I święty Florian nie pomoże

Ludzie tu biednie żyją, więc jak mogłem o pieniądze na sygnalizację przeciwpożarową wołać? - pyta proboszcz. - Przecież dziesięć tysięcy złotych to dla mnie astronomiczna suma.



Wtorek, jedenastego marca, mieszkańcy Zbyszyc, maleńkiej wsi koło Nowego Sącza, zapamiętają na całe życie. W ciągu kilku godzin stracili zabytkową świątynię, w której tutejsi parafianie modlili...
Czyta się kilka minut
Ludzie tu biednie żyją, więc jak mogłem o pieniądze na sygnalizację przeciwpożarową wołać? - pyta proboszcz. - Przecież dziesięć tysięcy złotych to dla mnie astronomiczna suma.

Wtorek, jedenastego marca, mieszkańcy Zbyszyc, maleńkiej wsi koło Nowego Sącza, zapamiętają na całe życie. W ciągu kilku godzin stracili zabytkową świątynię, w której tutejsi parafianie modlili się od przeszło pięciuset lat.

Z gotyckiego, drewniano-murowanego kościoła świętego Bartłomieja Apostoła zostały okopcone mury i sterta zgliszczy. Prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Miejscowi parafianie modlą się teraz w kawiarence miejscowego Domu Pomocy Społecznej.

Tydzień po pożarze wokół ruin spalonego kościoła stanęły jednak rusztowania. Rozpoczęła się odbudowa zniszczonej świątyni.

- Nie było małych pieniędzy na zabezpieczenie kościoła przed pożarem, to teraz będą musiały się znaleźć większe na odbudowę - mówią producenci sygnalizacji przeciwpożarowych. Wtórują im konserwatorzy zabytków i sami księża. Ale z tysiąca drewnianych świątyń w naszym kraju, wciąż tylko nieliczne stać na taki luksus.

Nabożeństwo w zgliszczach

Ksiądz Wojciech Laniecki, proboszcz w Zbyszycach kończył obiad, kiedy zobaczył kłęby dymu unoszące się z kościelnej wieży. - Kiedy wybiegłem z plebanii, wszystko było już w ogniu - wspominał tydzień po pożarze załamany proboszcz.

Było około wpół do drugiej, gdy zaalarmowano straż pożarną. Kiedy przyjechały pierwsze wozy, runęła zbudowana z drewna osiemnastowieczna wieża z dzwonnicą.

Siedemdziesięciu strażaków przez kilka godzin walczyło z żywiołem. Nim ogień rozprzestrzenił się w kościele, zdążono wynieść zabytkowe szaty liturgiczne, kielichy i figury. Nic więcej nie dało się uratować.

- Cała wieś stała i patrzyła bezradnie, jak ogień wszystko trawi - opowiada Bronisława Krężel, sołtys Zbyszyc. - Łzy same do oczu leciały - dodaje sołtyska.

Dwa dni po pożarze do Zbyszyc przyjechał tarnowski biskup Wiktor Skworc. W ruinach spalonego kościoła poprowadził Drogę Krzyżową. Na nabożeństwo przyszli wszyscy mieszkańcy Zbyszyc.

Relacjonująca je Katolicka Agencja Informacyjna podała, że biskup przypominał, iż "proboszczowie odpowiadają za mienie kościelne w poszczególnych parafiach" i "mają obowiązek zlecania specjalistom dokonywania w kościołach okresowych przeglądów instalacji elektrycznej, odgromowej i grzewczej".

Podpisany przez biskupa komunikat o podobnej treści odczytano w niedzielę po pożarze w zbyszyckim kościele we wszystkich parafiach diecezji tarnowskiej.

Mądrzy po szkodzie

W Polsce jest prawie tysiąc drewnianych kościołów. Najwięcej znajduje się w Małopolsce, na Podkarpaciu i w Wielkopolsce. Każdego roku ogień trawi około dziesięciu z nich.

- Wszyscy przypominają sobie o drewnianych kościółkach dopiero wtedy, kiedy wydarzy się tragedia, jak ta w Zbyszycach - mówi Barbara Skuza, kierownik delegatury Wojewódzkiego Oddziału Służby Ochrony Zabytków w Nowym Sączu.

Na terenie delegatury, obejmującej trzy powiaty: gorlicki, limanowski i nowosądecki znajduje się 117 drewnianych kościołów rzymskokatolickich oraz greckokatolickich i prawosławnych cerkwi.

- Wszystkie są cennymi zabytkami - mówi Barbara Skuza. - Niestety, tylko niektórzy księża mają tego świadomość i starają się zapobiec nieszczęściu.

Szefowa nowosądeckiej delegatury ochrony zabytków żali się, że nie wszyscy księża sprawdzają nawet instalacje elektryczne w swoich kościołach, nie mówiąc już o zastosowaniu zabezpieczeń.

Ksiądz od drewnianych kościołów

- Było dobrze po północy, jak odezwał się alarm. Po dziesięciu minutach byliśmy już na miejscu - wspominał zdarzenie sprzed kilku lat Zygmunt Filipionek z Państwowej Straży Pożarnej w Sulechowie koło Zielonej Góry.

Alarm, jaki otrzymali sulechowscy strażacy, pochodził z szesnastowiecznego drewnianego kościoła w pobliskim Klępsku. Paliła się wieża zabytkowej świątyni. Dzięki szybkiej akcji strażaków ogień udało się ugasić. - Chociaż płomienie buchały na jakieś dziesięć metrów - opowiadał po udanej akcji Flipionek.

