Można powiedzieć, że polska wersja zdublowała oryginał. Według medialnych informacji, od połowy lipca br. trwają zdjęcia do trzydziestego szóstego sezonu. Włoski oryginał co prawda wrócił po przerwie na telewizyjne ekrany, ale na czerwiec roku 2027 zapowiadane są zdjęcia do (zaledwie) szesnastego sezonu. W dodatku Włosi w najnowszych odcinkach rolę głównego bohatera powierzyli nowemu aktorowi. W Polsce wciąż widzowie spotykają tego samego, który wystąpił w odcinku pilotowym, wyemitowanym 11 listopada 2008 r. Włoski pierwowzór zatytułowany jest Don Matteo, a polska adaptacja – Ojciec Mateusz. Oba seriale są o katolickich księżach-detektywach.
Najpierw był ojciec Brown
To nie włoscy producenci wymyślili postać księdza, który po amatorsku, ale skutecznie, prowadzi śledztwa i znajduje sprawców przestępstw. Prototyp takiego bohatera stworzył zaliczany do grona twórców katolickich Gilbert Keith Chesterton. W roku 1911 wydało on książkę Niewinność ojca Browna, zawierającą dwanaście opowiadań o księdzu Brownie, który potrafi rozwikłać nawet bardzo skomplikowane zbrodnie. Czy rzeczywiście, jak sądzą niektórzy, niski, korpulentny duchowny miał być w założeniu przede wszystkim odwrotnością Sherlocka Holmesa, o którym Arthur Conan Doyle od roku 1887 napisał cztery powieści i pięćdziesiąt sześć opowiadań?
Serwis „Klub kryminalny”, opowiadając historię kryminału, zwrócił uwagę, że ojciec Brown co prawda posługuje się racjonalnymi metodami, ale „występuje raczej w roli duszpasterza, który z racji wykonywanej profesji potrafi lepiej niż inni wniknąć w duszę przestępcy-grzesznika, nierzadko zresztą pozostawiając kwestię wymierzenia kary wyłącznie Bogu”. Chodziło więc nie o jakiegoś przypadkowego detektywa-amatora, lecz właśnie o katolickiego duchownego. Co ciekawe, Chesterton dopiero w roku 1922 przeszedł z anglikanizmu na katolicyzm.
Klerykalizacja seriali?
Gdy zapadała decyzja o wyprodukowaniu polskiej wersji emitowanego od roku 2000 serialu Don Matteo, w TVP emitowane były dwa cykle pokazujące życie katolickich duchownych. Od 5 października 2000 r. widzowie mogli śledzić telenowelę Plebania, a od 5 marca 2006 r. serial obyczajowo-komediowy Ranczo. Z opisów wspomnianej telenoweli można się dowiedzieć, że „tytułowa plebania, za sprawą księdza proboszcza, to miejsce splatające ze sobą losy prawie wszystkich bohaterów serialu”. W Ranczu jednym z głównych bohaterów był proboszcz ks. Piotr Kozioł, nota bene brat bliźniak wójta Pawła Kozioła. Wśród pierwszoplanowych postaci znaleźli się też ks. Robert i ks. Maciej.
Wydawać by się mogło, że w sferze seriali Telewizji Polskiej grozi swego rodzaju „klerykalizacja”. Mimo to jesienią 2008 roku na ekrany publicznej telewizji trafił trzeci serial z księdzem w roli głównej. Tytułowego ojca Mateusza zagrał Artur Żmijewski.
Widzowie obejrzeli w sumie 1829 odcinków Plebanii w dwunastu sezonach. Premiera ostatniego odcinka miała miejsce 27 stycznia 2012 r. Nie brak głosów, że chętnie dalej śledziliby losy mieszkańców Tulczyna, powierzonych opiece duszpasterskiej księdza proboszcza Antoniego Wójtowicza. Jednak twórcy telenoweli stanowczo odrzucają taką możliwość, a niektórzy aktorzy zapowiadają, że nawet gdyby zdecydowano się wznowić produkcję serialu, oni już nie wezmą w nim udziału.
Powrót po dekadzie
Patrząc na koleje losu serialu Ranczo, nie sposób całkowicie wykluczyć wznowienia Plebanii. Wydawałoby się, że po pełnym szczęśliwych rozwiązań życiowych spraw głównych bohaterów sto trzydziestym odcinku, wyemitowanym 27 listopada 2016 r., temat jest zamknięty. A jednak, po dziesięciu latach, właśnie trwa (do końca sierpnia br.) praca nad jedenastym sezonem, zatytułowanym Zemsta wiedźm, który – według przecieków z planu – ma definitywnie zamknąć wszystkie opowiedziane wcześniej historie i być ostatecznym pożegnaniem z mieszkańcami Wilkowyj. Czy tak będzie? Czas pokaże. Pokaże też, jakie miejsce znajdą w nim księża. To chyba istotne, skoro więcej ma się pojawić w tym sezonie magii i czarów.
