Bóg nie jest skrępowany sakramentami. Udziela łaski jak i gdzie chce

Sakramenty są pewnym źródłem łaski, ale Bóg nie jest przez nie skrępowany. Ewangelia przypomina, że Jego działanie przekracza nasze religijne wyobrażenia.
Czyta się kilka minut
Chrystus i kobieta kananejska, Jean Colombe, ok. 1430 | Fot. Wikipedia
Chrystus i kobieta kananejska, Jean Colombe, ok. 1430 | Fot. Wikipedia

Czasem skłonni jesteśmy zapominać, że zanim Abraham stał się ojcem wiary, żył jako poganin, choć, jako żywo, nie był ateistą. To fenomen niemalże obcy starożytności. Dlaczego więc z zaufaniem odpowiedział na usłyszany głos Boga, skoro nie był jeszcze ani Żydem, ani chrześcijaninem? Skąd się wzięła jego wiara? Dokładnie to samo pytanie można skierować pod adresem innych postaci z Pisma Świętego, które nie należały do Ludu Wybranego, a jednak uwierzyły w moc Boga i później Jezusa. Wymieńmy z Ewangelii chociażby setnika rzymskiego, który prosi o uzdrowienie swego sługi (Mt 8, 5–13), oraz kobietę kananejską, która prosiła natarczywie o uwolnienie swej córki od złego ducha i nie zrażała się, chociaż Jezus trzy razy odmówił spełnienia jej prośby (Mt 15, 21–28). To właśnie o wierze tych „obcych” Jezus wyraża się z największym zachwytem, chwaląc ich wielką wiarę, podczas gdy swoich uczniów, o dziwo, nazywa „ludźmi małej wiary” (Mt 16, 8). Z kolei mieszkańcom Nazaretu i innych miejscowości w Galilei zarzuca wręcz niedowiarstwo. Ponadto Jezus stawia swoim pobratymcom za wzór wiary wdowę z Sarepty Sydońskiej, a także wroga Izraela – Syryjczyka Naamana. Można jeszcze do tych „pogan” zaliczyć: Noego, Melchizedeka, Joba, królową Saby. Jak to możliwe, że oni uwierzyli w Boga? Rodzi się jeszcze inne, trudniejsze pytanie: dlaczego ci, którzy niejako z wybrania „powinni” wierzyć bardziej, na tle wspomnianych wierzących pogan wypadają w Ewangelii znacznie gorzej? 

Pragnienie Boga jest wpisane w człowieka

O przybyszach ze Wschodu, których Bóg doprowadził do Betlejem, wykorzystując ich zamiłowanie do badania gwiazd, mówi nam święto Objawienia Pańskiego. Nikt magom nie głosił ani Prawa, ani Ewangelii, a jednak przyszli szukać Króla Izraela. Odczytali działanie Boga w sercu za pośrednictwem rozumu i… gwiazd. W Prologu Ewangelii według św. Jana czytamy, że „Światłość oświeca każdego człowieka, który na świat przychodzi” (J 1, 9). O czym to świadczy? Ci wierzący spoza Izraela potwierdzają najpierw to, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. 

Przypomnijmy, że Katechizm Kościoła zaczyna się od fundamentalnego założenia wiary, zarówno w judaizmie, jak i w chrześcijaństwie: człowiek jest otwarty na Boga. Dlatego „pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie” (KKK, 27). Z tych samych racji każdy człowiek obdarzony jest sumieniem, niezależnie od tego, czy wyznaje wiarę w Boga, czy nie. Jest też zdolny do zaufania, chociaż może się mylić i błądzić.  

Myślę, że obecność „obcych” wierzących w Piśmie Świętym przypomina nam stale, że Bóg jest inny niż my, chociaż próbujemy „dopasować” Go do naszych oczekiwań i sposobów działania. Być może dzisiaj trudno nam zrozumieć, że działanie Boga, a także wiara, nie ogranicza się tylko do instytucjonalnych religii, które rozrosły się do ogromnych rozmiarów. Wiara i religia nie są z sobą tożsame. Podobnie jak królestwo Boże i Kościół. Bóg nie jest zakładnikiem religii, wszak ona jest tylko środkiem, a nie celem. To Bóg jest źródłem wiary w Kościele i poza nim, ale wiara i działanie królestwa Bożego nie zamykają się w obrębie widzialnego Kościoła. 

Bóg nie jest niczym ograniczony, działa, jak chce

W dyskusji o Niepokalanym Poczęciu Maryi św. Augustyn uważał, że to niemożliwe, aby Matka Jezusa została zachowana od grzechu przy poczęciu, ponieważ Jezus jeszcze nie umarł i nie było chrztu. Niemożliwe dla nas, ale nie dla Boga. Po kilku wiekach św. Tomasz z Akwinu pozostawił już Bogu nieco więcej pola manewru, stwierdzając, że nie możemy ograniczać Boga do sakramentów. Dzisiaj Kościół idąc za myślą Doktora Anielskiego, uznaje, że Bóg związał się z sakramentami, lecz nie jest przez nie skrępowany. Może udzielać swojej łaski, jak chce i gdzie chce, oczywiście zawsze w związku z owocami śmierci Jezusa, jedynego Zbawiciela. 

