Strapionych pocieszał



Podczas pierwszej pielgrzymki do stolicy Wielkopolski komuniści nie pozwolili pomodlić się Papieżowi pod pomnikiem upamiętniającym zastrzelonych w 1956 roku robotników. Ale Papież i tak uczynił to... w swoim kazaniu, które wygłosił do ponad miliona wiernych.



23 marca 1983 roku Polska Agencja Prasowa podała sensacyjną wiadomość: "Przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński,...
Czyta się kilka minut

Podczas pierwszej pielgrzymki do stolicy Wielkopolski komuniści nie pozwolili pomodlić się Papieżowi pod pomnikiem upamiętniającym zastrzelonych w 1956 roku robotników. Ale Papież i tak uczynił to... w swoim kazaniu, które wygłosił do ponad miliona wiernych.

23 marca 1983 roku Polska Agencja Prasowa podała sensacyjną wiadomość: "Przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński, działając w imieniu najwyższych władz Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i swoim własnym, w porozumieniu z Episkopatem Polski, zaprosił Jana Pawła II do ponownego odwiedzenia Polski".

Po tym suchym zdaniu wyliczono osiem miast, które - jak pisał PAP - odwiedzi "Dostojny Gość". Był wśród nich Poznań.

- Ojciec Święty chciał przyjechać do Polski już rok wcześniej, na jubileusz sześćsetlecia obecności obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze - mówi biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej Marek Jędraszewski. - Ale w Polsce trwał stan wojenny i rząd Jaruzelskiego obawiał się, że papieska pielgrzymka może stać się znakiem nadziei i umocnienia dla narodu.

Biskup Jędraszewski, wtedy jeszcze jako zwykły ksiądz, był członkiem Archidiecezjalnego Komitetu Organizacyjnego do Spraw Drugiej Pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny. Odpowiadał za kontakty ze środkami społecznego przekazu. Dzięki temu mógł z bliska obserwować przygotowania do papieskiej wizyty. Widział między innymi, jak służby specjalne zakładały podsłuchy w przyszłym centrum prasowym i w pomieszczeniach dla biskupów.

Po dwudziestu latach od tamtych wydarzeń, biskup przypomina sobie również, że z radością z faktu zbliżających się papieskich odwiedzin, mieszały się także i obawy. - Czy władze nie zmanipulują pielgrzymki tak, żeby wyszło, że Ojciec Święty aprobuje ich poczynania - mówi biskup Jędraszewski. - Wiadomo, że po zamachu na Papieża zaostrzono środki bezpieczeństwa. Baliśmy się, że komuniści w imię tego bezpieczeństwa będą utrudniać dostęp do Ojca Świętego i próbować izolować Papieża od tłumów.

Biskup pamiętał dobrze rok 1979 i pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski. Nie było go wtedy w kraju, bo był na studiach w Rzymie, ale razem z innymi polskimi księżmi śledził w mediach przebieg historycznej wizyty Papieża w rządzonej przez komunistów Ojczyźnie.

Warszawskiej homilii Jana Pawła II, w której Papież modlił się o zesłanie Ducha Świętego, aby odnowił oblicze ojczystej ziemi, ksiądz Jędraszewski słuchał w radiu razem z obecnym prefektem Kongregacji Wychowania Katolickiego, kardynałem Zenonem Grocholewskim. - Dziwiło nas, że gdy Ojciec Święty mówił, od czasu do czasu zanikał głos - wspomina biskup Jędraszewski. - Ale po chwili okazywało się, że mimo tej przerwy, Papież mówi dalej w tym samym ciągu logicznym, a więc nic nie wycinano z papieskich słów.

Dopiero później biskup dowiedział się, że radiowa transmisja nie rejestrowała oklasków, które co chwilę przerywały słowa Papieża.

Teraz, kiedy Papież przyjeżdżał do kraju, w którym tysiące ludzi siedziało w więzieniach, a nachalna propaganda próbowała przedstawiać stan wojenny jako dobrodziejstwo dla narodu, obawy były tym większe.

