Kościół jest Ciałem Chrystusa. To fundament myślenia o Kościele

Leon XIV nawiązuje w jednej z katechez do Pawłowego obrazu Ciała Chrystusa, które tworzą wszyscy ochrzczeni. Zrozumienie tego złożonego obrazu jest fundamentalne, żeby Kościoła nie redukować tylko do jednego wymiaru.
Czyta się kilka minut
XII-wieczna mozaika w absydzie Bazyliki św. Klemensa w Rzymie przedstawia Chrystusa na krzyżu przypominającym rajskie drzewo, z którego wypływa życiodajna woda. W podziemiach świątyni znajdują się pozostałości wczesnochrześcijańskiego kościoła | fot. ks. Wojciech Nowicki
XII-wieczna mozaika w absydzie Bazyliki św. Klemensa w Rzymie przedstawia Chrystusa na krzyżu przypominającym rajskie drzewo, z którego wypływa życiodajna woda. W podziemiach świątyni znajdują się pozostałości wczesnochrześcijańskiego kościoła | fot. ks. Wojciech Nowicki

W jednej z tegorocznych katechez komentujących dokumenty Soboru Watykańskiego II Leon XIV przypomina, że Kościół jest „złożoną rzeczywistością”. Papież wyjaśnia, że używając tego określenia Ojcowie Soborowi nie mają na myśli jakiegoś pogmatwanego zlepka różnych części, którego nie sposób zrozumieć i dlatego stworzyli wygodny eufemizm. Złożoność (kompleksowość) zwraca raczej uwagę na obecną w Kościele „duchową tajemnicę”: jest on „organizmem dobrze zespolonym, w którym współistnieją wymiar ludzki i boski – bez rozdzielenia i bez pomieszania”. Wielość imion, metafor i porównań określających Kościół nie tylko wyraża jego bogactwo, ale też zabezpiecza przed wszelkimi formami przykrojenia go do naszych wyobrażeń, pojęć i oczekiwań.

Racjonalizm, naturalizm i fałszywy mistycyzm

Leon XIV nawiązuje w tej katechezie do Pawłowego obrazu Ciała Chrystusa, które tworzą wszyscy ochrzczeni. Spośród wielu obrazów opisujących Kościół ten wydaje mi się szczególnie pojemny, ale też fundamentalny. Co ciekawe, już w 1943 roku Pius XII postanowił napisać encyklikę o Mistycznym Ciele Chrystusa, którym jest Kościół. Można by zapytać, czy to właściwe posunięcie, aby w samym środku rozdzierającej i niszczącej świat wojny, snuć teologiczne rozważania wokół tajemnicy Kościoła? Papież pewnie wyczuł, że taka katecheza jest potrzebna najpierw samym wierzącym, dla których Kościół mógł się kojarzyć wyłącznie z instytucją czy nawet Ludem Bożym. Pisząc ten dokument Pius XII mierzy się z trzema uproszczonymi ujęciami Kościoła: racjonalizmem, naturalizmem i fałszywym mistycyzmem. Pierwsze odmawia istnienia czegokolwiek, co wymyka się rozumowi oraz ludzkim zmysłom i neguje „boski wymiar” Kościoła. Drugie widzi w Kościele wprawdzie długowieczną instytucję, ale utkaną z czysto prawnych czy społecznych relacji i procedur. Trzecie, ulegając gnostyckiej pokusie, przenosi Kościół w „zaświaty”, w sferę ducha, odcina się całkowicie od jego cielesno-instytucjonalnego wymiaru: „W wielkim błędzie pozostają ci, którzy sobie dowoli tworzą jakiś kościół niewidzialny i ukryty, albo i ci także, co go na równi stawiają z jakąś czysto ludzką instytucją, z pewnym systemem wyszkolenia i zewnętrznymi obrzędami, ale bez udzielania jakiegoś życia nadziemskiego” (Mystici Corporis, 52)

