Powinnam napisać, zgodnie z obecną nomenklaturą, że wybierają „osoby patronujące”, no ale patronować może też jakieś wydarzenie historyczne, ruch społeczny a nawet miasto. Nazwa „patronat” nie ma więc żadnej konotacji ze względu na płeć. Natomiast wybory już mają.
Tegoroczny wybór zwrócił na to uwagę zwłaszcza kobiet, ale nie tylko. Można powiedzieć: nareszcie, bo dotąd jakoś nikt nie protestował. Tymczasem kiedy polski Sejm i Senat z dumą opublikowały listę tegorocznych patronów, dysproporcja była uderzająca. Może dlatego, że nazwisk jest sporo. Oto, skupiając się wyłącznie na ludziach (a nie instytucjach), w 2026 roku będziemy szczególnie pamiętać o: Józefie Czapskim, Mieczysławie Foggu, Ignacym Daszyńskim, Stanisławie Staszicu, Sergiuszu Piaseckim, Józefie Maksymilianie Ossolińskim, Andrzeju Wajdzie, Jerzym Giedroyciu i – na końcu niczym wisienka na torcie – o Elżbiecie Róży Czackiej, wspaniałej kobiecie, błogosławionej, założycielce dzieła w Laskach, prekursorce polskiej tyflologii. Czyli na dziewięć osób zauważono tylko jedną kobietę, która dla kultury polskiej oraz polskiej tożsamości i historii jest na tyle ważna, żeby o niej wspomnieć.
Z ciekawości zerknęłam na poprzednie lata, podjęłam się nawet przeliczenia patronów ze względu na płeć i wygląda na to, że kobiety niemal w ogóle nie brały udziału z dziejach naszego kraju, przynajmniej nie żadne konkretne. Oczywiście to nieprawda – prawdą jest natomiast to, że wciąż, mimo całej „herstorycznej” akcji, jaka dzieje się przynajmniej od dekady, kobiety są niezauważalne. Moje wyliczenia pokazały, że Sejm RP od początku swoich patronackich wyborów w 2001 roku wymienił zaledwie dziewięć kobiet na 85 wskazanych nazwisk. Senat zaczął wybierać swoich kandydatów od 2006 roku i wśród 38 patronów znalazło się tylko osiem kobiet. Rok temu patronkami były m.in. Olga Boznańska i Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, ale np. w 2024 roku nie było żadnej Polki godnej upamiętnienia.
Oczywiście kluczem jest okrągła rocznica, bierze się pod uwagę – oprócz zasług – datę urodzenia i śmierci. Czyżby w tym roku żadna ważna Polka po prostu się nie załapała? Niektóre herstoryczki (kogoś może bawić lub irytować używanie przeze mnie takiego nazewnictwa, ale, jak widać, jest ono ze wszech miar usprawiedliwione) od razu wymieniły kilka nazwisk. Na przykład Alina Szapocznikow, rzeźbiarka o światowej sławie, która wojenne i bolesne traumy przekształcała w ciałopodobne formy. Maria Janion, literaturoznawczyni, związana z Instytutem Badań Literackich PAN, która odkryła przed Polakami meandry polskiego i europejskiego romantyzmu, badała też mity narodowe. Teresa Pągowska, malarka, przedstawicielka nowej figuracji, która wyprzedzała swoje czasy. Wszystkie trzy będą obchodzić w tym roku setną rocznicę urodzin.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









