Dobrze jest się czasem ponudzić

Kiedy mówimy, że ktoś się nudzi, zwykle nie jest to pochwała. Wydaje się, że także ojcowie pustyni widzieli w nudzie raczej zagrożenie dla życia duchowego niż szansę. A jednak nuda może być pożyteczna, a nawet konieczna.
Czyta się kilka minut
ks. Wojciech Nowicki | fot. Zuzanna Szczerbińska-Rowińska
ks. Wojciech Nowicki | fot. Zuzanna Szczerbińska-Rowińska

Nuda nie ma dobrej prasy. Kiedy mówimy, że ktoś się nudzi, zwykle nie jest to pochwała. Znaczy raczej: nic go nie interesuje, niczego nie szuka, nic go nie porusza. Człowiek znudzony kojarzy się z kimś obojętnym, pozbawionym pasji, trochę zblazowanym. Nic dziwnego, że gdy mówi się dziś o najmłodszym pokoleniu jako o „pokoleniu znudzonym”, brzmi to raczej jak oskarżenie niż opis rzeczywistości.

Przecież nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu możliwości, tylu rozrywek, tylu sposobów, by wypełnić każdą wolną chwilę. A jednak właśnie dziś coraz częściej słyszymy, że szybko się nudzimy. Że potrzebujemy coraz więcej bodźców, coraz intensywniejszych wrażeń, coraz częstszych zmian. To, co jeszcze niedawno potrafiło przyciągnąć naszą uwagę na dłużej, dziś wydaje się zbyt wolne, zbyt spokojne, zbyt mało atrakcyjne.

Dlaczego więc próbujemy na naszych łamach ubrać nudę w jasne szaty? Bo psychologowie mówią o jej wartości. I nie tylko oni przekonują, że nie każda nuda jest stratą czasu, a czasem może być człowiekowi wręcz potrzebna.

Być może potrzebujemy na nowo odkryć coś bardzo prostego: człowiek nie jest stworzony wyłącznie do działania. Potrzebuje także zatrzymania. Potrzebuje chwil, w których nie musi niczego zdobywać, niczego produkować, niczego udowadniać.

Nuda pojawia się często tam, gdzie kończy się świat zewnętrznych bodźców. A my żyjemy w epoce, która niemal każdą chwilę ciszy natychmiast czymś wypełnia. Wystarczy sięgnąć po telefon. Kilka sekund i już jesteśmy gdzie indziej: w wiadomościach, obrazach, rozmowach, informacjach. Uciekamy przed chwilą pustki, zanim zdążymy zauważyć, że może ona coś ważnego w sobie kryje.

Nuda niekoniecznie jest pustką. Czasem jest przestrzenią; momentem, w którym przestajemy być rozproszeni i zaczynamy słuchać: własnych myśli, własnych pragnień, własnych pytań. Może dlatego doświadczenie nudy wymaga pewnej odwagi. Angelika Szelągowska-Mironiuk przypomina fraszkę Jana Sztaudyngera: „Boję się ciszy, wtedy się własne serce słyszy”.

Ojcowie pustyni dobrze znali ten wymiar ludzkiego doświadczenia. Patrzyli na nudę z ostrożnością, ponieważ widzieli w niej przestrzeń szczególnej pokusy. Mówili o acedii – duchowym znużeniu, które sprawia, że człowiek nie potrafi wytrwać przy tym, co ważne. Cisza mogła wówczas stać się ciężarem, a serce szukać ucieczki od obowiązków w myśl zasady: „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”. 

Naturalnie, w duchowości chrześcijańskiej, a zwłaszcza w duchowości ojców pustyni cisza nigdy nie była problemem. Raczej zawsze była pożądanym narzędziem, umożliwiającym człowiekowi zajrzenie w głąb siebie. Problemem było – i jest –  raczej to, że człowiek nie potrafi w ciszy być. Postrzega ją jako zagrożenie i zwyczajnie jej się boi. 

Elżbieta Wiater cytuje z kolei artykuł Marii Pleskaczyńskiej, która nawiązuje do rozważań Leszka Kołakowskiego: „Jak się wydaje, nie należy na nudę patrzeć jako na katastrofę czy nieszczęście, nie należy także jej bagatelizować ani podchodzić do niej nazbyt optymistycznie, należy natomiast spojrzeć na nią jako na punkt wyjścia do zmian, nowych decyzji, rozwiązań, relacji, czynów i postaw. Tak rozumiana nuda staje się momentem budzenia się ludzkiej sprawczości i odpowiedzialności”.

Tutaj spotykają się dawna mądrość duchowa i współczesne odkrycia psychologii. Nuda może być miejscem, w którym człowiek ucieka od siebie. Ale może też być miejscem, w którym do siebie wraca. Może prowadzić do zniechęcenia, ale może także otworzyć drogę do twórczości, refleksji i modlitwy.

Życie potrzebuje działania, wysiłku, zaangażowania. Ale potrzebuje także ciszy. Tak jak muzyka potrzebuje pauzy, a słowa – przestrzeni między zdaniami. Może więc nie każda nuda jest przeciwnikiem, którego trzeba pokonać. Może czasem jest gościem, którego warto przyjąć. Bo przychodzi nie po to, żeby zabrać nam czas, ale żeby pomóc nam go odzyskać.

I może istnieje taka nuda, która nie jest pustką, ale spotkaniem. Nie ucieczką od życia, ale powrotem do tego, co najważniejsze. Cudna nuda.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2026