A co z Ojcem Mateuszem? Uważni widzowie wiedzą, że wiosną emisję trzydziestego piątego sezonu zakończono na czwartym odcinku, czyli 450. epizodzie całego serialu. Można się więc spodziewać kontynuacji jesienią. Ale 12 maja br. serwis Wirtualne Media poinformował, że Telewizja Polska planuje kolejnych dwanaście odcinków serialu, które znalazłyby się w trzydziestym szóstym sezonie. Ich realizację zaplanowano między 15 lipca a 31 października bieżącego roku.
Ekipa na cztery dni
Co prawda w cytowanej zapowiedzi z serwisu poświęconego mediom znalazło się stwierdzenie „Produkcja jest realizowana w Sandomierzu”, to jednak 16 lipca br. na ulicach miasta nie było widać ani aktorów, ani filmowców. Prawda jest taka, że serial powstaje głównie w innych miejscach. Media w tonie lekkiej sensacji podawały, że w roku 2026 realizatorzy Ojca Mateusza zawitali do miasta, z którym przede wszystkim kojarzona jest akcja serialu, zaledwie na cztery dni – od 9 do 12 marca br.
Być może dlatego ktoś wpadł na pomysł, żeby przy sandomierskim Rynku otworzyć wystawę „Świat Ojca Mateusza”, gdzie można zobaczyć odtworzone scenografie kluczowych miejsc akcji serialu. Można tam zobaczyć m.in. wnętrze kościoła, w którym odprawia główny bohater (dla dociekliwych przydatna może być informacja, że w całym Sandomierzu, choć jest tu sporo świątyń, drewnianego kościółka nie ma), kuchnię na plebanii i fragmenty posterunku policji. Jeśli ktoś przyjrzy się uważnie, ze zdumieniem stwierdzi, że na biurku w „pokoju biskupa” leżą wyłącznie… lekcjonarze mszalne, w tym jeden otwarty. Oprócz wymienionych scenografii, są też woskowe figury głównych bohaterów.
Chociaż ekipa serialu rzadko tu bywa, w 2026 roku Sandomierz to zdecydowanie miasto Ojca Mateusza. Nie jest to już miasto sprawiające wrażenie niezamieszkałego, o którym w sierpniu 2009, po emisji pierwszego sezonu serialu, na łamach „Przewodnika Katolickiego” pisała Natalia Budzyńska. W lipcowy weekend bieżącego roku wieczorem na sandomierskim Rynku były tłumy turystów. Chyba na połowie sprzedawanych w mieście magnesów na lodówkę widać księdza na rowerze…
Podobieństwo wręcz uderzające
Wszystkie trzy wspomniane wyżej seriale łączy fakt, że prezentują wizerunki katolickich księży. Nie da się ukryć, że choć zdarzają się postacie w koloratkach, które trudno uznać za kryształowe, to jednak zdecydowanie przeważają pozytywy. W Ranczu, nawet jak któryś duchowny (oczywiście, nie chodzi o proboszcza) nie był wzorem cnót, to w Wilkowyjach się poprawiał. Proboszcz z Tulczyna pokazywany w Plebanii to prawdziwy pasterz i przewodnik społeczności.
Trzy lata temu Marek Grąbczewski w serwisie Klubu Jagiellońskiego opublikował artykuł zatytułowany Gdyby Jan Paweł II miał być postacią z serialu, byłby ojcem Mateuszem. Dodał, że można wskazać wiele momentów, w których podobieństwo ojca Mateusza do Jana Pawła II jest wręcz uderzające. Zauważył też, że w pewnym sensie takie podobieństwo w codziennych zachowaniach, charakterze i wyglądzie jest oczywiste. „Dokonano adaptacji formatu, którego głównym bohaterem jest wspaniały ksiądz. Jego wizerunek należało dostosować do ideału księdza, który panuje w danym społeczeństwie. W naszym jest nim ks. Karol Wojtyła”.
Trwające już osiemnaście lat powodzenie serialu Ojciec Mateusz można zinterpretować jako znak i dowód trwającego w Polsce, także w Kościele, zapotrzebowania na pewien konkretny typ katolickiego duchownego. Oczywiście, „pospolitość skrzeczy” i na co dzień w parafiach niekoniecznie spotykamy księży przystojnych, mądrych, wykształconych, łatwo łapiących kontakt z każdym człowiekiem, wysportowanych, niezbyt przywiązujących wagę do spraw materialnych i zdrowo pobożnych. Tym bardziej potrzebujemy przynajmniej jednego takiego w serialu…
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















