Nasza polska pobożność wytworzyła w kolędach własny obraz Betlejem i jego niezgłębionej Tajemnicy Wcielenia się Słowa Odwiecznego. Betlejem to „nie bardzo podłe miasto”, w którym jest stajenka „mizerna, cicha i licha” i ubogi żłób, a przy nim wół i osioł klęczą. W tej stajence i w tym żłóbku Jezus malusieńki płacze z zimna, bo Matka Jego jest tak uboga, że nawet nie może sobie pozwolić na zakup „sukienki” dla Nowonarodzonego. To, co uderza w polskich kolędach, to próba realistycznego spojrzenia na Betlejem i Boże Narodzenie. Autorzy kolęd chcieliby niemal przenieść polskich chrześcijan w tamte czasy, kiedy Jezus rodził się w „stajni, ubóstwie i chłodzie”, a miejsca dla niego nie miała żadna betlejemska gospoda.
My także chcemy dzisiaj powędrować do Betlejem, poznać bliżej jego historię, jego największą Tajemnicę, jego najbardziej znanego mieszkańca – Jezusa. Chcemy także spojrzeć na „dzisiaj” w Betlejem, na prawdziwą tragedię miasta, w którym urodził się Książę Pokoju. Wobec tego miasta nie można być, jako chrześcijanin, obojętnym. Powinniśmy tutaj duchowo pielgrzymować, powinniśmy uczyć się od św. Franciszka z Asyżu, który wypowiadając słowo „Betlejem”, czuł na podniebieniu nieopisaną słodycz, jakby delektował się największymi rarytasami.
Dlaczego w Betlejem?
Spodobało się Bogu, żeby to jedno z najlichszych miast pokolenia Judy stało się miejscem przyjścia na świat Jego Jednorodzonego Syna: „Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda”, informuje nas bardzo precyzyjnie Ewangelista Mateusz (por. Mt 2, 1). W Bożych planach nic nie dzieje się w sposób przypadkowy. Wybór Betlejem na miejsce narodzenia Syna Bożego ma swoje uzasadnienie w historii zbawienia i jest częścią Objawienia starotestamentalnego. Prorok Micheasz zapowiada: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5, 1). Judea, na terytorium której znajduje się Betlejem, jest częścią Izraela szczególnie umiłowaną przez Boga. Judzie, od którego terytorium wzięło nazwę, zostało przepowiedziane: „Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów” (Rdz 49, 10). Żydzi widzieli spełnienie się tej obietnicy w osobie króla Dawida, urodzonego w Betlejem i tam namaszczonego na króla (por. 1 Sam 16). Wiemy jednak, że samemu Dawidowi, tuż przed śmiercią, zostało objawione przez proroka Natana, iż „kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem...” (2 Sam 7, 12-13). Tak więc to z Betlejem, z rodu Dawida wyjdzie ten, którego królestwo będzie trwać na wieki. Wszystko to jest potwierdzeniem odwiecznych zamiarów Boga. Jezus nie mógł się urodzić w innym miejscu niż Betlejem i nie mógł pochodzić z innego rodu niż ród Dawida. Ewangeliści, opisując narodzenie Jezusa, nie omieszkają podkreślić związku pomiędzy Nim i rodem Dawida. Łukasz zaznacza, że Betlejem jest „miastem Dawidowym” (por. Łk 2, 4); on i Mateusz przypominają też, że Józef „pochodzi z domu i z rodu Dawida” i jest „synem Dawida” (por. Łk 1, 27; 2, 4; Mt 1, 20). Mateusz już w pierwszym zdaniu swojej Ewangeli oznajmia, że rodowód Jezusa Chrystusa to rodowód sięgający korzeniami do Dawida. Sam Chrystus chętnie przypomina, że jest nie tylko potomkiem Dawida, ale i Tym, który panuje nad całym rodem: „Jeśli więc Dawid nazywa Go Panem, to jak może być tylko jego synem?” (Mt 23, 45). Nie ma więc żadnej przypadkowości w narodzeniu się Jezusa w Betlejem, spełniają się bowiem zapowiedzi proroków. Kiedy przerażony Herod zebrał wszystkich arcykapłanów i uczonych w ludu i zapytał, gdzie ma się narodzić Mesjasz, usłyszał jednoznaczną odpowiedź: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok” (Mt 2,5).