Wszystkie te błędy w jakiś sposób podważają tajemnicę Wcielenia i jej praktyczne zastosowanie, a przecież to na niej opiera się wiara w Kościół jako Ciało Chrystusa. Czyż podobnym redukcjom nie ulega ciągle także rozumienie człowieka jako, z jednej strony, kogoś, kto zapomina, że jest ciałem z jego instynktami, popędami i uczuciami, by uciec w wyimaginowaną duchowość jakby był aniołem? Z drugiej strony, podniesienie rozumu do rangi bóstwa, sprowadza człowieka do materii i ciała, które z grubsza można wyjaśnić i zamknąć jedynie w tym świecie. Czy jedna i druga skrajność nie stała ostatecznie za nieludzkimi i zarazem wrogimi Bogu systemami, które doprowadziły do wojen i zamachu na godność człowieka? 

Redukowanie Kościoła do jednego wymiaru

Pismo Święte już od pierwszych kart uczy, że Boga najbardziej, a może nawet jedynie, poznaje się nie samym rozumem, ale miłością i byciem w relacji, w rozmowie, w egzystencjalnym doświadczeniu. Obraz Kościoła jako Ciała Chrystusa wydaje się najbardziej przechowywać w sobie nie tylko tajemnicę Boga bliskiego, ale też tajemnicę człowieka. Złożoność Kościoła jest zamierzona przez Chrystusa, abyśmy nie sprowadzili go ani do jakiejś partii politycznej, instytucji charytatywnej, czy gnostyckiej. Podobnie jak bez zrozumienia, czym jest biblijne serce, trudno twórczo wejść na drogę wiary i zrealizować chrześcijańskie powołanie, tak też bez żywej świadomości bycia członkiem niemalże kosmicznego Ciała Chrystusa, nie sposób modlić się, aktywnie i świadomie uczestniczyć w liturgii czy zaakceptować konieczność dzielenia się miłością z braćmi i siostrami. 

Zajrzyjmy do św. Pawła. Jego zdaniem Ciało Chrystusa wyraża fundamentalną godność i równość wszystkich członków Kościoła. „Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. (...) Wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscy bowiem w jednym Duchu zostaliśmy ochrzczeni, aby stanowić jedno Ciało: czy Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscy też zostaliśmy napojeni jednym Duchem” (1 Kor 12, 7, 12–13). Kluczowe w tych zdaniach są dwa słowa: wszyscy i Duch Święty. Zwłaszcza to pierwsze musiało zabrzmieć rewolucyjnie w uszach adresatów tego Listu. Ze strony Ducha Świętego wylewają się nieustannie dary dla Ciała Chrystusa. Są one analogiczne do słońca i deszczu, które Ojciec zsyła na świat. Sam Jezus nazywa Ducha Świętego darem dla człowieka, dla całego stworzenia. Joseph Ratzinger we Wprowadzeniu w chrześcijaństwo dobrze podsumowuje tę „skandaliczną” pedagogię Boga: „Na pierwszym miejscu nie stoi zgrupowanie ludzi, czyli Kościół, tylko dar Boży, który człowieka zwraca ku nowemu istnieniu, którego on sam sobie dać nie może, ku wspólnocie, którą może przyjąć jako dar”. Ta łaskawość Boga jest niezależna od koloru skóry człowieka, płci, statusu społecznego, zasług, wykształcenia. Nie zostaje udzielona w nagrodę albo w ramach hierarchicznych podziałów klasowych – każdemu zgodnie z jego stanem i pozycją w społeczeństwie. Godność członka Ciała Chrystusa nie opiera się na funkcjach i zadaniach w obrębie Kościoła, lecz na włączeniu w Chrystusa, co pięknie uwypukla liturgiczna modlitwa „przez Chrystusa Pana naszego”. Ciało Chrystusa, które tworzymy, to właśnie bycie „kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Ga, 3, 28).

