Po intensywnym dniu spędzonym w pracy lub na uczelni niejeden z nas fantazjuje o rzuceniu wszystkiego i życiu bez żadnych zobowiązywań – zawodowych czy naukowych. Większości z nas jednak praca lub nauka są zwyczajnie potrzebne do zrealizowania życiowych celów, a także dla zachowania psychicznej równowagi – człowiek posiada bowiem wbudowane dążenie do bycia potrzebnym i zdobywania kolejnych osiągnięć. W Polsce istnieje jednak niemała – bo licząca około 750 tys. młodych osób – grupa, która nie pracuje, nie uczy się ani nie sprawuje nad nikim opieki. Nie zawsze taki styl życia jest kwestią wolnego i świadomego wyboru.
Bez pracy, szkoły i dzieci
Zanim podejmiemy refleksję nad tym, co sprawia, że niejedna młoda osoba wymyka się zarówno systemowi edukacyjnemu, jak i rynkowi pracy, warto rozwinąć coraz częściej używany w tym kontekście termin NEET. Określenie to stanowi skrót od angielskiego not in employment, education or training (niepracujący, nieuczący się ani nieszkolący się). Nazywa się w ten sposób zwykle młode osoby w wieku od 15 do 34 lat, które z różnych przyczyn nie uczą się (ani dziennie, ani zaocznie), nie podejmują zatrudnienia i nie wykonują na stałe obowiązków wychowawczych – mianem NEET nie określimy zatem matki zajmującej się małymi dziećmi albo cioci, która nawet zupełnie nieodpłatnie przez kilka dni w tygodniu sprawuje opiekę nad ukochanymi siostrzeńcami. Statystyki dotyczące liczby NEET-sów nie są zbyt precyzyjne – niektóre ujęte w nich osoby w rzeczywistości pracują „na czarno”, bez żadnej umowy, dlatego umykają urzędom. Z drugiej strony, do statystyk tych nie są wliczone osoby, które studiują lub uczą się jedynie „na papierze” – na przykład zapisują się do szkół policealnych po to, by korzystać z przywilejów płynących z posiadania statusu ucznia lub studenta. To, że dane dotyczące NEET-sów są nieidealne, nie oznacza jednak, że nie dysponujemy żadnymi informacjami na ich temat.
Z dala od wielkich miast
W Polsce grupą największego ryzyka popadnięcia w "neetsowanie" są absolwenci szkół średnich – jest to w pewnym sensie zaskakujące, gdyż ogólnie w Unii Europejskiej grupą najbardziej narażoną na zostanie NEET-sami stały się osoby mające wykształcenie podstawowe. Natomiast zarówno w Polsce, jak i innych krajach Europy zjawisko NEET znacznie częściej dotyczy kobiet – wynika to przynajmniej po części z tego, że kobiety częściej rezygnują z pracy na rzecz rodziny, zaś po „odchowaniu” dzieci nie zawsze łatwo jest wrócić na rynek pracy; co więcej, to od mężczyzn tradycyjnie oczekuje się zarobkowania lub kształcenia się, by w późniejszym czasie mogli oni utrzymać rodzinę. Odsetek NEET-sów w Polsce jest także zróżnicowany pod względem geograficznym: najwięcej osób niepracujących i nieuczących się żyje w małych miejscowościach, co ma związek z gorszym dostępem do edukacji i godziwie płatnej pracy, a także wykluczeniem komunikacyjnym. Osoba żyjąca nawet kilkanaście kilometrów od miasta, jeśli nie posiada samochodu, może mieć poważny problem z dotarciem do większego ośrodka, gdzie potencjalnie mogłaby podjąć zatrudnienie. Funkcjonowanie poza rynkiem pracy i systemem edukacyjnym, zwłaszcza jeśli jest długotrwałe, generuje koszty ekonomiczne, społeczne i psychologiczne. Taki sposób życia znacząco zwiększa ryzyko wykluczenia i chorób wynikających z samotności, ubóstwa, uzależnień i zachowań autodestrukcyjnych. Zjawisko NEET-sowania w pewnym sensie może być także dziedziczne. Nie istnieje oczywiście żaden gen wprost warunkujący ten styl życia – jednak dzieci wychowujące się przy niepracujących rodzicach niekiedy powielają ten mało adaptacyjny schemat we własnym dorosłym życiu. Samo NEET-sowanie trudno byłoby określić jako zaburzenie – w pewnej optyce można nawet uznać, że możliwość prowadzenia życia bez wykonywania pracy stanowi przywilej, do którego część z nas dąży, marząc o pasywnym dochodzie. Jeśli jednak zgłębimy przyczyny, dla których część osób pozostaje w stanie niepodejmowania zatrudnienia ani nauki, to okaże się, że bardzo często przyczyny są związane z indywidualną bądź rodzinną psychopatologią.
