wzdłuż basenu Morza Śródziemnego po Półwysep Iberyjski i Wyspy Brytyjskie - odmiana dud o stroiku obojowym i Europa Południowa, słowiańska - dudy ze stroikiem klarnetowym. A dalej po Łużyce, Słowiańszczyznę Wschodnią. Poza tym ciekawa jest żywotność tradycji zachowana w Wielkopolsce. W kościele pw. Św. Michała Archanioła w Połajewie znajduje się obraz z 1572 roku zwany Tryptykiem Połanieckim, namalowany przez poznańskiego malarza Mateusza Kossiora. Przedstawia on scenę Bożego Narodzenia zwaną Pokłonem pasterzy (dudziarzy) - dwóch pasterzy trzymających dudy, z których jeden gra. Jest to absolutnie najstarsza scena tego typu w Polsce i jedna z najstarszych w Europie, chociaż motyw Bożego Narodzenia z pasterzami muzykującymi na różnych instrumentach, w tym również na dudach, bardzo często powtarza się w innych kulturach. Trzeba wspomnieć o niezwykłej żywotności tego instrumentu jako formy manifestacji uczuć patriotycznych, przywiązania do polskości w okresie zaborów i II wojny światowej. W czasie wojny za grę na koźle groziły bardzo surowe kary, włącznie z więzieniem czy zesłaniem do obozu. Dla Niemców gra na tym instrumencie, bardziej niż dla samych muzyków, była manifestacją polskości. Dudy miały też wiele wspólnego z muzyką kościelną. W najstarszych zapiskach zachowały się wzmianki o udziale dud w procesjach Bożego Ciała, co dzisiaj może szokować. O procesjach Rej pisał: "Tak jako go jeszcze i dziś około rynku z dudami widamy". Stąd dzisiaj powrót do dawnych korzeni w postaci muzykowania dudziarzy w okresie Bożego Narodzenia, z kolędami w kościołach.

Czy w miastach również grało się na dudach?


- Tak, grywało się, bo dudy dorównywały popularnością skrzypcom. Słychać je było we wsiach, zagrodach, karczmach, wiejskich gościńcach, na miejskich ulicach, w szynkach, gospodach, na mieszczańskich zabawach, na dworach szlacheckich i magnackich, łącznie z dworem królewskim. Istnieje wzmianka o nadwornej kapeli dudziarskiej i koźlarskiej Zygmunta Augusta. Bonę przyjeżdżającą do Polski też witała kapela złożona z dudziarzy. Był to instrument bardzo popularny we wszystkich stanach, spotykany na ziemiach całej Polski. Dzisiaj ostał się w enklawie, przede wszystkim w Wielkopolsce. Posiadamy 5 (dudy gostyńsko-rawickie i bukowsko-kościańskie, kozioł ślubny i weselny oraz sierszeńki) spośród 8 odmian dud spotykanych jeszcze w kraju; w Beskidzie Śląskim - gajdy, w Żywieckim - dudy żywieckie, na Podhalu - kozę podhalańską. Najbardziej jednak ta praktyka zachowała się tutaj, w Wielkopolsce. Dlaczego? Bo dudy są nierozerwalnie związane z tańcem i śpiewem, a śpiew i taniec, wbrew pozorom, w Wielkopolsce były ważne. Bo np. na Podhalu koza podhalańska była głównie instrumentem pasterskim, zabierana na halę przez juhasów, którzy w wolnych chwilach grywali na niej z towarzyszeniem np. piszczałki. Harnasie, dobra banda zbójników, brała na rozbój nie tylko najbitniejszych chłopaków, ale także i dudziarza. Czasem nawet brali go siłą, co jest zanotowane w różnych archiwalnych zapiskach czy opowieściach. Ale tam jednak najważniejsze były smyki. W Wielkopolsce natomiast dudy były tak samo ważne jak skrzypce, a nawet można powiedzieć, że był to instrument numer 1. Nazwa kapeli zawsze jest brana od nazwiska dudziarza bądź koźlarza. Do dzisiaj taka kapela występuje w składzie bardzo tradycyjnym: dudziarz i skrzypek, przy czym to dudziarz nadaje ton. Czasami dudziarze, na wyjątkowych uroczystościach, spotykali się w kilkudziesięciu. W badaniach z okresu międzywojennego Jadwiga Sobieska odnotowała w Wielkopolsce 200 dudziarzy i blisko 20 koźlarzy.

A ilu dzisiaj jeszcze można spotkać dudziarzy?