Obraz Kościoła jako Ciała Chrystusa z różnymi członkami, zadaniami, posługami, kulturami, językami, statusami społecznymi jest też niedoskonałym odbiciem wewnętrznego życia Trójcy Świętej. Kiedy Joseph Ratzinger próbuje nieco odsłonić tajemnicę Trójcy słusznie zauważa, że „nie tylko jedność jest boska, także wielość jest czymś pierwotnym i w samym Bogu ma swą wewnętrzną podstawę”. Czasem wydaje mi się, że w Kościele mamy większą trudność z różnorodnością i wielością niż z jednością. A kiedy trudno zaakceptować różnice między nami, wtedy jesteśmy kuszeni, aby zanegować jedność z tymi, którzy na przykład inaczej się modlą.

Do Ciała Chrystusa, rzecz jasna, zostają włączeni, nie tylko „sprawiedliwi” i doskonali, lecz, jak pięknie ujął to Leon XIV, także ci, którzy „czasem ukazują piękno Ewangelii, a innym razem trudzą się i popełniają błędy, jak wszyscy”. Co więcej, to właśnie znaczy być Ciałem Chrystusa – gdy jeden organ zaczyna w organizmie niedomagać, inne przejmują lub uzupełniają jego zadania. Gdy jedne mięśnie na skutek kontuzji są osłabione lub zanikają, mobilizują się mięśnie sąsiednie: „na tym polega świętość Kościoła: że mieszka w nim Chrystus i nieustannie daje siebie poprzez małość i kruchość jego członków”. Jeśli każdy ochrzczony nie tylko połączony jest więzami życia i miłości z Głową, ale i z innymi ochrzczonymi, wtedy chronimy się zarówno przed sprywatyzowaniem wiary, jak i podporządkowaniem jednostki wspólnocie.

Kościół jest w stanie nieustającej budowy

W Listach do Kolosan i do Efezjan, bliźniaczo podobnych do siebie, czytamy z kolei, że to sam Chrystus jest Głową, czyli Tym, który kieruje Kościołem i go odżywia. Jest Tym, „z którego całe Ciało, zaopatrywane i utrzymywane w całości dzięki wiążącym połączeniom członków, rośnie Bożym wzrostem” (Kol 1, 19). Zwłaszcza List do Efezjan podkreśla, że Ciało Chrystusa jest dynamiczne, w stanie nieustającej budowy, rosnącego poznania i miłości stosownie do możliwości Jego członków: Z Niego całe Ciało – zespalane i utrzymywane w łączności dzięki całej więzi umacniającej każdy z członków stosownie do jego miary – przyczynia sobie wzrostu dla budowania siebie w miłości” (Ef 4, 16). Krwią Ciała Chrystusa jest miłość. To dzięki byciu organiczną częścią Ciała Chrystusa, podobnie jak w ludzkim organizmie, możemy być stale odżywiani Słowem jak chlebem, nawadniani łaską, napełniani miłością. Ludzki duch potrzebuje pokarmu, światła, słowa, zachęty, motywacji, pociechy, nadziei. To dzięki byciu w Ciele Chrystusa, podobnie jak w ludzkim ciele, gdy jakiś organ nie domaga, inny przejmuje jego rolę. Gdy jeden wierzący cierpi lub nie potrafi się modlić, inni wierni mogą wstawiać się za nim i wspierać go. Gdy jeden mięsień zostaje uszkodzony lub zanika, drugi mobilizuje się i „ratuje” równowagę w układzie mięśni. Gdy brat lub siostra cierpi bądź umiera, inni „silniejsi” mogą im towarzyszyć obecnością i miłością jak owi czterej mężczyźni, którzy na noszach przynieśli paralityka do Jezusa.

Św. Paweł pisze, że Duch tworzy z nas Ciało Chrystusa. Wpływ myślenia tego świata: feudalne podziały na stany, ocena wartości człowieka pod kątem jego osiągnięć i posiadania, nawrót do starotestamentalnego rozumienia kapłaństwa czy masowość Kościoła, która z konieczności uniemożliwiła dobrą katechezę i formację wprowadzającą w misterium zamieszkiwania Boga w nas i nas w Bogu, sprawiła, że prawda o Ciele Chrystusa, które wszyscy stanowimy, zeszła w cień. Do dziś są w Kościele „równi” i „równiejsi”, chociaż to przeczy samej istocie. Ciało Chrystusa przez klerykalizm i wyniesienie kapłanów na piedestał w praktyce i świadomości wielu wierzących zostało sprowadzone tylko do Najświętszego Sakramentu, jakby on istniał odrębnie od Ciała Chrystusa jako wspólnoty.