Jan Paweł II nie dał jednak nikomu złudzeń, co myśli o represjach wymierzonych w działaczy "Solidarności". "Proszę, ażeby szczególnie blisko mnie raczyli być ci, którzy cierpią. Proszę o to w imię słów Chrystusa: byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Ja sam nie mogę odwiedzić wszystkich chorych, uwięzionych, cierpiących - ale proszę ich, aby duchem byli blisko mnie" - mówił 16 czerwca 1983 roku w przemówieniu powitalnym na warszawskim Okęciu w obecności członków rządu z generałem Jaruzelskim.

- Po tych słowach Papieża odetchnąłem. Wiedziałem, że będzie dobrze - wspomina jeden z ówczesnych studentów, który słuchał papieskiego przemówienia z więziennego radiowęzła w poznańskim areszcie, gdzie siedział już czwarty miesiąc za kolportowanie podziemnych wydawnictw.

Władze dobrze znały kardynała Karola Wojtyłę z czasów, kiedy był jeszcze arcybiskupem krakowskim i wiele razy dawał przykład swojej bezkompromisowej postawy w obronie praw Kościoła i narodu. Dlatego targowano się o każdy punkt programu wizyty. W Poznaniu strona kościelna chciała, żeby Papież w drodze z Łęgów na Ostrów Tumski zatrzymał się przy pomniku Poznańskiego Czerwca, a potem przejechał obok aresztu na Młyńskiej, w którym więziono działaczy solidarnościowego podziemia. Rozmowy w tej sprawie prowadził ówczesny metropolita poznański, arcybiskup Jerzy Stroba z Kazimierzem Barcikowskim, sekretarzem Komitetu Centralnego i członkiem politbiura. Nic nie wskórał.

- Żeby nie dopuścić Papieża pod Pomnik i w pobliże aresztu, tak wytyczono trasę przejazdu papieskiego orszaku, by ominąć te miejsca - mówi biskup Jędraszewski.

Ale Jan Paweł II przechytrzył komunistów.

20 czerwca 1983 roku na Łęgach Dębińskich zebrało się ponad milion ludzi. W ich obecności Papież beatyfikował matkę Urszulę Ledóchowską, którą miesiąc temu ogłosił świętą. W kazaniu przypomniał najpierw o Poznaniu jako kolebce polskiej państwowości i Kościoła, przypominając, że na tych ziemiach Mieszko I przyjął chrzest, i że tutaj przybył pierwszy biskup. Potem nawiązał do postawionego na placu Mickiewicza pomnika Najświętszego Serca Jezusowego, który wznieśli poznaniacy w 1919 roku w podziękowaniu za odzyskaną niepodległość i 20 lat później zburzyli hitlerowcy.

"Dziś na tym miejscu stanęły dwa krzyże na pamiątkę ofiar z 1956 roku. Z różnych motywów - ze względu na dawniejszą i bliższą przeszłość - to miejsce czczone jest przez społeczeństwo Poznania i Wielkopolski" - powiedział w pewnym momencie Papież. I dodał: "Pragnę więc i ja również uklęknąć w duchu na tym miejscu i złożyć cześć...".

Po tych słowach na Łęgach Dębińskich długo nie milkły oklaski.

Ale prawdziwy triumf przyszedł czternaście lat później. W 1997 roku Papież po raz drugi odwiedził Poznań, gdzie spotkał się z młodzieżą. Na miejsce spotkania wybrano plac Mickiewicza, nad którym górują dwa wielkie krzyże ku czci zabitych w 1956 roku robotników.

Jan Paweł II uklęknął u stóp krzyży i długo się modlił, a do oblegających plac tłumów powiedział: "Chciałem pod ten pomnik przybyć w 1983 roku, gdy byłem po raz pierwszy jako Papież w Poznaniu, ale wówczas odmówiono mi możliwości modlitwy pod Poznańskimi Krzyżami. Cieszę się, że dziś razem z wami - młodą Polską - mogę uklęknąć pod tym pomnikiem i oddać hołd robotnikom, którzy złożyli swoje życie w obronie prawdy, sprawiedliwości i niepodległości Ojczyzny".

Po tych słowach, tak jak czternaście lat wcześniej, znów długo nie milkły oklaski.

Korzystałem z książki ks. Marka Jędraszewskiego:, "Jan Paweł II w Poznaniu".

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2003