Nie uciekaj przed nudą. Wraz z nią zaczyna się coś ważnego

Nie uciekajmy od nudy za wszelką cenę. Filozofowie i chrześcijańscy myśliciele przekonują, że właśnie ona może otworzyć drogę do wytrwałości, twórczości i życia duchowego.
Czyta się kilka minut
fot. Fine Art Photographic Library/Corbis/Getty Images
fot. Fine Art Photographic Library/Corbis/Getty Images

Mówił o jej wartości w 1988 roku do licealistów, przedstawiając problem w następujący sposób: „Nuda, znana pod różnymi pseudonimami – uprzykrzenie, zniechęcenie, znużenie, chandra, melancholia, marazm, apatia, obojętność, otępienie, letarg, ospałość, stupor itd. – to zjawisko złożone, będące nade wszystko wynikiem powtórzenia. Zdawałoby się więc, że najlepszym lekarstwem powinna być ustawiczna pomysłowość i oryginalność. Taką nadzieję mogą żywić tylko ludzie młodzi i wkraczający w życie, tacy jak państwo. Niestety, życie nie dostarcza takich możliwości, gdyż najważniejszym czynnikiem życia jest właśnie powtórzenie”. Kluczową wartością nudy według rosyjskiego myśliciela było to, że pozwala nam prawie namacalnie poczuć upływanie czasu (przynosi mi to na myśl rozpuszczające się zegary na słynnym płótnie Salvadora Dalego), a to z kolei stawia nas wobec naszej znikomości. Czytam to drugie jako doświadczenie braku sprawczości, bezradności i bezproduktywności. Parafrazując więc św. Natanaela Apostoła, można więc zapytać: cóż dobrego może być z nudy?

Paradoks jako sedno

Maria Pleskaczyńska z KUL-u w artykule Filozoficzne paradoksy nudy (dostępny online) precyzyjnie opisuje to, że stan ten jest przedstawiany w filozofii jako paradoksalny. Już same jego źródła wydają się wykluczać, bo może on rodzić się w nas zarówno z powodu braku bodźców, w tym ich powtarzalności, jak i ich nadmiaru. Znudzeni bywamy i tym, co dobrze znane, proste, i tym, co zbyt skomplikowane – taki sam potencjał w tym zakresie mają lektura książeczki dla przedszkolaka i traktat filozoficzny Emmanuela Kanta. Autorka dodaje jednak: „Problemem współczesności okazuje się nadmierne skupienie na tym, co interesujące, innowacyjne, oryginalne – zamiast skupienia na tym, co wartościowe”. Żyjemy w ciągłej pogoni za tym, co lśni nowością, kusi zaskoczeniem, najlepiej pozytywnym, mówiąc inaczej: nudzimy się niesłychanie intensywnie, z powodu nadmiaru bodźców.

Tu pojawia się pierwszy pozytyw: decydując się na ich ograniczenie, a więc dobrowolnie zgadzając się na wejście w drugie spektrum źródeł nudy, odnajdujemy odpoczynek, a potem ciszę. Jeśli wytrwamy w niej odpowiednio długo, zaczniemy słyszeć sami siebie i widzieć siebie, a to dobry wstęp do kontemplacji, w zasadzie nieodzowny. Z tym że im dalej w tę nudę, tym trudniej, co świetnie opisuje w traktatach ascetycznych Ewagriusz z Pontu. W skrajnej formie może ona przyjąć postać demona acedii. Wbrew temu, co on nam szepcze, pokonanie go jest możliwe, a kiedy z Bożą łaską uda nam się tego dokonać, odnajdujemy wielki pokój serca. A nawet więcej niż to, bo właśnie w tym ostatnim są prawdziwe źródła kreatywności i tworzenia. Tu znów zacytuję Pleskaczyńską, ale streszczającą rozważania Leszka Kołakowskiego: „Jak się wydaje, nie należy na nudę patrzeć jako na katastrofę czy nieszczęście, nie należy także jej bagatelizować ani podchodzić do niej nazbyt optymistycznie, należy natomiast spojrzeć na nią jako na punkt wyjścia do zmian, nowych decyzji, rozwiązań, relacji, czynów i postaw. Tak rozumiana nuda staje się momentem budzenia się ludzkiej sprawczości i odpowiedzialności”.

