We wspomnianym materiale chodziło o dokument Quo vadis, humanitas? opracowany przez Międzynarodową Komisję Teologiczną (MKT) i opublikowany 9 lutego 2026 roku, a więc na krótko przed Środą Popielcową. Okazją do jego opracowania była mijająca w zeszłym roku 60. rocznica publikacji Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes, główny wątek zaś stanowi próba odczytania znaków czasu, do której tamten dokument II Soboru Watykańskiego zachęcał. Przy pośpiesznej lekturze może się wydawać, że chodzi w tym tekście przede wszystkim o sztuczną inteligencję i ogólnie wpływ technologii na człowieka i świat. Kiedy jednak się wczytałam w treść, szybko do mnie dotarło, że głównym motywem jest tu antropologia, a dokładnie to, jak współcześni ludzie próbują uciec przed obecnym w ludzkiej kondycji napięciem między wielkim potencjałem (którego wyrazem jest między innymi właśnie rozwój technologiczny) i rosnącymi możliwościami a kruchością, która wyraża się w podatności na choroby, cierpienie, a przede wszystkim w byciu bytami śmiertelnymi.
Na rozdrożu
W punkcie 14 dokumentu wskazane są cztery sposoby, na jakie (nie) radzimy sobie z tym napięciem. Po pierwsze, możemy absolutyzować skończoność – to postawa, którą św. Paweł ujął lapidarnie i nieco ironicznie jako: „jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy” (1 Kor 15, 2), a Madame de Pompadour, praktykująca ją namiętnie, oddała zawołaniem: „Po nas choćby potop!”. Po drugie, możemy dążyć do doczesnej nieskończoności, inwestując w pogoń za marzeniami o nieśmiertelności zapewnionej przez technologię, czego wyrazem są trans- i posthumanizm, osobno i najszerzej omówione (pkt. 14–15). Po trzecie, zawsze można po prostu zrezygnować z wielkich marzeń i pragnienia nieskończoności: uwić sobie gniazdko z drobnych przyjemności i osiągalnych sukcesów, małą niszę, której ściany wygłuszą prawdę o śmiertelności jej mieszkańca. Coś w rodzaju norki hobbita, dbającego starannie o to, by nie wystawić nosa poza granice Shire – czytaj: strefę komfortu.
Jest też droga czwarta, na pierwszy rzut oka ekstremalna: przyjąć dyskomfort płynący z bycia kruchym, glinianym naczyniem, które marzy o byciu Bogiem, i czekać, aż to pragnienie zostanie zaspokojone darem z wysoka. Oznacza ona przyjmowanie, że moja tożsamość jest zarówno mi dana, jak i przeze mnie konstruowana; że stanowię mieszankę zarówno tego, co wrodzone, jak i tego, co wpaja mi wychowanie oraz środowisko; że współistnieją wartości zarówno wspólne wszystkim ludziom, jak i te specyficzne dla danej kultury; wreszcie, że funkcjonuję jako byt zarówno społeczny/wspólnotowy, jak i odrębny/osobowy. Nie: albo, albo, ale po katolicku: i, i.
Według MKT współcześnie dominuje droga numer dwa, czyli zachłyśnięcie się możliwościami dawanymi przez technologię. Z tym że przy jej rozwijaniu dawno już nie pada pytanie, czemu ona ma służyć i z jakiego powodu. Jak to ujął cytowany w dokumencie papież Benedykt XVI, pyta się najczęściej o to, „jak”, a nie „dlaczego” po jakieś rozwiązanie sięgać. Od siebie dodam, zresztą wyciągając ten wniosek z lektury reszty dokumentu, że nie pyta się także, jakim i czyim kosztem. I tak docieramy do botoksu i tematów pokrewnych.
