Współczucie płynące z serca, ale i rozumu

Choć do pomagania innym motywuje nas wiara, „w rzeczywistości współczucie jest kwestią nie tyle religijną, co ludzką”, mówi papież.
Czyta się kilka minut
Ks. Wojciech Nowicki
Ks. Wojciech Nowicki

Czytając tekst Weroniki Frąckiewicz zatytułowany Mamy zasoby, żeby pomagać, pomyślałem o encyklice Benedykta XVI o miłości, opublikowanej dokładnie dwadzieścia lat temu. Papież snuje w niej najpierw ogólną refleksję o miłości, by uchwycić, czym właściwie jest miłość, którą jest sam Bóg, jak napisze w pierwszym liście św. Jan. Jeśli Chrystus pozostawił nam zasadniczo jedno przykazanie, w którym streszcza się całe Jego nauczanie: „miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”, słuszna wydaje się najpierw refleksja nad tym, jaka jest miłość Boga, a potem, jak możemy ją przyjąć i na nią odpowiedzieć, czyli żyć nią w praktyce. W drugiej części encykliki Deus caritas est papież przechodzi do omówienia zinstytucjonalizowanych form niesienia miłości miłosiernej, jak katolicka Caritas. Nie wdając się w szczegóły, z jednej strony znajdziemy w encyklice wyjaśnienie, dlaczego naturalną konsekwencją bycia uczniem Chrystusa jest pomaganie, z drugiej – że potrzebujemy temu pomaganiu nadawać usystematyzowane, przemyślane formy. I że to nie jest kwestia albo–albo, ale obie formy pomocy są potrzebne. Nie trzeba bowiem instytucjonalizować zwykłej, ludzkiej, sąsiedzkiej życzliwości. A wspieranie jednej czy drugiej organizacji dobroczynnej nie zwalnia nas z wrażliwości na drugiego, który jest obok.

Z raportu o dobroczynności, który jest tematem rozmowy Weroniki Frąckiewicz z Dobrosławą Gogłozą, wynikają takie właśnie wnioski: z jednej strony pomagamy raczej chętnie, ale w sposób niezbyt usystematyzowany, czasem bez pogłębionej refleksji nad problemem, raczej pod wpływem emocji, gdy poruszyła nas jakaś historia. Nasza rozmówczyni proponuje, by w tym kontekście zastanowić się, co jest dla nas ważne, jakie są priorytety w naszym życiu, w jakim świecie chcielibyśmy żyć. Odpowiedź na te pytania będzie pomocna, by zacząć wspierać te organizacje, które faktycznie przyczynią się do zmiany świata w takim kierunku, w jakim byśmy chcieli. Jedni więc będą mieli większą wrażliwość na pomoc chorym dzieciom, inni na wspieranie ochrony klimatu, inni na pomoc zwierzętom, jeszcze inni na zapewnienie lepszego życia migrantom czy uchodźcom z krajów ogarniętych wojną, konfliktami czy klęskami naturalnymi. Wydaje się, że nie powinniśmy ważyć tych problemów, ponieważ wrażliwość okazywana każdemu stworzeniu zawsze będzie wyrazem miłości do Stwórcy i wpisywać się będzie w działania prowadzące do pokoju i sprawiedliwości na świecie.

W maju podczas audiencji generalnej Leon XIV nawiązał do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Zwrócił wówczas uwagę, że miłosiernym nazywamy go my, podczas gdy ewangelista opisuje go po prostu jako człowieka. Choć do pomagania innym motywuje nas wiara, „w rzeczywistości współczucie jest kwestią nie tyle religijną, co ludzką”, mówi papież. Obrazuje to zachowanie kapłana i lewity – ludzi pełniących służbę w świątyni jerozolimskiej, mieszkających w miejscu świętym. Samo sprawowanie kultu – albo szerzej: samo bycie religijnym – nie prowadzi automatycznie do bycia współczującym. Papież przypomina: „Jesteśmy przede wszystkim ludźmi, a dopiero potem wierzącymi”. Jeśli jako wierzący odkrywamy, że współczucie, które przekłada się na konkretne działanie, jest wartością chrześcijańską, to tylko potwierdza, że w swej najbardziej podstawowej warstwie wartości chrześcijańskie są po prostu wartościami ludzkimi, które mogą być praktykowane przez każdego.

Być może w Roku Jubileuszowym warto przypomnieć słowa piątej modlitwy eucharystycznej w wariancie C, w których prosimy, aby Bóg otworzył nasze oczy na potrzeby i cierpienia braci; aby oświecił nas światłem swego słowa, byśmy pocieszali utrudzonych i uciśnionych oraz z miłością podejmowali posługę wobec ubogich i cierpiących. Współczucie, o które prosimy, ma sprawić, „aby wszyscy ludzie otworzyli się na nadzieję nowego świata”.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 39/2025