Logo Przewdonik Katolicki

Chrześcijańska niedziela - Pascha tygodnia

Michał Gryczyński
Fot.

W każdą niedzielę gromadzimy się w świątyniach na Eucharystii, czerpiąc ze skarbca Słowa Bożego i składając Bogu dziękczynienie. W świetle najstarszych dokumentów chrześcijańskich świętowanie pierwszego dnia tygodnia sięga korzeniami czasów apostolskich. "Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" - głosi trzecie przykazanie Dekalogu, a Kościół w jednym ze swych przykazań...

W każdą niedzielę gromadzimy się w świątyniach na Eucharystii, czerpiąc ze skarbca Słowa Bożego i składając Bogu dziękczynienie. W świetle najstarszych dokumentów chrześcijańskich świętowanie pierwszego dnia tygodnia sięga korzeniami czasów apostolskich.


"Pamiętaj, abyś dzień święty święcił" - głosi trzecie przykazanie Dekalogu, a Kościół w jednym ze swych przykazań przypomina, że obowiązkiem wiernych jest: "W niedziele i święta we Mszy św. nabożnie uczestniczyć". Polskie słowo "niedziela" akcentuje jedynie wezwanie do zaniechania pracy, czyli niedziałania, za to rosyjska nazwa wymownie oddaje najgłębszy sens Dnia Pańskiego: "woskriesienije" to znaczy Zmartwychwstanie!

Pascha tygodnia - mała Wielkanoc


W 1998 r. Ojciec św. ogłosił list apostolski "O świętowaniu niedzieli" - "Dies Domini". Motywem powstania listu była konieczność ponownego odkrycia - jak to wyraził Jan Paweł II - "głębokich uzasadnień doktrynalnych, które stanowią podstawę przykazania kościelnego, aby wszyscy wierni uświadomili sobie wyraźnie, jak nieodzowną wartością jest niedziela w życiu chrześcijańskim". A jest ona szczególnym dniem, w którym Kościół obchodzi cotygodniową pamiątkę Zmartwychwstania Pańskiego; jest więc nieustannie powtarzaną "Paschą tygodnia", swoistą "małą Wielkanocą".
Z tej przyczyny w kalendarzu liturgicznym niedziela ma pierwszeństwo przed innymi świętami - wyjątkiem są tylko najważniejsze uroczystości - i stanowi podstawę roku kościelnego. W chrześcijańskiej rachubie czasu siedmiodniowy tydzień, oparty na roku księżycowym, stanowi jedną czwartą miesiąca księżycowego. Kolejne dni tygodnia, liczone od niedzieli do soboty, nazywane są "ferią" i dlatego Dzień Pański jest "ferią prima".

Niedziela: więcej niż szabat


Księga Rodzaju, opisując dzieło stworzenia świata, ujmuje je w ramach tygodnia pracy: sześciu dni działania i dnia odpoczynku; w prawie żydowskim uzasadniało to obowiązek świętowania szabatu. Skoro bowiem wszechmocny Stwórca "odpoczywał" po swej pracy, to tym bardziej powinien czynić to człowiek, stworzony na Jego obraz i podobieństwo. I to nie tylko po to, aby zregenerować siły, ale przede wszystkim w celu uroczystego złożenia Bogu w ofierze owoców swojej pracy.
Obchody chrześcijańskiego szabatu w ostatni dzień tygodnia, czyli sobotę, zostało zaniechane przez młody Kościół, dla którego centrum kultu stała się niedziela - dzień historycznego Zmartwychwstania Chrystusa. Było to tym bardziej uzasadnione, że do grona chrześcijan napływało coraz więcej wiernych pochodzenia pogańskiego. W okresie przejściowym szabat istniał wprawdzie obok niedzieli, gdzieniegdzie nawet do VIII w.; sobota miała wtedy upamiętniać dzieło stworzenia świata i była raczej dniem odpoczynku fizycznego, natomiast niedziela - jako pamiątka Zmartwychwstania - była poświęcona liturgicznemu kultowi Paschy Zbawiciela.

Uczta Chrystusa i braterskie spotkanie


Centrum świętowania Dnia Pańskiego była zawsze Msza św. Wiedział o tym każdy chrześcijanin, toteż początkowo Kościół nie wydawał żadnych przepisów w tej sprawie. Wiedzieli o tym i poganie, skoro już w II wieku historyk rzymski Pliniusz pisał do cesarza Trajana, że chrześcijanin to taki człowiek, który w niedzielę o świcie chodzi na wspólne zebranie, aby się modlić.
Świadectwem wczesnego zwyczaju uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii może być np. jeden z kanonów synodu, który odbył się w 300 r. w hiszpańskiej Elwirze koło Grenady. Głosił on mianowicie, że chrześcijanin, który przez trzy niedziele nie przyjdzie do kościoła, zostanie ukarany czasowym wyłączeniem ze wspólnoty wiernych.
Po upływie wielu wieków tradycja niedzielnego uczestnictwa w Mszy św. została ujęta w formuły prawne na kartach Kodeksu Prawa Kanonicznego, zarówno tego z 1917 r., jak i obecnie obowiązującego, który w kanonie 1247 głosi: "w niedzielę oraz w inne dni świąteczne nakazane wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej". Natomiast Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 2181) rozwiewa wszelkie wątpliwości: "Ci, którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek, popełniają grzech ciężki".
Ale niedzielna Msza św. jest przecież bardziej radosnym przeżyciem duchowym, niż tylko obowiązkiem! Owa radość, przy jednoczesnym zaniechaniu pracy, czyni z niedzieli dzień wyjątkowy na tle pozostałych dni tygodnia i znajduje swój wyraz zewnętrzny w odświętnym ubraniu, wspólnym biesiadowaniu, spędzaniu czasu z rodziną i przyjaciółmi, a także korzystaniu z wartościowych rozrywek.