Zaburzenia, uwikłania i przemoc
Niekiedy czynnikiem blokującym osobę przed zaangażowaniem się w pracę lub kontynuowanie nauki jest depresja, zaburzenia lękowe bądź choroba psychiczna (np. schizofrenia). Oczywiście, zaburzenia i choroby psychiczne nie stanowią same w sobie przeciwwskazania do aktywności zawodowej lub uczenia się. Wśród NEET-sów znajdziemy jednak niemało osób, które nigdy nie otrzymały diagnozy, a tym samym – odpowiedniego leczenia. Niejedna osoba, która jest pozbawiona energii i motywacji, która ma poczucie wszechobecnego zagrożenia i która w efekcie „zaległa” w swoistym życiowym limbusie, mogłaby z niego wyjść, gdyby otrzymała odpowiednią pomoc. Pomocnej dłoni potrzebują również te osoby, które NEET-sują w efekcie życiowych kryzysów, np. rozstania z partnerem czy śmierci bliskiej osoby, nad którą sprawowały opiekę. Przykładem tego typu sytuacji może być historia trzydziestoletniej kobiety – jedynaczki, która przez kilka lat opiekowała się ciężko chorą babcią, przez którą została wychowana. Po śmierci babci kobieta przez około trzy lata nie potrafiła odnaleźć się w zmienionej rzeczywistości: całe jej dotychczasowe życie przez dłuższy czas koncentrowało się na obowiązkach opiekuńczych, których nagle zabrakło. Przez te kilka lat kobieta żyła niejako w zawieszeniu – nie tylko z uwagi na osobiste przeżycia, ale także dlatego, że rynek pracy jest bardziej przychylny tym osobom, które nie miały przerwy w zatrudnieniu. Czasami tym, co sprawia, że dana osoba formalnie nie pracuje ani się nie uczy, są bardzo specyficzne układy rodzinne i nieadekwatne oczekiwania. Niekiedy młode osoby, nawet takie, które skończyły już studia, żyją niejako w cieniu swoich rodziców lub zamożnych partnerów, gdyż matka, ojciec lub partner życzą sobie, by osoba ta (zwykle kobieta) była „cała dla nich” – pójście do pracy oznaczałoby utratę kontroli nad ich życiem. Układy takie bywają naznaczone przemocą psychiczną, uwikłaniem i emocjonalnym szantażem. Niekiedy osoba zatrzymująca NEET-sa przy sobie wmawia mu, że bez jej opieki i wsparcia niepracujący partner lub potomek sobie nie poradzi, więc podejmowanie prób usamodzielnienia się nie ma sensu; kiedy indziej zaś osoba kontrolująca ucieka się do bardziej wysublimowanych metod manipulacji, czyli karmi zależną od niej osobę przekonaniem, że żyje przecież w idealnym świecie, a podjęcie dalszej pracy lub nauki byłoby niewdzięcznością i krzywdą (czasem nawet zdrowotną) dla osoby utrzymującej rodzinę lub związek. Na jednym z forów poświęconych trudnym relacjom rodzinnym młoda kobieta opisywała, że przez kilka lat żyła z partnerem, który świetnie zarabiał i nie życzył sobie, by ona podjęła jakąkolwiek pracę. Mężczyzna – sporo starszy od partnerki – twierdził też, że z uwagi na problemy zdrowotne jego dziewczyna musi być niemal cały czas przy nim, aby w „razie potrzeby” wezwać pogotowie. Jednocześnie nie chciał mieć ze swoją partnerką dzieci (miał potomstwo z poprzednich związków) ani nie myślał o zawarciu małżeństwa. Lęk przed tym, że opuszczenie partnera mogłoby oznaczać jego krzywdę, a później również przeświadczenie o własnej niekompetencji przez dłuższy czas utrzymywało kobietę w pozycji NEET-sa, o której bynajmniej nie marzyła. W społecznej dyskusji na temat osób nieuczących się i niepracujących nie powinniśmy więc pomijać perspektywy ludzi, którzy w tego rodzaju położeniu znaleźli się nie z powodu lenistwa, życiowej bierności czy kaprysu, lecz na skutek działań krzywdziciela, dążącego do kompletnej dominacji nad partnerem, dzieckiem lub współmałżonkiem.
