Jak wynika z komunikatów Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Polskę w coraz większym stopniu ogarnia susza hydrologiczna. Skąd taka sytuacja? Mieliśmy przecież śnieżną zimę.
– Ta zima wcale nie była taka śnieżna. Wydawało się nam, że taka jest, gdyż już od dawna nie mieliśmy śnieżnych zim i pewnie stąd wzięło się to przekonanie. Skąd zatem susza? W naszym kraju zasoby wodne są odbudowywane i zależą głównie od ilości śniegu i czasu jego zalegania. Norma dla Polski to śnieg leżący w całym kraju przez minimum trzy miesiące, a w górach przez pół roku. Tymczasem w trakcie ostatniej zimy śnieg leżał około miesiąca i to nie we wszystkich regionach kraju. To zdecydowanie za mało, aby odbudować zasoby wodne i dlatego teraz mamy pogłębiającą się suszę.
Raz susza, za chwilę groźba powodzi. W 2024 roku doświadczyliśmy powodzi na południu kraju, ale przecież przy okazji prawie każdego załamania pogody dochodzi do tzw. powodzi błyskawicznych. Dlaczego tak się dzieje?
– To są skutki zmian klimatycznych spowodowanych przez człowieka. Dam przykład. Tego samego dnia, kiedy w 2024 roku mieliśmy powódź na południu Polski, na wschodzie panowała dramatyczna susza. To jest właśnie wizytówka zmiany klimatycznej, ponieważ nie zmienia się ilość wody, która jest w atmosferze, zmienia się sposób, w jaki ta woda spada. Kiedyś były to wolno spadające deszcze w dłuższym czasie, teraz ta sama ilość wody, która np. spadałaby przez miesiąc, spada w ciągu kilku godzin. To są tzw. deszcze nawalne, które tworzą powodzie błyskawiczne. W sytuacji, w której przez kilkanaście lub więcej dni nie spadła kropla deszczu, gleba jest przesuszona i jeżeli spadnie na nią gwałtowny deszcz nawalny, to ona takiej ilości wody nie przyjmie. Mamy wtedy ogromny spływ powierzchniowy i woda momentalnie ucieka. Jeśli do tego dodamy wybetonowane powierzchnie miast, to natychmiast powstają powodzie błyskawiczne, które powodują lokalne podtopienia.
Z analiz Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że jesteśmy jednym z najuboższych krajów w Unii Europejskiej pod względem zasobów wodnych. Niedobór wody dotyka z reguły około 300 gmin, a ich liczba powoli się zwiększa. Jakie są tego przyczyny, oprócz tych związanych z klimatem?
– My źle gospodarujemy wodą. Od 50 lat permanentnie spuszczamy wodę z kraju i w zasadzie nie robimy nic, lub bardzo niewiele, aby ją zatrzymać. W miastach parki, trawniki, różnego rodzaju zieleń, to są miejsca, które zatrzymują wodę, a my niestety likwidujemy i zabetonowujemy te powierzchnie. W całym kraju ponadto mamy mnóstwo inwestycji, które przyspieszają spływ wody. Prostowanie i pogłębianie rzek, rowy melioracyjne – to wszystko przyspiesza spływ wody. W Polsce mamy 150 tys. km rzek i 250 tys. km rowów odwadniających – 250 tys. km to jest odległość od Ziemi do Księżyca! To są potężne systemy, które spuszczają wodę z kraju. Jeszcze sto lat temu mierzyliśmy się z nadmiarem wody i aby przyspieszyć rozwój gospodarczy, szczególnie po II wojnie światowej, osuszaliśmy jak największe obszary na cele rolnicze. Obecnie, w dobie pogłębiających się zmian klimatycznych, powinniśmy jak najszybciej zmienić ten system i zamiast spuszczać wodę z kraju, powinniśmy ją łapać tam, gdzie spada, a my nadal prowadzimy gospodarkę wodną jak przed dziesiątkami lat. To jest nasz największy grzech.
Z powodu malejącej ilości wody w środowisku już ponosimy straty, a jakich należy spodziewać się w przyszłości?
– Będziemy to widzieć po naszych portfelach – ile zapłacimy np. za warzywa, owoce. Były takie szokujące informacje, że papryka kosztuje 30 zł za kg, że ceny czereśni dochodzą do 100 zł. To nie jest wymysł rolnika, że on chce tak dużo zarobić. To jest kwestia tego, że rolnik traci na suszy. Co roku, ze względu na straty spowodowane suszą, państwo wydaje na dopłaty dla rolników około 1-2 mld zł. Te kwoty z roku na rok rosną dlatego, że susza jest coraz dotkliwsza. To są straty, które już możemy policzyć. Ale są też takie straty, których jako kraj jeszcze nie liczymy, ale liczy je już Francja. Chodzi o nadmiarowe zgony spowodowane falami upałów – we Francji to jest 15 tys. zgonów rocznie. My tego nie liczymy, gdyż u nas nie ma takiej jednostki chorobowej jak udar słoneczny, jednak ten problem już jest widoczny w szpitalach, do których trafia coraz więcej osób z problemami zdrowotnymi spowodowanymi upałami. To się wiąże z tym, że usuwamy miejsca, które mogłyby gromadzić wodę i lokalnie obniżać temperaturę. Te zjawiska są ze sobą powiązane – im więcej wody, tym więcej wilgoci i tym niższa temperatura. W rezultacie to są takie straty, które już ponosimy źle gospodarując wodą.