Dzień odpoczynku


W Imperium Rzymskim nie było żadnego - usankcjonowanego prawnie - stałego dnia wypoczynku. Zaprowadził go dopiero w 321 r., jako "czcigodny dzień Słońca" cesarz Konstantyn Wielki. Od tego czasu niedziela stała się dniem wolnym od pracy, a więc przejęła cechy szabatu.
W 538 r. synod w Orleanie (Galia) wspominał o nakazie powstrzymania się w niedzielę od ciężkich prac, zaś w 603 r. św. Grzegorz Wielki skierował do obywateli rzymskich list "Ad cives romanos", w którym przypomniał przepisy dotyczące niedzieli, m.in. nakaz powstrzymania się od pracy oraz konieczność poświęcenia czasu różnorodnym modlitwom, "aby zaniedbania popełnione w ciągu sześciu dni wynagrodzić modlitwami w dniu Zmartwychwstania Pańskiego".
Zapracowanym "głowom rodzin", zmagającym się z pokusą zarobkowania także w Dniu Pańskim, dedykuję słowa porzekadła: "Do pracy są zwykłe dzionki, zaś niedziela - dla małżonki!". Natomiast tym, którzy z rozmaitych przyczyn muszą w niedzielę pracować - m.in. pracownikom służby zdrowia, strażakom, policjantom, energetykom, czy kierowcom środków komunikacji - godzi się przypomnieć, że i oni powinni uczcić Dzień Pański, np. przez lekturę Pisma Świętego, modlitwę różańcową, albo w inny sposób, na jaki ich stać.

"Kazania na niedziele i święta"

Pierwsza jest powinność do kościoła się zejść, służby Bożej i Ofiary Mszej słuchać, ale też i kazania. O czym jest surowe bardzo napomnienie kościelne i teraz na koncylium trydenckim wznowione, gdzie dają znać Ojcowie święci, iż nie dość Mszej słuchać, ale też i kazania...
Druga powinność jest w święta, abyśmy grubych i służebnych dzieł i robót zaniechali, jakie są koło rolej i rzemiesł i innej ręcznej roboty. I stąd Polacy ten dzień niedzielą nazwali, iż się weń działać i robić nie godzi...

Ks. Piotr Skarga


Z Listu apostolskiego "Dies Domini"

"(...) Dzisiaj jednak, nawet w krajach, w których charakter świąteczny tego dnia jest zagwarantowany ustawowo, ewolucja sytuacji społeczno-ekonomicznej doprowadziła w wielu przypadkach do głębokich przemian w zachowaniach zbiorowych i w konsekwencji także w samym charakterze niedzieli. Powszechna stała się praktyka "weekendu", rozumianego jako cotygodniowy czas odpoczynku, przeżywanego nieraz z dala od stałego miejsca zamieszkania i związanego często z udziałem w różnych formach aktywności kulturalnej, politycznej lub sportowej, które zwykle są organizowane właśnie w dni świąteczne. (...) Niestety, gdy niedziela zatraca pierwotny sens i staje się jedynie "zakończeniem tygodnia", zdarza się czasem, że horyzont człowieka stał się tak ciasny, że nie pozwala mu dojrzeć "nieba". Nawet odświętnie ubrany nie potrafi już "świętować" (...)." (fragment)
Jan Paweł II


Dzień święty święcić

Święto niechaj świętem będzie: tak bywało przedtem wszędzie.
Święta przedtem ludzie czcili, a wszystko na czas zrobili
I ziemia hojniej rodziła, bo pobożność Bogu miła.
Dziś bez ustanku pracujem i dniom świętym nie folgujem,
Więc choć niby zarabiamy,
ale przecież nic nie mamy.
Albo nas grady porażą,
albo zbytnie deszcze karzą:
Więc złe mamy urodzaje i drogość z tego powstaje.
Pracuj we dnie, pracuj w nocy próżno bez Boskiej pomocy.
Boga, dzieci, Boga trzeba - kto chce syt być swego chleba.
Na Niego więc wszystko łóżmy, a sami sobą nie trwóżmy.
Wrócą się i dobre lata; jeszcze to nie koniec świata.
Jan Kochanowski

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki