Zwyczaj honorowego wyróżniania zasłużonych osób znany jest od czasów starożytnych. Najsłynniejszym "odznaczeniem" wieków antycznych był wieniec laurowy lub gałązka oliwna, którymi nagradzano zwycięzców igrzysk olimpijskich. Natomiast nadawanie orderów w znanej nam dzisiaj formie rozpowszechniło się w epoce średniowiecza.
Order Virtuti Militari jest najstarszym na świecie odznaczeniem ściśle bojowym i jednym z najsłynniejszych w ogóle, obok dwóch odznaczeń angielskich (Orderu Podwiązki i Orderu Łaźni), francuskiej Legii Honorowej czy hiszpańskiego Orderu Złotego Runa.
Dzieje Virtuti Militari (z łac. Cnocie wojskowej) są niczym sinusoida. Raz zyskiwał na znaczeniu, kiedy indziej spychano go na śmietnik historii. Analogicznie do burzliwych i tragicznych losów naszego państwa. Nieprzypadkowo więc ma kształt krzyża - symbolu Męki Pańskiej. Ta analogia wydaje się tym bardziej uprawomocniona, że kawalerami Krzyża stawali się najczęściej ci, którym za owo zaszczytne wyróżnienie przyszło płacić daniną własnej krwi...
Ukochany i znienawidzony
Król Stanisław August Poniatowski ustanowił Order Virtuti Militari w 1792 roku na pamiątkę zwycięstwa wojsk polskich w bitwie pod Zieleńcami podczas wojny polsko-rosyjskiej. Pierwszymi odznaczonymi byli m.in. książę Józef Poniatowski oraz Tadeusz Kościuszko. Od początku traktowany był jako najwyższe polskie odznaczenie wojskowe przyznawane za szczególne zasługi i męstwo na polu bitwy.
Jednakże dwa lata później został zniesiony przez konfederację targowicką na wyraźne żądanie rosyjskiej carycy Katarzyny II. W okresie wojen napoleońskich Virtuti Militari został restytuowany w 1807 roku jako Order Wojskowy Księstwa Warszawskiego.
Po klęsce powstania listopadowego car Mikołaj I zdegradował odznaczenie do roli pamiątkowej odznaki - co więcej - pozwolił sobie na obrzydliwy cynizm, odznaczając nim wszystkich rosyjskich żołnierzy, biorących udział w krwawym stłumieniu polskiego zrywu niepodległościowego.
Prawdziwe odrodzenie Virtuti Militari nastąpiło wraz z odzyskaniem niepodległości przez Polskę w 1918 roku. Rok później Sejm przyjął ustawę przywracającą dawne znaczenie orderu, jako "najwyższej nagrody czynów wybitnego męstwa i odwagi, dokonanych w boju i połączonych z poświęceniem się dla dobra Ojczyzny" oraz nadającą mu oficjalną nazwę Orderu Wojskowego Virtuti Militari. W ustawie znalazły się także zapisy dokonujące podziału odznaczenia na pięć klas i określające zasady ich przyznawania: Klasa I - Krzyż Wielki, Klasa II - Krzyż Komandorski, Klasa III - Krzyż Kawalerski, Klasa IV - Krzyż Złoty oraz Klasa V - Krzyż Srebrny. Dla podkreślenia wyjątkowej rangi Orderu Virtuti Militari wymagano, by kandydat do odznaczenia cechował się m.in. nieskazitelnym charakterem, moralnością oraz wysoką wartością obywatelską i patriotyczną.
Powołano także Kapitułę Orderu, która opiniowała nadania klas najwyższych, natomiast wszyscy odznaczeni tworzyli Zgromadzenie Kawalerów Orderu Virtuti Militari.
W okresie II Rzeczpospolitej przyznano ogółem 8389 Krzyży Virtuti Militari wszystkich klas. Najmłodszym z odznaczonych był poległy w walkach o Lwów trzynastoletni Antoni Petrykiewicz. Przed II wojną światową Krzyż Wielki otrzymały jedynie cztery osoby: marszałek Józef Piłsudski, marszałek Ferdynand Foch, rumuński król Ferdynand I oraz Wiktor Emanuel III - król Włoch.
W tragicznym dla naszego kraju okresie lat 1939-1945 do grona kawalerów Virtuti Militari dołączyły tysiące bohaterskich Polaków. Ale tak naprawdę na wyróżnienie zasłużył cały polski naród za heroiczną postawę w obliczu najstraszniejszej wojny w historii ludzkości.
