Logo Przewdonik Katolicki

"Oto poczniesz i porodzisz Syna" (Łk 1, 31)

Bp Stanisław Stefanek TChr
Fot.

Taką wiadomość przyniósł od Boga Ojca Dziewicy z Nazaretu posłaniec Archanioł Gabriel. To najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek ludzkość mogła usłyszeć. Bóg staje się Człowiekiem. Ta najważniejsza wiadomość wypowiedziana jest jakże osobistym, bardzo intymnym faktem, o którym nikt nie wie poza Bogiem i o którym najpierw dowiaduje się Matka: "Poczniesz i porodzisz Syna"....

Taką wiadomość przyniósł od Boga Ojca Dziewicy z Nazaretu posłaniec Archanioł Gabriel. To najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek ludzkość mogła usłyszeć. Bóg staje się Człowiekiem. Ta najważniejsza wiadomość wypowiedziana jest jakże osobistym, bardzo intymnym faktem, o którym nikt nie wie poza Bogiem i o którym najpierw dowiaduje się Matka: "Poczniesz i porodzisz Syna". Tajemnica niezwykłej subtelności, a równocześnie hojności Boga - Boga, który jest dawcą życia. Do uczestnictwa w tej tajemnicy zaproszone jest małżeństwo, zaproszona jest rodzina w swoim powołaniu rodzicielskim. Kobieta - matka poznaje i przekazuje najbliższym każde ludzkie zwiastowanie.
W najbliższy wtorek będziemy obchodzić Święto Zwiastowania. Dzień ten poświęcony jest uwielbieniu Boga, który stał się Człowiekiem, a równocześnie dziękczynieniu za każde ludzkie życie - Dzień Świętości Życia. Zachęca nas Ojciec Święty do włączenia się w ten dzień słowami, które przekazał w Encyklice o życiu: głosić Ewangelię życia, wysławiać Ewangelię życia, służyć Ewangelii życia, pokazać rodzinę jako sanktuarium życia, bo ta Ewangelia jest przeznaczona dla całej ludzkiej społeczności.
W ostatnim czasie Dzień Świętości Życia najczęściej kojarzy się z wielkim wysiłkiem, który podejmujemy, ażeby bronić życie zagrożone, życie nienarodzonych, aby głosić godność człowieka od chwili poczęcia aż do jego naturalnej śmierci. Kojarzymy ten dzień z wielu środowiskami, które zorganizowały się, aby stawiać opór szerzącej się zagładzie najbardziej niewinnych i najbardziej bezbronnych - dzieci przed narodzeniem. Powstała Federacja Ruchów Obrońców Życia. Kojarzymy ten dzień z wydarzeniami, które wypełniły debatę społeczną między obywatelami a parlamentem. Podjęto wielkie starania o zabezpieczenie prawne obrony dziecka poczętego. Napisano wiele książek, artykułów. Sporo zmieniło się w świadomości społecznej i w języku. Coraz częściej mówimy o nienarodzonym po prostu jako o dziecku. Były manifestacje obrońców życia na ulicach miast, zwłaszcza Warszawy. Są przede wszystkim rozmaite instytucje, które stale zgłaszają gotowość wsparcia matki, która stanęła sam na sam z trudnym dla siebie macierzyństwem: poczęła, a nie chce porodzić.
Dzień Świętości Życia, wpisany w fakt Zwiastowania, kieruje nasz wzrok na Źródło, z którego powinny czerpać wszystkie inicjatywy. Bóg staje się Człowiekiem dla dzieła odkupienia. Każde nasze imię wpisane zostało przed wiekami w łonie Ojca, od którego pochodzi wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi (por. Ef 3, 14-15). Jeżeli mamy stanąć przy początku każdego człowieka, a zwłaszcza przy dziecku nienarodzonym, to trzeba odnieść się do tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Każde z tych dzieci jest zapisane, ono jest w odwiecznym "teraz" Boga Ojca i tam można je spotkać i tam można z nim w pełni nawiązać kontakt.
Stąd ten przepiękny program duchowej adopcji dziecka. Ono jest w Bogu. Modląc się w obronie dzieci nienarodzonych, myślę o potwornej machinie bezbożnej ideologii, która niszczy miliony ludzi i która rozbija małżeństwa, która pozbawia tyle matek wrażliwości serca; myślę o potwornej machinie, która przemocą wyrywa z łona rodzin życie, którego pragnęli. Wystarczy spojrzeć na ostatnie dziesiątki lat, lata kolejnych rewolucji, od francuskiej do "rewolucji" kulturalnej na terenie Chin. Wszędzie posługują się tą samą zasadą: zniszczyć życie, to dorosłe, i uruchomić machinę zabijania życia nienarodzonych. Każdy system, który odrzuca Boga, natychmiast staje się niezwykle agresywny wobec życia, wobec człowieka. Jest to po prostu system nieludzki, dlatego, że nie jest Boski.
Nasze życie bierze się z tego spotkania, gdzie w najbardziej intymnym i tylko Bogu wiadomym momencie rodzice stają się uczestnikami Boskiej, twórczej hojności, dając z siebie to wszystko, co najpiękniejsze: miłość wzajemną, a potem lata ofiarnego towarzyszenia, gdy życie Boże rozwija się i dorasta jako samodzielne. To jest ludzkie zwiastowanie, które należy się każdemu z nas, gdy brzmią w naszych uszach słowa Gabriela: "Poczniesz i porodzisz Syna".