Na dwoje nuda wróżyła

Doświadczenie znudzenia więc samo w sobie nie ma żadnej wartości moralnej, ma ją zaś to, co z nim zrobimy. Może być jak w piosence Kabaretu Starszych Panów o tym, że w czasie deszczu dzieci się nudzą, na skutek czego stają się destrukcyjnymi gnomami. A może być konstruktywnie, bo potraktujemy czas nudzenia się jako okazję do wewnętrznej „burzy mózgów”, czyli uwolnienia wyobraźni, snucia projektów, szukania rozwiązań czy po prostu przyglądania się swoim myślom i odczuciom. Właśnie dlatego Heidegger w znudzeniu, a nie w zdumieniu, upatrywał powodów narodzin filozofii. Poszłabym nawet dalej: czemu nie skorzystać z tego doświadczenia, by uczyć się kontemplacji czy to świata wokół, czy Boga? Zresztą właśnie to ostatnie – modlitwę – Ewagriusz podaje jako jedno z lekarstw na acedię. 

Tu mała uwaga na marginesie, choć w temacie. Otóż stereotypowa wizja raju to obraz ziejący nudą, co świetnie wypunktowali Mark Twain czy Artur Schopenhauer: żadnych zmian, wyzwań, niczego, co by poruszało, do tego jeszcze każą śpiewać. Trochę jak w opisie polskiego kina w filmie Rejs, tylko może bez zapalania papierosa przez aktora: nic się nie dzieje. Nie dziwi więc, że dla wielu nie jest to zbyt pociągająca przyszłość. W klasycznie postrzeganym piekle przynajmniej jest jakaś drama, może dlatego do mnie bardziej przemawia jego wizja stworzona przez C.S. Lewisa, w której jest ono urzędem, takim z klimatem à la Kafka. 

Sedno doświadczenia

Jednym z genialniejszych opisów nawracającej nudy jest Księga Koheleta. Czego jej autor by się nie podjął, w czym nie szukałby ucieczki, wszędzie marność i bezsens. Istotą nudy bowiem nie jest wyłącznie liczba bodźców lub ich powtarzalność. Wróćmy jeszcze na chwilę do pierwszego cytatu z artykułu Marii Pleskaczyńskiej: mowa tam o współczesnej nudzie jako szukaniu tego, co nowe, a nie tego, co wartościowe. Mówiąc inaczej, niosące sens, czy to jako odczucie piękna, czy to dobra, czy to prawdziwości. Są przecież opowieści, których możemy słuchać bez końca i po wielokroć, książki lub filmy, do których wracamy, doświadczenia, które lubimy powtarzać. Wszystkie je łączy jedno: niosą jakąś wartość. Kiedy trwało konklawe, setki tysięcy ludzi na całym świecie patrzyło na transmisję widoku komina na dachu Kaplicy Sykstyńskiej, a przecież obiektywnie trudno o nudniejszy obraz, nawet jeśli wliczymy pojawiającą się tam od czasu do czasu rodzinę mew. Subiektywnie jednak był to symbol oczekiwania na coś mającego niesłychanie wielką wagę i to sprawiało, że widok komina przestawał być nudny.

Tu pojawia się kolejna zaleta stanu, o którym piszę. Zarówno Brodski, jak i Bernard Russell wskazują na to, że monotonia jest składową ludzkiego doświadczenia, od której nie da się uciec. Nie w tym sensie, że to niemożliwe, ale w tym, że jeśli chcemy coś stworzyć, wypracować, a nawet osiągnąć dojrzałość, konieczna do tego jest wytrwałość. A tej uczymy się, mierząc się z nudą właśnie. Dlatego drugi z wymienionych autorów zaleca, by pozwolić się dzieciom nudzić, dając im, na przykład, do wykonania monotonną pracę czy niezbyt fascynujące zadania szkolne. Dzięki temu mają szansę wypracować w sobie wytrwałość, która później w życiu pozwoli im osiągać cele, które sobie zamierzą. Od siebie dodam: dzięki temu odkryją również, że mają w sobie zdolność do przekraczania „pustynnego” terenu nudy, za którymi dopiero leży to, co naprawdę wartościowe. Wypracują własne schematy tego, jak sobie z nią radzić, co sprawi, że kiedy zderzą się z monotonią, ona nie będzie ich obezwładniać lub odbierać nadziei. Nauczą się ją traktować jako pewien potencjał do wykorzystania, okazję do kreatywności. 

Ponadto będą miały szansę nauczyć się odróżniania monotonii od przyjmującego maskę nudy strachu. Czasem wolimy się nudzić, szczególnie przez szukanie nadmiaru bodźców, niż coś w życiu zmienić, podjąć wysiłek, zaryzykować porażkę, wybrać coś naprawdę nowego. Tymczasem to bywa jedyna droga do pełni życia, nawet jeśli na początku bezwodna i ciernista. W końcu smak wody najskuteczniej poprawia pragnienie.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Pożytki płynące z nudy