Wakacje 1996 roku spędzałeś w domu Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego w Ożarowie Mazowieckim koło Warszawy. Powiedz, proszę, co się wydarzyło 2 sierpnia tego roku.
Kontakt mojej rodziny z siostrami urszulankami rozpoczął...
Wakacje 1996 roku spędzałeś w domu Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego w Ożarowie Mazowieckim koło Warszawy. Powiedz, proszę, co się wydarzyło 2 sierpnia tego roku.
Kontakt mojej rodziny z siostrami urszulankami rozpoczął się poprzez studia teologiczne rodziców. Po latach okazało się, że losy naszej rodziny z siostrami urszulankami stale się jakoś przeplatały. Moja mama Urszula razem ze swoją siostrą zawarły kiedyś niepisany układ, że ta, która będzie obecna w Pniewach, zawsze w modlitwie powierzy obie rodziny Matce Ledóchowskiej. Do Ożarowa trafiłem dzięki siostrze Ani Baranowskiej w wieku 14 lat. W tym czasie w domu pozostały tylko siostry najstarsze wiekiem. Pamiętam doskonale swoje ogromne zaskoczenie, gdy zobaczyłem jak one ciężko pracowały na polu czy ogrodzie. Pomimo zmęczenia były jednak zawsze pogodne i pełne humoru. Dopingowało mnie to do solidnej i chętnej pomocy. Ranek 2 sierpnia był pogodny, ale ziemia była mokra od deszczu, który spadł poprzedniego wieczora. Siostra, która rozdzielała tego dnia obowiązki, poprosiła mnie, abym skosił trawę, z czego byłem bardzo zadowolony. Do pracy otrzymałem niemiecką kosiarkę o napięciu 220 V. Siostra do pracy przygotowała mnie bardzo solidnie. Nie wiadomo jednak, z jakich powodów nie zostały sprawdzone wszystkie przedłużacze. Po obiedzie zabrałem się do pracy i nagle z niewyjaśnionych dla mnie powodów przerwałem ją, aby rozłączyć kosiarkę z przedłużaczem. Rozłączając, poczułem straszny skurcz mięśni, nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, że poraził mnie prąd. Przedłużacz, który wziąłem do ręki, był zakończony wtyczkami, które miały niewłaściwie zamocowane bolce z obu stron. Wilgoć dłoni spowodowała, że pomimo iż wtyczkę trzymałem w lewej dłoni, iskra elektryczna przeskoczyła na prawą dłoń, która została przyciągnięta do lewej i siłą rzeczy jej dotknęła. Znowu poczułem potężny skurcz i napięcie na całym ciele. Byłem totalnie zdezorientowany i otumaniony tym, co się stało. Straciłem władzę w nogach i upadłem na ziemię. Prąd cały czas wstrząsał moim ciałem. Zacząłem mieć problemy z oddychaniem. Starałem się wzywać pomoc, zdawałem sobie sprawę, że jestem mało widoczny, bo leżałem za murkiem, przy którym rosły tuje, ale w końcu zacząłem wydawać jakieś jęki. Czułem metal w ustach, a skurcze były coraz mocniejsze. Próbowałem się jakoś oderwać od tego, przewracałem się, ale każdy mój ruch tylko pogarszał sprawę. Zaczęła do mnie docierać świadomość, że umieram. Zatrzymał się dla mnie czas. Po głowie kotłowało się tysiące myśli, dziwne skojarzenia oraz złość, że przecież jestem za młody, żeby umierać. Nadeszła też smutna myśl, że to przecież pierwszy piątek miesiąca, a ja nie byłem u spowiedzi. Zaskoczyła mnie dziwna myśl, że rodzice będą musieli wydać dużą sumę pieniędzy na sprowadzenie mojego ciała do rodzinnego Koszalina. Myślałem o pogrzebie, stypie i... o policji. Przecież na pewno przez mój wypadek ktoś może trafić do więzienia, a tego nie chciałem. W końcu pojawiła się strasznie intensywna myśl: "Boże jeśli taka Twoja wola, ale proszę, zrób wszystko, żebym żył, nie chcę umierać, ratuj mnie!" W tym momencie leżałem na plecach i ujrzałem jak z domu wybiega młoda siostra urszulanka. Stanęła nade mną i usłyszałem jakiś dziwny, ale bardzo wyraźny głos w głowie - "co się stało?" Odpowiedziałem w myślach - Jak to co?! Zostałem porażony prądem, niech mi siostra pomoże!" Siostra wzięła mnie za nogi i zobaczyłem, jak odrzucona przez prąd upada, jednak wstała, energiczniej mnie złapała, szarpała, a ja czułem jakby silniejsze porażenie, aż w końcu straciłem przytomność.
Czy widziałeś twarz siostry, która Tobie pomogła?
- Nie.
Co dalej się działo?
- Ocknąłem się, jakoś wstałem, ale już nie czułem tego strasznego rażenia prądem.
Pierwsza myśl jaka wówczas przyszła mi do głowy, to szybkie wyjęcie tego nieszczęsnego przedłużacza z gniazdka, które znajdowało się w kaplicy, żeby prąd nie poraził innej osoby. Chciałem tam pobiec, ale tylko upadłem i zacząłem się czołgać. W końcu dotarłem do kaplicy i świadomie rozłączyłem wtyczkę. Następnie wpadłem w niesamowitą euforię, bardzo spontanicznie podbiegłem do tabernakulum i nie zapomnę uczucia, które sprawiło, że je ściskałem, całowałem, śpiewałem. Obok tabernakulum znajdowały się relikwie Matki Urszuli - poczułem przy nich niezwykły respekt i jakąś bojaźń. Przed kaplicą wisiało lustro, gdy zobaczyłem siebie, przeraziłem się, miałem wówczas dość długie włosy, które raczej stały na mojej głowie, niż leżały, w oczach nie było widać białek, twarz cała pocięta i zielona od trawy, a całe ciało pokryły ciemnokrwiste wybroczyny. Poczułem też swąd spalenizny, pomyślałem, że zapach ten pewnie dobiega z kuchni, ale w tym momencie spojrzałem na rękę. Była czarna, spalona, z widoczną białą kością. Na to przybiegła siostra zaniepokojona hałasami dobiegającymi z kaplicy. Przerażona spojrzała na mnie i spytała się, co się stało? Ja trochę zniecierpliwiony pomyślałem - po co się mnie pyta? Okazało się, że żadna siostra obecna w Ożarowie nie udzieliła mi pomocy. W szpitalu lekarze, którzy stwierdzili, że nie mam żadnych uszkodzeń organów wewnętrznych poza poparzeniami II° i III° prawej ręki, jednoznacznie uznali, że tylko cud mógł mnie uratować. Potwierdziły to liczne ekspertyzy i badania biegłych.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