Rozważając tę tajemnicę, powinniśmy przejść jeszcze na inny teren. Pozostawiamy parlamenty, władzę, bezbożną agresję ekonomii. Stajemy tam, dokąd skierowana jest zapowiedź poczęcia i narodzin człowieka, stajemy przy ludzkim sercu. Trzeba więc w Dniu Świętości Życia zapytać, jak my reagujemy na dziecko, na wiadomość o nowym poczęciu - nie tylko w naszym domu, ale i w domach sąsiadów. Jak to dobrze, że dzięki pedagogice domowej coraz częściej spotykamy małe dziecko, które jako największą wiadomość wchodzącemu gościowi zapowiada fakt, że "będziemy mieli dzidziusia", że "mama urodzi dzidziusia." Przygotowywanie całego domu, liturgia oczekiwania. Ile dobra wniósł twórczością literacką niedawno zmarły Profesor Włodzimierz Fijałkowski, przygotowując matki na przyjęcie dziecka i dając im wspaniałe teksty, które pozwalają rozmawiać z nienarodzonym, opowiadać mu bajki, śpiewać i grać na skrzypcach, obdarzać czułością.
Taka też jest zachęta Ojca Świętego skierowana do Ojców. Matka z natury ma większe szanse zaprzyjaźnić się z dzieckiem, bo jest nosicielką i karmicielką od początku. Ojciec ma możliwość dorastania w swojej misji rodzicielskiej przez miłość do matki dziecka - swojej żony, przez bardzo aktywne wejście w jej program i dyktowany sercem bogaty program znaków czułości i zainteresowań. Ile dobra dzieje się w tej pedagogice, którą nazywamy prenatalną - przed narodzeniem. Są to tereny, na których przezwyciężamy wszelkiego rodzaju przeszkody i pokusy. Zachwyt nagromadzonych słów papieskich: wychwalać, głosić Ewangelię życia, tworzyć sanktuarium życia, ten zachwyt bardzo dobrze ilustruje nastrój naszego serca, a tekst Encykliki "Evangelium vitae" stanowi wręcz podręcznik dla każdej rodziny, która z radością wita dziecko.
Trzeba ten podręcznik dać także do rąk dziadków. Ile uroku w spojrzeniu dziadka i ile czułości w rękach babci zachował Bóg na czas, gdy już nie zajmują się własnymi dziećmi, gdy wydaje im się, że nie mają pełnej sprawności zawodowej. A to wszystko zarezerwowane jest dla wnuczków, dla stworzenia atmosfery, dla dodania odwagi młodym rodzicom i dla realnej pomocy.
W narzucanej nam zachodniej kulturze jawi się taki model siedemdziesięcioletniego pana, który popisuje się trafnymi uderzeniami w golfa, który biega, jeździ konno. Stale jest atrakcyjnym gościem na salonach towarzyskich i przyciąga wzrok dam w swoim wieku, a nawet i młodszych. Przecież nie tu i nie w tych wymiarach wypowiada się sprawność serca ludzkiego.
Proponujemy szczególną szkołę dla dziadków, dla babć. Bóg dał im takie talenty i taką przestrzeń, gdzie mogą własne wnuczęta i w ogóle wszystkie dzieci obdarzyć ciepłem, na jakie czasem nie mają czasu ich rodzice.
Przechodząc od dziadków, przenosimy się na naszą ulicę. Ojciec Święty mówi, że głoszenie Ewangelii życia potrzebne jest dla humanizacji naszego społeczeństwa. Ulica zatłoczona jest reklamami, które reklamują najrozmaitsze produkty, czy usługi. Jakże często reklamy te sięgają do bardzo niebezpiecznego poziomu, do poziomu najniższych ludzkich instynktów: alkohol czy ubliżanie kobiecości. Ulicy naszej przecież należą się reklamy życia rodzinnego, należy się zwiastowanie: "Oto poczniesz i porodzisz Syna". Ulicy naszej należy się podziw dla każdego dziecka, dla każdej matki. To są żywe, najwspanialsze billboardy, jakie można spotkać na ulicy: matkę niosącą dziecko pod sercem, matkę, ojca prowadzącego małe dziecko za rękę, popychającego wózek. Naszej ulicy należą się takie reklamy.
Za każdym życiem musi pójść gest solidarności. Stąd ta bardzo naturalna, rodzinna, czy sąsiedzka pomoc. Ktoś mi mówi: wróciło do nas łóżeczko; w międzyczasie wychowało się w nim czworo innych dzieci. Między naszym jednym a drugim urodzeniem służyło po sąsiedzku innym dzieciom. Jest znów u nas i pójdzie dalej. Dyżur łóżeczka: od rodziny do rodziny. Inne sprzęty domowe, czy ubranka nie są już tak trwałe, ale przecież mogą wiele usłużyć, zwłaszcza, gdy maleńkie dziecko szybko wyrasta z kaftaników, nie zużywając ich całkowicie.
Potrzebne są też gesty solidarności instytucjonalnej. Trzeba stworzyć poradnie, ośrodki adopcyjne, "fundusz życia". Nie każdy ma szczęście mieć dobrych sąsiadów i kochającą się wielką rodzinę. Czasem matka bywa samotna, bywa okrutnie samotna wobec największego daru: "poczniesz i porodzisz". Potrzebna jest wtedy ta łatwo dostępna, ta zapowiedziana tablicą instytucja wsparcia, gdzie czekają, gdzie każdy ma prawo sięgnąć po pomoc. Potrzebne są te instytucje.
Takie obrzeża to ramy, które zabezpieczają przed wypędzeniem życia na pustynię bezwodną i skalistą, na której giną ludzkie serca spragnione wody. "Poczniesz i porodzisz" - taka Bosko-ludzka aktywność i Bosko-ludzka instytucja. Bosko-ludzka aktywność to dar życia, Bosko-ludzka instytucja to społeczność, w której Kościół staje się matką i nauczycielem, organizatorem i przywódcą, obrońcą i najwspanialszym billboardem, na którym życie doznaje pełnej reklamy.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki