Wojna to nie mem

A zatem na kolejnym poziomie mamy banalizację przemocy, banalizację ludzkiego cierpienia, wojny, która niesie zniszczenie i śmierć.
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

O wojnie na Bliskim Wschodzie powiedziano i napisano już bardzo wiele, może nawet już wszystko. Jest jednak jeden aspekt tego konfliktu, który moim zdaniem wciąż wymaga osobnego namysłu, bo łączy coś bardzo błahego z rzeczywistością bardzo poważną.

Chodzi mi o całą serię klipów wideo, które pojawiły się na oficjalnych kontach Białego Domu, na temat tego konfliktu. Sceny z prawdziwej wojny, wybuchy, ataki, dramatyczne ujęcia zmiksowano przy użyciu sztucznej inteligencji ze scenami z gier komputerowych, hollywoodzkich przebojów czy ujęć gry w kręgle lub w golfa.

Pomieszane tu jest wszystko ze wszystkim, ale sprawa wydaje mi się poważna na kilku poziomach. Po pierwsze, to materiały propagandowe, które mają podkreślić potęgę Stanów Zjednoczonych, które są w stanie bez trudu sobie poradzić z każdym przeciwnikiem, jakby to była jakaś golfowa rozgrywka. Podobnie jak we wszystkich wojnach, istnieje potrzeba demonizacji przeciwnika. Łatwiej się zabija, siedząc w bazie wojskowej gdzieś na Florydzie i trzymając w ręku joystick sterujący śmiercionośnego drona, uważając, że tam daleko to nie ludzie, tylko jakieś potwory, jakieś postaci z bajek czy horrorów.

Po drugie, takie ujęcie sprawy ma bardzo poważne znaczenie społeczne – zdaje się budować wrażenie, że to nie wojna, ale coś mniej poważnego. Tragiczna śmierć kilkudziesięciu dzieci, które zginęły w wyniku fatalnego błędu wywiadowczego przy oznaczaniu celów do ataku, odarta zostaje ze swojej tragiczności w chwili, gdy cała wojna sprowadzona jest do kreskówki. Bo przecież zabawny filmik, który przeglądamy w masie innych bodźców, ma nas zabawić, przekonać, że to nic wyjątkowego.

Po trzecie zaś, jak to ujęły protestujące przeciw tym klipom organizacje pozarządowe, wojna nie jest memem. Tymczasem komunikacja Białego Domu stara się właśnie tak ją przedstawić. Nie jako kwestię życia i śmierci, nie jako efekt fundamentalnego namysłu, czy ta wojna jest w ogóle uzasadniona, czy Stanom wolno było dokonać takiego „prewencyjnego” ataku w chwili, gdy nawet życzliwy Waszyngtonowi Zachód przekonuje, że żadnego realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa USA Iran nie stanowił, choć dla sojuszników, a przede wszystkim Izraela, już owszem. Te klipy przedstawiają ten konflikt właśnie jako mem – czyli jako popkulturowe zjawisko, element wojny kulturowej. Coś z jednej strony ważnego, bo wojny kulturowe dotyczą w sumie spraw ważnych, bo kultura to nasz sposób życia, w którym wyrażone są najważniejsze dla nas wartości, przekonanie o tym, czy jest dobro, co ma wartość itp. Ale z drugiej, memy w pewien sposób banalizują rzeczywistość, upraszczają ją do komiksowej kreski. A zatem na kolejnym poziomie mamy banalizację przemocy, banalizację ludzkiego cierpienia, wojny, która niesie zniszczenie i śmierć. Jak mówi definicja, mem to schematyczny komunikat obrazkowy oparty na konwencji sieciowej kultury, pełniący role rozrywkowe, informacyjne lub krytyczne. Jego cechą jest wirusowość – czyli szybkie rozprzestrzenianie się w sieci. Czy to właściwa konwencja do opowiadania o wojnie, do wykładania swoich racji? Bo wygląda raczej na próbę zdobycia fanów i zmiażdżenia krytyków – bo do tego służą memy. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2026