Boże Narodzenie
„Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak” (Mt 1, 18). Po tej wzniosłej zapowiedzi ze strony Ewangelisty Mateusza chcielibyśmy przeczytać dokładny opis narodzin Jezusa z datami i okolicznościami włącznie. Wiadomo jednak, że Ewangelia to nie kronika ani historia dziejów Jezusa. Ewangelistom, nawet kiedy postanawiają „zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać” (por. Łk 1, 3), przyświecał zupełnie inny cel, niż gromadzenie dat i szczegółów kronikarskich, choć i tych nie brak w ich pismach. W dwóch opisach narodzin Jezusa, które znajdujemy na kartach Ewangelii u Mateusza i Łukasza, nie znajdziemy ani roku, ani miesiąca, ani dnia urodzin Jezusa. Mateusz pisze, że Jezus przyszedł na świat za czasów panowania króla Heroda (por. Mt 2, 1). Łukasz wspomina, iż narodziny miały miejsce za czasów Cezara Augusta (Łk 2, 1). Z Ewangelii dowiadujemy się, że przyszła matka Jezusa, Maryja, mieszka w Nazarecie i jest zaślubiona z Józefem. Maryja oczekuje narodzin dziecka, którego ojcem nie jest jednak mąż Jej, Józef: Maryja bowiem, wpierw, nim zamieszkała z Józefem, „znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego” (Mt 1, 18). U Mateusza i u Łukasza jest jasno powiedziane, że Jezus nie jest owocem związku Maryi z Józefem. W rodowodzie, który otwiera Ewangelię Mateusza, jest zaznaczone, że Jezus rodzi się z Maryi (por. Mt 1, 16). Wspaniały opis „zwiastowania” u Łukasza pozwala nam poznać jeszcze więcej szczegółów tego nadzwyczajnego „poczęcia z Ducha Świętego” (por. Łk 1, 26-38).
Józef w Nazarecie
Moglibyśmy słusznie zapytać, jak Józef znalazł się w Nazarecie, skoro pochodził z Betlejem? Miejscowości te są od siebie oddalone o dobre 170 km. Betlejem jest położone na terytorium Judei, zaś Nazaret znajduje się w Galilei, zdominowanej w tamtych czasach przez pogan. Jest rzeczą prawdopodobną, że Józef wyemigrował z Betlejem do Nazaretu w poszukiwaniu pracy. Galilea w tamtym czasie przeżywała swój rozkwit gospodarczy dzięki Herodowi Wielkiemu i możliwości znalezienia pracy były o wiele większe niż w Judei. Teraz, kiedy został ogłoszony spis ludności (por. Mt 2, 1), Józef był zmuszony powrócić do rodzinnego Betlejem. Podróż wcale nie zapowiadała się jako przedsięwzięcie łatwe do zrealizowania. Droga, którą należało pokonać, była długa i niebezpieczna. Najczęściej wybierano szlak ciągnący się wzdłuż Jordanu, do Jerycha, stamtąd do Jerozolimy i Betlejem. Pewno ta droga nie cieszyła się dobrą sławą, skoro właśnie na niej Jezus umiejscowił później epizod miłosiernego Samarytanina, który wsparł nieszczęsnego człowieka napadniętego przez zbójców (por. Łk 10, 30-37). Józef nie podróżował też sam, zdecydował się bowiem zabrać ze sobą brzemienną Maryję, która bliska była rozwiązania.
Inne Betlejem
Żadne inne wydarzenie nie wpłynęło na historię judzkiego Betlejem jak narodzenie się tam Jezusa Chrystusa. To właśnie w mieście Dawida „nadszedł dla Maryi czas rozwiązania” (Łk 2, 6). To spotkanie po latach z Betlejem nie zakończyło się jednak dla Józefa i Maryi zbyt szczęśliwie. Łukasz podsumował je w jednym zdaniu: «nie było (tam) dla nich miejsca nawet w gospodzie». Szukali miejsca, ale nikt im go nie użyczył. Natknęli się wreszcie na jakąś pustą grotę, po pasterzach i bydle. Józefowi pewno było wstyd i głupio wobec małżonki za postawę ziomków, ale musiał się pogodzić z rzeczywistością. Ich Pierworodny Syn, oczekiwany z utęsknieniem jak każde dziecko, musiał przyjść na świat w stajni. Wkrótce jednak ta stajnia i żłóbek, w którym złożono Dziecię, staną się wymownymi symbolami, rozpowszechnianymi na całym świecie z pokolenia na pokolenie. Grota, która stała się chwilowo schronieniem dla bezdomnej Rodziny, dziś jest domem dla wszystkich. Z jej historią i teraźniejszością zapoznamy się w następnej części naszej refleksji. Historia Betlejem stanowi nierozerwalną całość z historią zbawienia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