Łączność Kościoła z Eucharystią

To rozerwanie związku Ciała Chrystusa z sakramentem Eucharystii zaszło tak daleko, że dzisiaj niegodność w przyjmowaniu Komunii Świętej widzi się jedynie w jej profanacji przez grzech ciężki. Tymczasem gdy św. Paweł pisze o niegodności i niezważaniu na Ciało Pańskie, ma na myśli najpierw braci i siostry, na których podczas Eucharystii i po niej nie zważają bogatsi bracia i siostry: „Kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny staje się Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije, nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije” (1 Kor 11, 27–30.33).

Bez przyswojenia sobie prawdy o Ciele Chrystusa trudno również owocnie uczestniczyć w liturgii. Katechizm uczy, że „Chrystus i Kościół tworzą więc „całego Chrystusa” (Christus totus; KKK, 709). Sami duchowni to tylko część Chrystusa, podobnie jak i sami świeccy. A liturgia jest „czynnością” całego Chrystusa (znów Christus totus). Liturgię celebruje cała wspólnota, Ciało Chrystusa zjednoczone ze swoją Głową (KKK, 1136, 1140). Jeśli w Kościele zaczynamy tracić świadomość bycia Ciałem Chrystusa, wtedy popadamy w pokusę rozdzielania tego, co boskie, od tego, co ludzkie. Zaczyna się regres. Powraca starożytny podział na sacrum i profanum. Na czoło wysuwa się religijność naturalna, w której Bóg jest daleko, a jedyny dostęp do Niego można uzyskać przez kapłanów – pośredników. Wierni stają się widzami podczas liturgii, a hierarchię zaczynają postrzegać jako grupę, w której wyczerpuje się istota Kościoła. Wśród wiernych nie ma wtedy poczucia bycia częścią Kościoła, odpowiedzialnej za jego wzrost i misję. Wtedy chrześcijanin staje się na powrót poganinem, gdy staje naprzeciw instytucji, która mówi, co należy. Brak katechezy o Ciele Chrystusa powoduje też nieufność, a nawet nieświadomość, obdarowania przez Ducha Świętego tylko i wyłącznie na podstawie wiary.

Na nowo zjednoczyć kult z miłością bliźniego

To, co dzieje się między składającymi ofiary, dla Boga religii naturalnej nie jest istotne. Jednak Bóg Biblii łączy miłość do Niego z miłością wzajemną między ludźmi. Ciało Chrystusa, podobnie jak Serce Jezusa, ukazuje tę nierozerwalną więź między miłością do Boga i miłością do człowieka. Benedykt XVI w encyklice Deus caritas est dostrzegł to rozbicie wewnątrz Kościoła i wezwał do łączenia kultu z miłością bliźniego: „Jeżeli jednak w moim życiu nie zwracam zupełnie uwagi na drugiego człowieka, starając się być jedynie «pobożnym» i wypełniać swoje «religijne obowiązki», oziębia się także moja relacja z Bogiem. Jest ona wówczas tylko «poprawna», ale pozbawiona miłości. Jedynie moja gotowość do wyjścia naprzeciw bliźniemu, do okazania mu miłości, czyni mnie wrażliwym również na Boga. Jedynie służba bliźniemu otwiera mi oczy na to, co Bóg czyni dla mnie i na to, jak mnie kocha” (Deus caritas est, 18). 

„Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie" (Ga 3, 27–28).

„Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba” (1 Kor 10, 17).

„Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije” (1Kor 11, 28–29).

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 27/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Kościół – Ciało Chrystusa