Kościółek w Klępsku leży na terenie parafii Łęgowo w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Proboszczem jest tam ksiądz Olgierd Banaś. Znajomi nazywają go "księdzem od drewnianych kościołów".

Kiedy w 1990 roku ksiądz Olgierd został proboszczem w Łęgowie, wokół klępskiego kościółka Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny nie było nawet oświetlenia, a znajdujące się nisko okna nie miały krat. Trzy miesiące później proboszcz okratował okna i założył w kościele sygnalizację antywłamaniową. W połowie lat dziewięćdziesiątych jako jeden z pierwszych w Polsce kapłanów wyposażył swoją świątynię dodatkowo w alarm przeciwpożarowy.

Inwestycja się opłaciła. Po pożarze wieży kościół w Klępsku palił się jeszcze raz. Sygnał alarmowy i tym razem uratował zabytkową świątynię.

Ksiądz Banaś nie poprzestał tylko na swoim kościele, ale zaczął namawiać okolicznych proboszczów, aby i oni w swoich drewnianych świątyniach pomyśleli o założeniu sygnalizacji przeciwpożarowej.

W połowie lat dziewięćdziesiątych w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej drewniane kościoły paliły się jeden po drugim. Zaczęło się od pożaru w Szlichtyngowej - tamtejszy kościół Podwyższenia Krzyża Świętego spłonął doszczętnie w Wielki Piątek 1995 roku. Potem spaliły się świątynie w Łagowcu, Bielawach i Kowalewie. Na początku 1997 roku ogień strawił kościół w Tuchorzy - graniczącej z diecezją zielonogórsko-gorzowską parafii w archidiecezji poznańskiej.

- Wielu księży w sąsiednich parafiach, których kościołów nie dosięgnął jeszcze ogień, udało mi się wtedy nakłonić do założenia alarmów - chwali się ksiądz Banaś. To wtedy przylgnął do niego przydomek "ksiądz od drewnianych kościołów".

Przezorny zapłaci mniej

O tym, że kościół w Zbyszycach zostanie odbudowany, postanowiono, kiedy dogasały jeszcze zgliszcza po pożarze. - A gdzie ludzie mają chodzić, jak najbliższy kościół jest cztery kilometry od nas? - odpowiada ksiądz Laniecki ze Zbyszyc. - A poza tym ten nasz kościółek to była perełka.

Wstępnie oszacowano, że odbudowa świątyni może kosztować nawet około dwóch milionów złotych. 150 tysięcy na odbudowę dała już Kuria Diecezji Tarnowskiej, 35 tysięcy - Małopolski Urząd Marszałkowski.

Ile kosztuje sygnalizacja przeciwpożarowa? - Jeżeli kościółek jest niewielki, to razem z założeniem można się zmieścić w dziesięciu tysiącach złotych - szacuje Zbigniew Osowicki, szef działu marketingu bydgoskiej firmy produkującej systemy przeciwpożarowe i antywłamaniowe.

- Do tego trzeba doliczyć jeszcze monitoring z jednostką straży pożarnej - dodaje Osowicki. - Ale, jak życie pokazuje, takie zabezpieczenia się opłacają.

- Muszę tak się starać, żeby co roku mieć te dziesięć tysięcy złotych na monitoring - przyznaje ksiądz Banaś z Łęgowa. - A w obecnych czasach nie jest to łatwe.

Odpowiedź w sumieniu

- Jeżeli dany kościół jest wpisany w rejestr zabytków, to proboszcz ma prawo zwrócić się o pomoc do konserwatora zabytków o dofinansowanie na założenie sygnalizacji antywłamaniowej czy przeciwpożarowej - mówi Stefania Adamczyk, konsultant i doradca do spraw zabytków w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski. - Po wejściu do Unii na ochronę zabytków będą dodatkowe pieniądze - zapewnia.

Stefania Adamczyk powołuje się na dokumenty ostatniego Synodu, które zobowiązują księży do troski o kościelne zabytki. Nie chce jednak oceniać, ilu księży bierze to sobie do serca. - Niech każdy proboszcz odpowie sobie na to pytanie w swoim sumieniu - ucina.

Przyznaje jednak, że zdarzają się przypadki zaniedbań. - Niektórzy polecają się tylko opiece świętego Floriana, który strzeże od ognia - mówi Stefania Adamczyk. - Ale jak życie pokazuje - nie zawsze to wystarcza.

Ksiądz Władysław Szczebak jest diecezjalnym konserwatorem zabytków w tarnowskiej kurii. Twierdzi, że księża dbają o powierzone im świątynie. To dlaczego zdarzają się pożary? - O nieszczęście zawsze jest łatwo - stwierdza.

Jego zdaniem, główny problem polega na braku pieniędzy. - Dotacje państwowe na ochronę kościelnych zabytków są za małe - mówi. I jako przykład podaje Zbyszyce, gdzie na odbudowę świątyni tarnowska kuria wyłożyła prawie pięć razy więcej pieniędzy niż województwo.

Suma astronomiczna

Parafia w Zbyszycach liczy 230 wiernych. Ksiądz Laniecki został jej proboszczem pół roku temu. - Ludzie tu biednie żyją, więc jak mogłem na nich zaraz po przyjściu o pieniądze na sygnalizację przeciwpożarową wołać? - pyta retorycznie proboszcz. I dodaje wprost: - Przecież dziesięć tysięcy złotych to dla mnie astronomiczna suma.

- Alarm? - dziwi się pani sołtys. - My tu wszyscy jeszcze po powodzi sprzed dwóch lat nie możemy końca z końcem związać

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 13/2003