Zagłaskiwanie kota
Jednak nie zawsze brak chęci do podjęcia pracy czy nauki wynika z problemów zdrowotnych bądź innych życiowych obciążeń. Czasami tym, co człowieka demotywuje, jest wysoki poziom życia, który otrzymuje na starcie od własnych rodziców. Motorem napędowym do rozwoju jest dla ludzi (oraz innych ssaków) dyskomfort. Dążenie do opanowania sztuki chodzenia wynika między innymi z tego, że człowiek ma dość obijania się o meble na czworakach i pragnie poszerzyć bardzo ograniczone pole widzenia, zaś do nauki pływania wielu ludzi motywuje strach przed utonięciem (czasem wzmocniony osobistymi negatywnymi doświadczeniami z wodą). Analogicznie, aby wyjść z domu rodzinnego, podjąć pracę czy naukę potrzebna jest pewna doza napięcia, niewygody i poczucia braku. Część osób funkcjonujących jako NEET-s jest tych potrzebnych dla rozwoju odczuć pozbawiona. Życie w wygodnym domu, pod czujnym okiem rodziców, którzy zaspokajają wszystkie potrzeby i chronią młodego człowieka przed wyzwaniami dorosłości, prowadzi niekiedy do życiowego „ugrzęźnięcia” i apatii. Nadmierna opiekuńczość rodziców czasami wynika z ich własnych życiowych doświadczeń – pragną oni dać dzieciom bezpieczeństwo i spokój, którego sami nie mieli, z niezgody na ich dorastanie, albo też z braku wiary w sprawczość własnych pociech. Oczywiście, nagłe wystawienie dorosłemu dziecku walizek za drzwi lub wysłanie go do ciężkiej fizycznej pracy nie stanowi wychowawczego sukcesu – jednak rozsądnym jest, aby zdrowe, dorosłe dzieci nadal mieszkające z rodzicami dokładały się do opłat i miały adekwatne do wieku obowiązki. Rodzice mają prawo oczekiwać, by niestudiujący dwudziestolatek sam zarabiał na swoje ubrania i wyjścia ze znajomymi. Wypadaniu młodych osób z rynku pracy do pewnego stopnia może także przeciwdziałać państwo, wspierając płatne staże dla osób po szkołach średnich, które nie planują iść na studia (jak wiemy, to właśnie te osoby najczęściej stają się NEET-sami) oraz sprzyjając powstawaniu miejsc pracy również poza największymi aglomeracjami. Nie należy jednak oczekiwać, że wszyscy młodzi ludzie podejmą pracę lub naukę w trzeciej lub czwartej dekadzie życia – w Polsce nie mamy już przecież przymusu pracy, a części osób tego typu funkcjonowanie może zwyczajnie odpowiadać – choć, jak możemy się domyślać, stanowią one jedynie niewielką część wszystkich "neetsujących".
Życie, w którym nie trzeba pracować, uczyć się ani nikim opiekować, może być wygodne przez pewien – zwykle bardzo krótki – czas. Jednak człowiek do samorealizacji potrzebuje na ogół podejmowania wysiłku i realizacji zobowiązań – nawet jeśli wiążą się one z dyskomfortem. Osobom funkcjonującym jako NEET-S potrzebne jest jednak wsparcie, aby mogły temu dyskomfortowi stawić czoła.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