Wykorzystany i ośmieszony
To, co po 1945 roku stało się z Krzyżem Virtuti Militari, powinno być wyrzutem sumienia dla całego komunistycznego aparatu przez kilkadziesiąt lat sprawującego władzę w Polsce. Sprzeniewierzono się wspaniałej dwustuletniej tradycji Krzyża, który został w perfidny sposób wykorzystany dla legitymizacji władzy "ludowej" i umacniania "braterskiej" przyjaźni polsko-radzieckiej.
Rozpoczęło się szermowanie orderem i przyznawanie go "jak leci": uhonorowano wszystkich sowieckich generałów, którzy przyłożyli rękę do "wyzwolenia" naszej Ojczyzny. Wśród nich znaleźli się m.in. Wasilij Czujkow, który w 1939 roku dowodził jednym z oddziałów dokonujących zdradzieckiej napaści na walczącą z Niemcami Polskę, "farbowany" Polak, radziecki marszałek Konstanty Rokossowski odpowiedzialny za nieudzielanie pomocy powstańcom warszawskim w 1944 roku oraz rozstrzeliwanie żołnierzy Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, czy też złowieszczy enkawudzista Iwan Sierow, który podstępnie aresztował, a następnie wywiózł do Moskwy 16 przywódców polskiego państwa podziemnego.
Peerelowskie władze nie omieszkały także wyróżnić Krzyżem Virtuti Militari "zasłużonych" komunistów polskich. Takich jak marszałek Michał Rola Żymierski i gen. Karol "Walter" Świerczewski - obaj byli wieloletnimi agentami sowieckiej bezpieki, obaj odpowiadali za śmierć wielu prawdziwych polskich patriotów.
Identycznym przejawem podłości i cynizmu stało się gremialne odznaczanie Krzyżem całej watahy rodzimych zdrajców i zbrodniarzy spod znaku UB. Jednym z kawalerów Virtuti Militari stał się dzięki temu sadystyczny oprawca Anatol Fejgin, dyrektor X Departamentu MBP, który w 1957 r. skazany został na 12 lat więzienia za znęcanie się nad zatrzymanymi akowcami.
Innym przykładem było przyznanie pięciu Krzyży V Klasy Ubowcom, za zamordowanie w 1946 roku dowódcy 15. pułku piechoty AK "Orlika".
Włos na głowie się jeży, gdy wśród kawalerów Virtuti Militari znajdujemy nazwisko Genrikasa Zimanasa - dowódcy sowieckiego oddziału partyzanckiego, który na początku 1944 roku w bestialski sposób wymordował 300 mieszkańców wsi Koniuchy, w tym kobiety i dzieci.
Komunistycznym zwyczajem stało się również kolektywne nagradzanie Orderem Virtuti Militari. W ten sposób uhonorowano m.in. 23 oddziały Ludowego Wojska Polskiego.
Chyba najbardziej burzliwe protesty wśród polskiej emigracji wywołało przyznanie Krzyża Wielkiego radzieckiemu przywódcy Leonidowi Breżniewowi z okazji obchodów XXX-lecia PRL. Sam Breżniew - choć szalenie niebezpieczna persona - był jedną z najbardziej groteskowych postaci w barwnym "panteonie" sekretarzy generalnych KPZR. Powszechnie znane stało się jego umiłowanie do wszelkiego rodzaju orderów i odznaczeń. Słynny "kolekcjoner" miał ich podobno ponad czterysta!
Upadek komunizmu pozwolił zakończyć niechlubny okres w dziejach najwyższego polskiego odznaczenia. Niestety, w wolnej Polsce zrobiono bardzo mało, by Virtuti Militari odzyskało należną mu rangę. Owszem, zaprzestano hańbiących praktyk w postaci wręczania Krzyża osobnikom podejrzanej konduity, ale jednocześnie do dnia dzisiejszego nie dokonano weryfikacji akt nadania Virtuti Militari. Taka sytuacja jest niemoralna i uwłaczająca tym wszystkim Polakom, którzy zasłużyli się Ojczyźnie daleko bardziej, niż komunistyczni zbrodniarze hojnie obdarowywani Krzyżem.
Niepodległa Polska nie myśli również o całej rzeszy prawdziwie bohaterskich kawalerów Virtuti Militari, żyjącej dziś w nędzy i upokarzających warunkach bytowych. Nie powrócono do - zniesionego przez komunistów - przedwojennego zwyczaju przyznawania dożywotniej pensji posiadaczom tego zaszczytnego odznaczenia.
Skutki tego można zobaczyć w sklepach "Desy" i na internetowych aukcjach. Virtuti Militari może dziś kupić każdy, kto posiada choćby minimum gotówki. Ceny wahają się od trzydziestu do kilkuset złotych za order...
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