W Kościele nieustannie grozi nam pokusa, jak nazywam to dzisiaj, „zamknięcia Boga w tabernakulum”. Przed laty byłem świadkiem, jak pewna siostra zakonna na widok dzieci klękających w kaplicy na Jaszczurówce w Zakopanem, powiedziała im, iż nie trzeba klękać, bo tu „nie ma” Pana Jezusa. Oczywiście, chodziło jej o Najświętszy Sakrament. Niemniej, słowa te są dosyć symptomatyczne. Im więcej w wierze religii, tym bardziej chcielibyśmy zamknąć Boga w jej ramach, jakby Bóg nie mógł już inaczej działać. 

Jednak taką otwartą furtkę, niewygodną dla zinstytucjonalizowanych form chrześcijaństwa, pozostawia sam Jezus w Ewangelii. Kiedy nieco zazdrośni Jakub i Jan zauważyli kogoś, kto wyrzucał złe duchy w imię Jezusa, chociaż nie należał do „klanu” uczniów, zabronili mu tego. Można by rzec: wystraszyli się konkurencji. Jezus inaczej patrzy na sprawę. Nie zaprasza owego człowieka do grona uczniów, bo w pewnym sensie ten człowiek już nim jest. Przecież ten egzorcysta działa mocą Jezusa, chociaż nie należy fizycznie do wspólnoty, ale duchowo jak najbardziej. Jezus wiedząc to, upomina synów gromu: „Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami” (Mk 9, 40). Wniosek z tego taki, że ani Bóg, ani dobro nie są przyporządkowane wyłącznie do Kościoła czy jakiejś grupy. Wierzymy, że Bóg działa w sposób pewny w sakramentach, ale nie tylko tam. Do dzisiaj stróżowie religii i kultu najbardziej niepokoją się tym, że zainteresowanie duchowością spowoduje odpływ wiernych z kościołów. Ale sam Jezus nie znosi ani kultu, ani ważnych elementów religii w wierze. Raczej pokazuje, że wiara wypływa i jest karmiona z dwóch źródeł: człowieczeństwa i wspólnoty, która zakłada istnienie jakichś struktur i rytów. Zniesienie tego napięcia, tego podwójnego źródła, jest niebezpieczne dla wiary. 

Co więcej, wpływ różnych herezji podważających Wcielenie oraz pomniejszających wartość człowieka, a wyolbrzymiających grzech, doprowadziły do pogłębienia rozdziału między stworzeniem a odkupieniem, jakby Stwórca był kimś innym niż Zbawiciel, a między stworzeniem a odkupieniem zionęła przepaść. W założeniach pewnych nurtów chrześcijaństwa grzech miałby tak zniszczyć człowieka, że trudno oczekiwać od niego…. wiary. Niektórzy posuwają się tak daleko, że odmawiają ludziom niewierzącym zdolności do czynienia prawdziwego dobra, tylko dlatego, że nie należą do jakiegoś wyznania. Tymczasem Bóg nadal działa jako Stwórca w sercach ludzkich, chociaż jeszcze nie może objawić się im jako Zbawiciel. Co ciekawe, wspomniani poganie ze Starego Przymierza rozpoznali działanie Boga w prorokach, nie w kapłanach. Podobnie jest z Jezusem. Setnik i kobieta kananejska rozpoznali Boga w Jezusie, nie w rytach i kulcie ofiarniczym. Co więcej, nie przyszli do Niego, by złożyć Mu ofiarę, lecz błagali o miłosierdzie dla swoich bliskich. Sam Jezus, powołując się na proroka Ozeasza, stwierdził, że chce miłosierdzia, nie ofiary (Mt 9, 13).

Boga można dostrzec nie tylko w kulcie, ale i w codzienności

Dzisiaj świętych pogan i „anonimowych chrześcijan” reprezentują w modlitwie eucharystycznej ci, „których wiarę jedynie Bóg znał”. Wspaniale, że to zdanie znalazło się w tekstach liturgicznych, ponieważ ono kształtuje też nasze postrzeganie Boga. Nie jesteśmy wszechwiedzący. Poza naszą świadomością, wiedzą, strukturami dzieją się cuda, o których może nigdy się nie dowiemy. To zdanie uświadamia nam, że Bóg wprawdzie się nam objawił, ale to nie oznacza, że powiedział nam wszystko. Na szczęście wiele spraw jest przed nami wciąż zakrytych, ale też nieodkrytych.

A dlaczego w Ewangelii Jezus uważa, że „obcy” bardziej wierzyli? Być może dlatego, że nie wzrastali od dzieciństwa w rozbudowanym systemie religijnym, jak w judaizmie, choć trudno uznawać ich za ateistów. Jezus nie składał ofiar w świątyni. Owi „obcy” raczej widzieli w Nim Nauczyciela i Uzdrowiciela. Mieli dostęp bezpośredni do tego, co dziś nazwalibyśmy sacrum. Nie musieli iść do świątyni. Nie byli przez wieki uwarunkowani kulturą religijną. Czasem religia, zwyczaje religijne, tradycje starszych, jak mówi Jezus, nie tylko mogą uchylić przykazania Boże, lecz także uniemożliwić rozpoznanie Boga, który przychodzi w zwyczajności, w relacjach, życzliwości, gościnności i zwykłym ludzkim życiu.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Bóg nieograniczony w działaniu