- Dziś, gdyby zebrać dudziarzy i koźlarzy, byłoby ich około 70. Na ostatnim konkursie kapel dudziarskich w Bukówcu Górnym na 31 kapel ponad połowa składała się z młodzieży i dzieci. Jest więc nowe, młode pokolenie, które chce grać na dudach. Sa oni uczeni są metodą jak najbardziej tradycyjną, pamięciową, metodą nieustannego powtarzania, bez znajomości nut. Pan Marian Wasilewski, muzyk, którego gry na dudach można posłuchać w każdy piątek od wiosny do jesieni w muzeum, nauczył grać swego syna, wnuka i prawnuka!

W styczniu w Połajewie już trzeci raz odbyły się Spotkania Kolędników Dudziarzy.


- Jest kilka cyklicznych imprez, które odbywają się w Wielkopolsce. Połajewo ma charakter kameralny i nastawiony na przeżycie, na spotkanie z ludźmi, spotkanie z tradycją. Co roku przyjeżdża jedna kapela koźlarska, jedna dudziarska oraz gość - kapela z gór - i grają kolędy oraz pastorałki dawne, staropolskie bądź góralskie. Od dwóch lat przewodniczy temu zgromadzeniu ksiądz biskup Grzegorz Balcerek, z czego się wszyscy bardzo cieszymy. Potem w korowodzie przechodzimy do domu kultury, gdzie wysłuchujemy koncertu gości oraz zespołów połajewskich: orkiestry dętej, zespołu flażoletowego, dzieci z jasełkami i grupy przebierańców, gdyż ta tradycja także odżywa. Tam również powstaje kapela dudziarska, a Chór św. Cecylii śpiewa co roku kolędę "Do szopy hej dudziarze". Ta impreza ma wymiar jednocześnie kameralny, liturgiczny i familijny.

"Skrzypki ładnie grajum, dudki ładnie
brzynczum..."

granie i śpiywanie z Bukówca Górnygo


Ponad pół roku temu w Galerii u Jezuitów Poznański Dom Tańca zorganizował Wieczór Dudziarski. Zainteresowanie było ogromne, po koncercie wiele osób zostało, wspólnie śpiewając i tańcząc. Jeśli więc ktoś chciałby w domu posłuchać i pośpiewać na ludową i to wielkopolską nutę, proponuję zakup płyty CD Kapeli Dudziarskiej "Marugi" z Bukówca Górnego.
Bukówiec Górny to duża wieś w południowo-zachodniej Wielkopolsce. Nie jest to jednak zwyczajna wieś - pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1210 roku, a wiadomo, że osada istniała tu już wiele lat wcześniej. Zachowane od końca XVI wieku księgi parafialne wskazują na wielowiekowe tradycje chłopskich rodów. Od innych różni ją też niezwykła hermetyczność, która miała duży wpływ na zachowanie się starych zwyczajów, obrzędów, strojów, tańca i śpiewu oraz tradycyjnego muzykowania na dudach i skrzypcach podwiązanych.
Kapela Dudziarska "Marugi" gra muzykę autentyczną, przygrywając do tańca miejscowym zespołom regionalnym, koncertuje też samodzielnie. Zapraszam do zapoznania się z autentyczną kulturą wielkopolską, przekazywaną przez kolejne pokolenia młodszym bukówiczanom, a nie stylizowaną żadnym folkiem. "Marugi" to kapela pochodząca ze wsi, w której nadal piecze się chleb żytni w domowych piecach. Tam dzieci w szkole uczą się mówić gwarą i wciąż żywe są zwyczaje i obrzędy, o których gdzie indziej już zapomniano.
Kapeli towarzyszy śpiewaczka Julianna Śliwa i dzieci ze Szkolnego Zespołu Regionalnego.


Dudy składają się z piszczałki melodycznej, jednego bąka, czyli burdona o stałym dźwięku, zbiornika powietrza ze skóry i mieszka lub ustnika. Jeden budowniczy wyliczył, że na dudy potrzeba 30-40 rodzajów surowca. Głównie jest to drewno owocowe: śliwa, grusza, wiśnia, jabłoń, czasami heban. Poza tym potrzebna jest skóra tzw. bukatowa z cielaka, jeśli chodzi o dudy, albo jednorocznego koźlaka z włosiem. To jest tajemnica i wielka sztuka zdjąć z jednorocznego koźlaka skórę z minimalnym nacięciem pod szyją. Te otwory wykorzystane są do osadzenia główki, poszczególnych piszczałek, mieszka. Potrzebny jest też metal, mosiądz, szkło, paciorki, bursztyn. Rogi robione są z kłów kiernoza (domowej świni rodzaju męskiego). Potrzebne są również sukna, wosk, czarny bez, czasami trzcina przywożona z Włoch lub trzcina jeziorna stąd. W dudach wielkopolskich nie dmucha się w zbiornik, jak w kozie podhalańskiej czy dudach żywieckich - do tego służy mieszek uciskany łokciem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki