Tyle że odczytywana Ewangelia Męki Pańskiej to tylko połowa opowieści. Zostaje ona urwana de facto w połowie, co sprawia, że może zostawić słuchaczy w fałszywym przekonaniu, że nawet wcielony Bóg uwierzył w kłamstwo, które od czasów raju sprzedaje nam diabeł, i poniósł za to najwyższą karę. Owszem, krzyż jest kluczem, ale klucze służą do otwierania drzwi, a nie do tego, by skupić się wyłącznie na ich posiadaniu czy oglądaniu. Misterium Paschalne trzeba postrzegać w całości, pamiętając, że jego celem i zwieńczeniem jest zmartwychwstanie, a więc dowód na to, że Jezus nie dał się złapać w pułapkę złego. A ta polega na wmówieniu nam, że jesteśmy skazani na samotność i nawet Bóg nas opuścił.
Pascha
Jednym z głównych momentów uczty paschalnej był powrót do przeszłości, ale nie tyle przez wspomnienie, ile uczynienie minionych wydarzeń teraźniejszymi. Najmłodszy z uczestników miał zapytać najstarszego o powód świętowania. Tak Bóg przykazał przez Mojżesza: „Gdy się was zapytają dzieci: «Cóż to za święty zwyczaj?» – tak im odpowiecie: «To jest ofiara paschy na cześć Pana, który w Egipcie ominął domy Izraelitów. Poraził Egipcjan, a domy nasze ocalił” (Wj 12, 26–27). Wydarzenie to jest wciąż na nowo przeżywane, rozważane i świętowane. Pamięć o nim jest źródłem tożsamości, a jednocześnie przypomnieniem o opiece Boga, a więc Jego aktywnej obecności w życiu tych, z którymi zawarł przymierze, oraz danych przez Niego obietnicach.
Tym samym pamięć okazuje się mechanizmem obronnym przed postawą, którą przyjęli Adam i Ewa w raju. Po grzechu założyli, że Stwórca ich odrzuci, więc zaszyli się w odosobnieniu. Tak jest prościej: udać, że mnie nie ma, uciec od relacji. Ktoś powie: przecież mają siebie nawzajem. Tymczasem Adam nie ufa już Ewie, chociaż nie potrafi do końca wyzwolić się spod jej wpływu, a Ewa zaczyna traktować Adama jak boga, który ma zaspokoić jej wszystkie potrzeby, i jest rozczarowana tym, że on jednak bogiem nie jest – tak ich relacje charakteryzuje Bóg, kiedy mówi o konsekwencjach ich uczynku. Grzech zrodził chorą dynamikę relacji, która niesie więcej samotności niż bliskości. Opiera się ona w dużej mierze na zapomnieniu o dobru, które otrzymywali, a nawet wciąż otrzymują od Boga, bo przecież wciąż istnieją, nie utracili możliwości przetrwania w świecie, zresztą potem otrzymają jeszcze więcej: zanim zostają wypędzeni z rajskiego ogrodu, Stwórca zapowiada odkupienie (tzw. protoewangelia, zob. Rdz 3, 15) i daje obojgu ubrania ze zwierzęcych skór.
Stałe powroty
W praktyce paschalnego wracania do momentu wybawienia przez Boga jest istotny jeszcze jeden aspekt: refleksja. Historia jest nie tylko regularnym opowiadaniem ciągle tej samej opowieści, ale lekcją dostrzegania w przeszłych wydarzeniach działania Pana. Dobrym przykładem są obie Księgi Machabejskie: jedna jest bliższa historiograficznej narracji o wydarzeniach, druga to narracja skupiona raczej na tym, że mimo cierpienia i prześladowań Pan pozostał ze swoim ludem i wynagrodził jego wierność. Nawet śmierć męczenników jest świadectwem, że On umacnia tych, którzy do Niego się uciekają, bo chcą pozostać Mu wierni. Nie są więc pozostawieni sami sobie, nigdy, nawet w momencie największej próby, nie są sami, bo pamiętają obietnice dane przez Boga i te wszystkie momenty w życiu swoim oraz swojego narodu, w których doświadczali Jego wierności.
Do potrzeby zachowania w pamięci Bożych zapowiedzi odwołuje się także Jezus w Wieczerniku (zob. J 14). Mówi o zbliżającej się męce, ale jednocześnie pociesza uczniów, mówiąc o zmartwychwstaniu i zesłaniu Ducha Świętego. To zresztą jedna z najbardziej charakterystycznych cech Bożego działania: każdemu gorzkiemu albo trudnemu wezwaniu towarzyszy wskazanie na dobro, radość lub konkretną drogę do pocieszenia. Bóg najwyraźniej lubi szczęśliwe zakończenia, często nieoczywiste.
HALT
Hunger (głód), anger (gniew), loneliness (samotność), tiredness (zmęczenie) – anagram składający się z pierwszych liter tych angielskich słów to lista doświadczeń kryzysowych, które sprawiają, że ludzie trwają w nałogu albo mogą znów do niego wrócić. Słowo, które on stanowi, oznacza zatrzymanie, ale także blokadę. Podczas terapii osoby uzależnione są uczone m.in. rozpoznawania symptomów każdego z tych stanów, by im zaradzić w zdrowy sposób. Utkwienie bowiem w którymkolwiek z nich zwiększa ryzyko tego, że zamiast dojrzewać i wzmacniać się wewnętrznie, pójdą znów w stronę poszukiwania szybkich „strzałów” dopaminy.
W tym kontekście mocno wybrzmiewa pierwsza część drugiego rozdziału dokumentu Quo vadis, humanitas?, poświęcona mechanizmom, na jakich działaniu oparte są współczesne media społecznościowe. Najpierw zbierane są informacje o tym, co budzi nasze największe zainteresowanie, a więc nasze pragnienie/głód lub gniew, a potem dane te są wykorzystywane do tego, by podsuwać skrojone pod nas propozycje. Te generują lub stanowią obietnicę wygenerowania kolejnej porcji dopaminy, więc tkwimy w nurcie nieustannych impulsów. Zalewają nas informacje, ale rzadko kiedy ten zalew zostaje poddany refleksji. Mamy tkwić w „teraz”, ale nie tym polegającym na samoświadomości i wrażliwości na otaczającą nas rzeczywistość, tylko tym, które czyni z nas byty pozbawione przeszłości i przyszłości. Ten ostatni brak zaś, jak wskazują autorzy wspomnianego dokumentu, czyni z nas istoty bez tożsamości (własna przeszłość i jej rozumienie jest bardzo ważnym elementem tego, kim jesteśmy), przez co także bez więzi, a więc coraz bardziej samotne.
Ostatecznie doświadczamy coraz większego zmęczenia, ale wyjście z, nomen omen, sieci skrojonych pod nas i przy naszym współudziale algorytmów oznacza podjęcie kolejnego, sporego, wysiłku. Czasem polegającego na zgodzie na nudę, często na pogodzenie się z tym, że nie będziemy na bieżąco z tym, co się dzieje (chociaż w tej chwili chyba już nikt nie jest). Przede wszystkim zaś namacalna rzeczywistość oznacza stanięcie twarzą w twarz z prawdą o własnej samotności i pokusę uznania, że jesteśmy na nią skazani. Jak śpiewał Dżem: „Mówią: whiskey to nie wszystko, można bez niej żyć/ lecz nie wiedzą o tym,/ że najgorzej w życiu/ to samotnym być”. Wystarczy pod nazwę wysokoprocentowego alkoholu podstawić „społecznościówki” i mamy diagnozę.
Nie walczę z rozwojem technologii, myślę, że Międzynarodowa Komisja Teologiczna też tego nie robi. Technologia cyfrowa jest po prostu częścią naszej rzeczywistości i może być pożyteczna. Trzeba jednak znać jej, ale i swoje ograniczenia, żeby mądrze z niej korzystać. I lepiej najpierw poznać własne, żeby móc dostrzec moment, kiedy trzeba się zatrzymać, przypominając sobie o HALT. Inaczej przyjmiemy za swoje to destrukcyjne przekonanie o byciu skazanymi na samotność, które sprawiło, że nasi pierwsi rodzice uciekali przed Bogiem, a my pozwalamy się unosić fali stymulacji. On czeka, powtarza, że jest, i wyciąga ręce „do ludu niesfornego i buntowniczego” (Iz 65, 1),
bo chce wyprowadzić nas do obiecanego nam dziedzictwa. Tyle że najpierw musimy przejść przez pustynię. To na niej narodził się tak naprawdę Izrael, więc my także mamy szansę stworzyć wspólnotę: z Bogiem, z innymi, z samymi sobą.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