Relacje w zderzeniu z AI
Drugi rozdział Quo vadis, humanitas? poświęcony jest wpływowi gwałtownego rozwoju technologii na relacje. Wskazane są trzy: ze środowiskiem, w tym z innymi ludźmi, z sobą samym, na koniec ta najważniejsza: z Bogiem. W przypadku pierwszej z nich rozwój jest to gospodarka rabunkowa, jeśli chodzi o surowce (rudy metali ziem rzadkich, ale też wodę i energię, to naprawdę długa lista) i koszty pracy, czyli eksploatację ludzi. Dokument podkreśla ostry kontrast między Północą globu żerującą, w imię postępu (?), na zasobach Południa. Zresztą także na Północy nie wszyscy równo korzystają z osiągnięć albo te ostatnie stają się szkodliwe dla mniej świadomej/zamożnej części mieszkańców: zalewani masą informacji i bodźców reagujemy niepokojem, niepewnością i lękiem. W takiej sytuacji AI, porządkująca nam ten chaos, wydaje się wybawieniem. Tylko często zapominamy, że w istocie jest ona jedynie programem, który ktoś tworzy i określa ściśle jego sposób działania. Robiąc to, ma olbrzymie możliwości manipulowania odbiorcami, nawet jeśli ci będą dostosowywali to narzędzie do własnych oczekiwań. Do tego ślepe podążanie za nim przypomina jazdę samochodem zgodnie z wskazówkami GPS-a: może i dotrzemy, gdzie chcemy, ale jeśli do tego samego miejsca mielibyśmy dotrzeć drugi raz już bez nawigacji, życzę powodzenia, choć nie wieszczę sukcesu.
Technologia zmienia też sposób, w jaki się komunikujemy: dużo kontaktów, ale bez budowania więzi, budowanie relacji „użytkowych”, ale bez kreowania solidarności, wreszcie wspomniany wyżej zalew informacji, w większości niemożliwych do sprawdzenia, a bywa, że zmanipulowanych. Wpływa również na to, jak postrzegamy ciało, bo zasadniczo sprzedaje nam iluzję odcieleśnienia, przekonanie, że technologia pozwala nam lepić nasze ciało, jak chcemy, a precyzyjniej – na jakie właśnie panuje moda. Dzięki operacjom, hormonom, środkom pobudzającym oraz pojawiającym się możliwościom technicznym zdrowe ciało jest dekonstruowane, byle wpasować się w oczekiwania. Przestajemy postrzegać naszą cielesność jako źródło informacji o naszej tożsamości – wiedzę o tej ostatniej czerpiemy wyłącznie z tego, jak i czy w ogóle jesteśmy postrzegani, a do tego musimy wpasować się w zmieniający się co kilka lat, a nawet miesięcy ideał. Botoks, potem jego rozpuszczanie, wszczepianie sobie implantów, potem ich usuwanie itd., itp. Jak dalej opisują te przemiany w relacjach autorzy tekstu, Boga i życie duchowe też sobie tak lepimy, uciekając do AI od wysiłku komunikowania się z Nim i budowania tak realnej relacji, z jej trudnościami, ale i niepodrabialnym pięknem.
Lekcja zasłony
W piątą niedzielę Wielkiego Postu zasłaniane są w kościołach krzyże i obrazy. Spośród wielu uzasadnień tego zwyczaju dla mnie najbardziej wiarygodne jest to, które mówi o poście oczu. Ma on dwa wymiary: polega na ograniczeniu bodźców wzrokowych, które na co dzień stymulują naszą pobożność, oraz służy wzmocnieniu wrażenia, jakie w Wielki Piątek wywrze na nas odsłonięta figura Ukrzyżowanego. Myślę, że właśnie dlatego ta praktyka pojawiła się w XIII wieku, kiedy krucyfiksy stały się o wiele bardziej dosłowne i ekspresyjne w pokazywaniu umęczenia.
Dla człowieka ery technologii to uderzenie widokiem skatowanego ciała jest jak herezja i dotyka jego najgłębszych lęków. Bynajmniej nie tego przed śmiercią, a przed tym, że przestanie się być kimś dostrzeganym i postrzeganym pozytywnie, a dzięki temu mającym określoną tożsamość. Powtarzanie, że krzyż jest chwalebny i oddawanie mu czci brzmi jak bluźnierstwo. Widok człowieka w agonii, który mógł odrzucić bycie rozpiętym między niebem a ziemią, ale tego nie zrobił, jest absurdalny. Podobnie jak czekanie na łaskę i przebóstwienie, zamiast samemu po nie sięgnąć. Ten szok zaś może przynieść otrzeźwienie i pomóc przyjąć własną skończoność, bo krzyż nie jest końcem, tylko obietnicą pełnego zaspokojenia naszego serca, bez konieczności tworzenia technologicznego złudzenia, że mamy do dyspozycji protezy wieczności, relacji i spełnienia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