Sporo słyszymy o konieczności renaturyzacji polskich rzek, powstał nawet program ich przywracania do naturalnego biegu. Zajmuje się Pani także przywracaniem mokradeł. Jakie znaczenie mają takie działania?
– Ogromne, gdyż właśnie to jest łapanie wody tam, gdzie ona spada. To jest recepta na suszę, ponieważ jest najskuteczniejszą formą retencji, czyli tzw. retencją krajobrazową. Zarówno renaturyzacja rzek, jak i odtwarzanie mokradeł, to jest zatrzymywanie wody w miejscu, gdzie ona spada. W ten sposób przywracamy naturalną retencję, którą utraciliśmy przez złe działania i przez złe zarządzanie zasobami wodnymi. Faktycznie jest przygotowany Krajowy Program Renaturyzacji Wód Powierzchniowych, a obecnie są przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłoszone środki na renaturyzację rzek oraz odtwarzanie mokradeł. To dobry krok, gdyż nie są to bardzo kosztowne działania. Chodzi np. o przywrócenie rzece jej dawnych meandrów, dawnych zakoli. To jest ponowne nawadnianie mokradeł, które dawniej zostały osuszone. Dzięki takim działaniom zatrzymujemy wodę, podnosimy wilgotność i jednocześnie obniżamy temperaturę, co w efekcie dobrze wpływa na klimat. Takie działania powinniśmy podejmować systemowo na terenie całego kraju – oczywiście tam, gdzie jest to możliwie, gdyż nikt nie zamierza burzyć np. Zalewu Solińskiego, dokonywać renaturyzacji Wisły w Krakowie czy rozbierać warszawskich bulwarów. Chodzi o naprawienie starych błędów, z dala od centrów miast, wsi, ludzkich zabudowań – na polach, łąkach, nieużytkach. Chodzi o oddawanie miejsca naturze tam, gdzie jest to realnie możliwe.
Pani zdaniem, nie szanujemy wody?
– Myślę, że jeszcze nie do końca zdajemy sobie sprawę z jej wartości. Ponieważ mamy ją tak dostępną i jest ona dla nas tak powszechna, traktujemy ją jak dobro dane nam na stałe i uważamy, że nigdy nie będziemy musieli o nią zabiegać. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że kiedyś może nam jej zabraknąć. Pomyślmy: kiedy ostatnio mieliśmy naprawdę śnieżną zimę, podczas której śnieg leżał od listopada do marca? Kiedy ostatni raz przez kilka dni padał spokojny, równy deszcz? Kiedy ostatni raz była mokra wiosna? Czy przypominamy sobie takie lato, kiedy nie mówiono ciągle o suszy? To powinno nam uświadomić, że woda to jest zasób, który nie jest nam dany raz na zawsze i że zawsze będzie dostępna. Woda to jest nasze wspólne dobro narodowe i strategiczny zasób państwowy, dlatego powinniśmy o nią dbać i ją szanować.
Dr Alicja Pawelec-Olesińska
Hydrobiolożka, od ponad 10 lat działa na rzecz ochrony przyrody. Ekspertka kampanii #UWażniNaSuszę, realizowanej przez Centrum Współpracy i Dialogu UW. Kierowniczka Zespołu Ochrony Wód w WWF, gdzie zajmuje się suszą oraz wpływem przekształceń rzek na środowisko i populacje ryb. Współautorka broszury dla samorządów o retencji oraz Białej Księgi Polskich Rzek, która opisuje wady obecnego systemu zarządzania wodami w Polsce i proponuje zmiany systemowe. Ekspertka Najwyższej Izby Kontroli w sprawie katastrofy na Odrze w 2022 roku. Członkini Państwowej Rady Ochrony Przyrody przy Ministrze Klimatu i Środowiska oraz Zespołu ds. Edukacji Klimatycznej przy Ministrze Edukacji Narodowej. Autorka licznych wystąpień i publikacji o konieczności ochrony wód.
RAMKA
Watykan o wodzie
W lipcu tego roku podczas debaty w Nowym Jorku stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ ks. Marco Formica zaznaczył, że woda nie jest ani towarem, ani zasobem gospodarczym przeznaczonym do eksploatacji. „Jest natomiast dobrem wspólnym i wspólnym darem powierzonym całej rodzinie ludzkiej. Dlatego konieczne jest, aby była zarządzana zgodnie z zasadami sprawiedliwości, solidarności oraz powszechnego przeznaczenia dóbr – z myślą zarówno o obecnych, jak i przyszłych pokoleniach”. I dodał: „Należy zachęcać osoby, rodziny i całe wspólnoty do uznania wartości wody, unikania jej marnowania oraz przyjmowania zrównoważonych wzorców konsumpcji”.
Światowy Ruch Katolików na rzecz Środowiska uznaje dostęp do czystej wody pitnej za fundamentalne i niezbywalne prawo człowieka. Stanowisko to, oparte na nauczaniu papieża Franciszka podkreśla, że woda jest darem Bożym, którego ochrona i sprawiedliwa dystrybucja są kluczowe dla ochrony życia oraz godności najuboższych.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













