Adwent jest czasem paradoksalnym. Z jednej strony Pan jest blisko, z drugiej mamy pogłębiać nasze pragnienie Jego przyjścia. Z jednej strony dostrzegamy ciemność szybko zapadającej nocy, z drugiej nosimy w sobie już nadzieję na światło dnia, które zwycięży mrok. Wszystko to ma prowadzić do pytania, czy i jak potrafimy odnaleźć się w napięciu między bliskością Boga już obecnego w naszym życiu a wciąż niezaspokojonym pragnieniem pełnego spotkania z Nim.
Przypominane nam przez liturgię teksty także wydobywają ten paradoks. Z jednej strony pierwsze czytanie z Księgi proroka Izajasza ukazuje wybuch radości w związku z ostatecznym wkroczeniem Boga w ludzką historię. Wyraża się on zresztą także w nazwie III niedzieli Adwentu – Gaudete („Radujcie się”). Z drugiej strony przytoczony fragment Ewangelii opowiada o niepewności największego z proroków, Jana Chrzciciela, sygnalizując, że nawet czas obecności w naszej historii Chrystusa nie jest i nigdy nie będzie pozbawiony pewnej dozy ciemności. Aż do powtórnego przyjścia Pana powinniśmy się liczyć z potrzebą niesienia brzemienia niepewności, które może być udziałem nawet ludzi głęboko oddanych misji.
Jaka winna być właściwa postawa wobec tego napięcia? Podpowiada ją drugie czytanie, wskazując na cierpliwość rolnika. Rolnik wie, że po siewie nastąpi żniwo, ale wcześniej musi nastąpić długi czas oczekiwania. Dostrajając się do rytmu przyrody, nad którym nie ma władzy, stara się właściwie ukierunkować swoje oczekiwania i siły. Jego cierpliwość nie jest przy tym bierną rezygnacją, lecz aktywną wiernością w trwaniu.
Takiego podejścia potrzebujemy w relacji do prorockiego słowa, które nas prowadzi, przynosząc nadzieję. Prorok, którego Bóg stawia na naszej drodze, niesie zawsze słowo, które go przerasta. Powinni o tym pamiętać zarówno ci, którzy wezwani są do podejmowania misji prorockiej w Kościele, jak i ci, którzy z tej posługi korzystają. O sposobie i czasie owocowania decyduje wyłącznie Bóg. Głębia Bożych przedsięwzięć może więc otworzyć się przed nami tylko dzięki wiernej cierpliwości/cierpliwej wierności. Chyba właśnie przede wszystkim o naszą zdolność do niej tym razem powinniśmy siebie pytać.
Słowa Ewangelii według św. Mateusza
Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: «Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?». Jezus im odpowiedział: «Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie». Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: «Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».
Mt 11, 2–11
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











