Miłosierdzia nie tylko tydzień

Hasło tegorocznego Tygodnia Miłosierdzia "Umiłować Chrystusa we wspólnocie z niepełnosprawnymi" ma nas pobudzić do kontemplacji oblicza Chrystusa Miłosiernego, ze szczególnym uwzględnieniem obecności osób niepełnosprawnych w rozmaitych wspólnotach. Najważniejsze jednak, aby ta siedmiodniowa akcja zaowocowała trwałą zmianą naszych postaw wobec ludzi niepełnosprawnych.



Przykazanie...
Czyta się kilka minut
Hasło tegorocznego Tygodnia Miłosierdzia "Umiłować Chrystusa we wspólnocie z niepełnosprawnymi" ma nas pobudzić do kontemplacji oblicza Chrystusa Miłosiernego, ze szczególnym uwzględnieniem obecności osób niepełnosprawnych w rozmaitych wspólnotach. Najważniejsze jednak, aby ta siedmiodniowa akcja zaowocowała trwałą zmianą naszych postaw wobec ludzi niepełnosprawnych.

Przykazanie miłości Boga i bliźniego jest dla nas zadaniem i zobowiązaniem do świadczenia miłosierdzia. Na kartach "Dzienniczka" świętej siostry Faustyny znajduje się podpowiedź, że miłosierdzie możemy realizować na trzy sposoby - przez czyn, słowo oraz modlitwę.

Bogactwo Bożego Miłosierdzia

Kościół, jak wiadomo, nie ma zwyczaju oddawać osobno czci poszczególnym przymiotom Stwórcy, bo każdy z nich jest zaledwie odmiennym ujmowaniem tej samej Bożej natury. Miłosierdzie jest jednak przymiotem szczególnym, większym i ważniejszym od pozostałych, bo najpełniej określa nam, jaki Bóg naprawdę jest.

Dzieje zbawienia są ciągiem wydarzeń naznaczonych miłosiernym działaniem Boga. Wystarczy przypomnieć Abrahama targującego się z Bogiem o los mieszkańców grzesznej Sodomy, albo Jonasza, którego trudne posłannictwo doprowadziło ostatecznie do odstąpienia przez Boga od ukarania mieszkańców Niniwy. Jego Miłosierdzie przewyższa bowiem sprawiedliwość, o czym pouczali już prorocy, dodając, że jest ono ważniejsze nawet od ofiar: "Miłosierdzia chcę, nie ofiary!" Na kartach psałterza znajdziemy hymny pochwalne wysławiające Jego Miłosierdzie na wieki, a Judyta stanowczo protestuje przeciw stawianiu Miłosierdziu Bożemu jakichkolwiek ludzkich granic.

Z kolei Ewangelie ukazują Chrystusa pochylającego się nad każdą ludzką niedolą, nauczającego o Miłosierdziu Bożym i wzywającego nas do podobnego postępowania. Wzruszające przypowieści Pana Jezusa o synu marnotrawnym - czy raczej miłosiernym Ojcu - dobrym pasterzu, miłosiernym Samarytaninie, bogaczu i Łazarzu, dopełnione zostały wstrząsającą wizją Sądu Ostatecznego. Będzie on rozrachunkiem z miłosierdzia, bo Zbawiciel do tego stopnia utożsamia się z każdym potrzebującym człowiekiem, iż może powiedzieć: "Czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnie nie uczyniliście". Gotowość świadczenia miłosierdzia bliźnim jest więc najlepszą rękojmią, że i nas obejmie Miłosierdzie Boże, o czym zapewnia jedno z błogosławieństw: "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni dostąpią miłosierdzia".

Od zawierzenia do czynów

Jeśli Ewangelie nakazują, abyśmy byli miłosierni jak Bóg, to znaczy, że i my mamy z miłością pochylić się nad niedolą drugiego człowieka, aby ofiarować mu pomoc. Nasze postępowanie ma być naznaczone miłosierdziem wypływającym z bezgranicznego zawierzenia Bogu, a więc ufności, w duchu synowskiej bojaźni. Nie porażającego lęku, bo taki stan ducha paraliżowałby nasze działania, lecz właśnie synowskiej bojaźni, będącej wyrazem najgłębszego szacunku stworzenia wobec Stwórcy. Nieskończone Miłosierdzie Boże budzi więc ufność, czyli Wiarę, wspartą o Nadzieję, która potęguje Miłość. Te trzy cnoty nadprzyrodzone otrzymujemy od Boga darmo, a każdy dar zobowiązuje do odpowiedzi, także do czynów.

Na kartach Pisma Świętego znajdują się liczne przykłady wiary ufnej, a także zachęty do całkowitego zawierzenia Bogu. Wspaniałym świadectwem takiej ufności jest Abraham, który wyruszył w daleką drogę, pozostawiając cały dobytek. Uczynił to w podeszłym wieku, spodziewając się - wbrew rozsądkowi, ale przecież tak mu obiecał sam Bóg - zrodzenia potomstwa. A potem, kiedy tak długo oczekiwany syn podrósł, był gotów ofiarować jego życie na ołtarzu, bo przecież Bóg tak chciał! Nie mniejsze zdumienie i podziw budzi bezgraniczna ufność tak ciężko doświadczanego Hioba, zawierzającego wszystko Miłosierdziu Bożemu. A ileż razy, w momentach smutku czy zwątpienia, chciałoby się zawołać za Izajaszem: "Z głębokości wołam do Ciebie, Boże..."?

