Stare i nowe błędy

Przez niemieckie media przetoczyła się ostatnio bardzo poważna dyskusja na temat odpowiedzialności dwóch kolejnych wieloletnich kanclerzy za błędy w polityce wobec Moskwy.
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Gerhard Schroeder i Angela Merkel pochodzili z różnych obozów, rządzili Niemcami kolejno od 1998 do 2021 roku, a więc grubo ponad dwie dekady (16 lat z tego przypada na Merkel). Za obu tych kanclerzy Niemcy inwestowały w infrastrukturę uzależniającą ten kraj od rosyjskich surowców. Choć obie nitki Nord Stream zbudowano za rządów Merkel, związki Schroedera z Rosją są oczywiste – wszak po odejściu z polityki pracował dla koncernów energetycznych – zasiadał np. w zarządzie Rosnieftu.

Nic więc dziwnego, że powstają pytania o błędy tej dwójki, szczególnie, że ani Merkel, ani Schroeder nie mają sobie nic do zarzucenia jeśli chodzi o swoją politykę wobec Rosji. Kanclerz Merkel udzieliła ostatnio głośnego wywiadu, w którym przekonywała, że miała plan, by nie dopuścić do wojny, ale pomysł na stworzenie nowego formatu rozmów z Putinem (przypomnijmy, że chodziło już o początek lat 20. tego wieku, a więc tuż przed pełnoskalową inwazją na Ukrainę) storpedowała Polska i państwa bałtyckie. Przekaz był prosty – choć wbrew niektórym doniesieniom Merkel nie powiedziała tego wprost – że być może gdyby nie Polska, Litwa, Łotwa i Estonia do wojny by nie doszło.

Zamiast więc rewizji swoich wcześniejszych decyzji, Merkel cały czas ich broni i sugeruje, że to niechęć ze strony wschodniej Europy do rozmów z Putinem doprowadziła do wojny. Inne podejście ma Jens Stoltenberg, przez 10 ostatnich lat szef NATO, który w wydanej ostatnio książce, podsumowującej dwie kadencje na stanowisku sekretarza generalnego sojuszu, przyznał, że sam swoje stanowisko wobec Nord Stream zmienił. Choć nie uważał – jak przekonywała Merkel – że rurociąg to tylko projekt biznesowy, bo wiązał się z polityką, to wierzył, że dzięki gospodarczemu zbliżeniu Europy i Rosji ta druga stanie się bardziej europejska i demokratyczna. Przekonywały go argumenty, że przecież nawet w czasie zimnej wojny Związek Sowiecki przesyłał surowce na Zachód i nie stosował energii jako broni. Okazało się jednak, że dla Putina ropa i gaz były właśnie narzędziami do wywierania politycznego, ale też militarnego wpływu. Nie przez przypadek wojna na Ukrainie wybuchła tuż po tym, jak Europa Środkowa została okrążona rurociągiem, który pozwalał na odcięcie Ukrainy od dostaw surowca. Stoltenberg opisuje, jak zmieniał zdanie, jak rozumiał, że z Putinem będzie się coraz ciężej dogadać, że staje się on coraz bardziej autorytarny. Wspomina swoje rozmowy z Donaldem Trumpem, podczas jego pierwszej kadencji w Białym Domu, gdy amerykański prezydent nie mógł się nadziwić, że Niemcy chcą, by USA broniły ich przed Rosją, a równocześnie coraz bardziej uzależniały się od niej, budując rurociąg. Stoltenberg, choć pochodził z europejskiej socjaldemokracji, dla której prawicowy, populistyczny Trump był kimś z zupełnie innej planety, musiał Trumpowi w tej mierze przyznać rację.

Ale Angela Merkel zdania nie zmieniła. Nie jest wciąż gotowa przyznać, jakim błędem była niemiecka polityka wschodnia. Wciąż winę widzi wszędzie – również po stronie Putina, który wszak zawiódł pokładane z nim zaufanie – ale nie po swojej. Źle to wróży stosunkom między Warszawą a Berlinem w przyszłości. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2025