Chrystus również zachęcał do ufnej wiary. Apostołom, którzy przyszli ze skargą, że nie zdołali uzdrowić człowieka cierpiącego na epilepsję, wytknął niedostatek ufności. Usłyszeli, że mają zbyt słabą wiarę: "Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej górze: przesuń się tam i tak by się stało..." Do ufności wzywał również tonącego Piotra, a potem także łotra wiszącego na krzyżu.

Nie wystarczy mówić o miłosierdziu

Motto przewodnie tegorocznego Tygodnia Miłosierdzia jest rozwinięciem i uszczegółowieniem programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce, który w 2003 r. przebiega pod hasłem: "Umiłować Chrystusa". Wiąże się to z inicjatywą Rady Europy, dzięki której obchodzimy właśnie na Starym Kontynencie Rok Osób Niepełnosprawnych.

Ich liczbę ocenia się w Polsce na cztery miliony osób, a więc szacunkowo - razem z ich bliskimi - prawie jedna czwarta spośród nas ma do czynienia z problemem niepełnosprawności. Tymczasem wzrostowi zjawiska niepełnosprawności towarzyszy stałe pogarszanie się sytuacji ekonomicznej osób nią dotkniętych. Nie możemy zadowolić się nazywaniem ich eufemistycznie ludźmi "sprawnymi inaczej" skoro na co dzień - lękając się konfrontacji z nimi oraz ich problemami - zdarza się nam w ogóle zapominać, że żyją pośród nas. Może to wyraz bezradności i nieporadności, bo często, tak naprawdę, nie mamy pojęcia, w jaki sposób zachować się wobec niewidomego, niesłyszącego, niepełnosprawnego ruchowo czy umysłowo.

A przecież oni wszyscy oczekują od nas nie tyle litości, ile miłosierdzia, a więc pochylenia się ze zrozumieniem nad ich problemami. Wystarczy wziąć przykład z Pana Jezusa, przez którego byli traktowani z miłością jako pełnowartościowi ludzie. On dla każdego człowieka niepełnosprawnego znajdował czas, toteż Jego postawa przywracała im zaufanie do Boga. A kiedy otrzymywali łaskę uzdrowienia, nie ukrywał, że nagradza ich głęboką ufność.

Kochać to znaczy działać

Imperatyw miłości miłosiernej stawia liczne zadania przed chrześcijanami sprawującymi władzę, zarówno na szczeblu państwowym, jak i samorządowym, uczestnikami wspólnot Caritas oraz wolontariatów parafialnych, a także, na miarę możliwości, przed każdym z nas. Nie mamy prawa poprzestać na uspokojeniu swojego sumienia bezradnym rozłożeniem rąk i słowami: a cóż ja mogę zrobić? Skoro sama wiara, choćby najbardziej żarliwa, bez uczynków jest martwa, to potrzeba także czynów.

Spróbujmy więc rozejrzeć się dyskretnie wokół siebie, a na pewno dostrzeżemy w sąsiedztwie, zakładzie pracy, czy wspólnocie parafialnej ludzi niepełnosprawnych, których życie jest znacznie trudniejsze od naszego. Czyż oni nie mają prawa oczekiwać od nas gestu braterskiej życzliwości? Niewidomi potrzebują naszych oczu, niesłyszący - uszu, niesprawni ruchowo - rąk i nóg, niepełnosprawni umysłowo - intelektów. A wszyscy oni, bez względu na rodzaj niepełnosprawności, nam się powierzają. Potrzebują więc naszych serc oraz woli bezinteresownego działania.

Nie możemy poprzestawać na próbach zapewnienia im tego, co jest niezbędne każdemu człowiekowi do normalnego życia, a więc wykształcenia, odpowiedniej pracy i dachu nad głową. Oni mają również swoje potrzeby duchowe, pragnienie odnalezienia swego miejsca we wspólnocie z innymi ludźmi, w tym również w grupach parafialnych.

Miłosierdzie jest dla nas najpewniejszą drogą wiodącą do życia wiecznego. A dodatkowym impulsem do zaangażowania niechaj będą słowa niezwykłej obietnicy, którą Chrystus przekazał za pośrednictwem świętej siostry Faustyny. To przecież z Polski ma wyjść "iskra", która przygotuje świat na Jego powtórne przyjście! Taki dar szczególnie zobowiązuje nas do działania.

Wzajemna wymiana dóbr

"...ten, kto daje - daje tym bardziej, gdy równocześnie czuje się obdarowywany przez tego, kto przyjmuje jego dar; ten zaś, kto umie przyjąć ze świadomością, że i on również przyjmując świadczy dobro, ze swej strony służy wszelkiej sprawie godności osoby, która najgłębiej może jednoczyć ludzi między sobą".

z Encykliki Jana Pawła II - "Dives in Misericordia" (14)

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 40/2003