Trzeba przyznać, że żywotność mrocznych legend jest niesłychana. Co jednak było podstawą do stworzenia takiej o błogosławionej? O tym właśnie dziś chciałam napisać, bo obraz jej życia nie jest pełny ani do końca zrozumiały bez tej smugi cienia, która, tak przypuszczam, była powodem jej wewnętrznego bólu i która ciągnie się za nią do dziś. W jej biografii widzę co najmniej trzy aspekty, które budziły w niektórych środowiskach niezrozumienie i sprzeciw.
Zakon
Rozpoczęta przez hrabiankę Czacką działalność pomocy niewidomym początkowo spotkała się z całkiem życzliwym przyjęciem. Za inicjatorką przemawiało nazwisko, kontakty, koneksje, własne doświadczenie utraty wzroku, wreszcie – był gdzieś w tle subtelny wątek patriotyczny: pracy u podstaw, z myślą o tworzeniu zdrowego społeczeństwa dla Polski, o której wolności nie przestano marzyć. Kiedy powstało w 1911 roku Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi, w jego radzie zasiadali możni i zamożni, datki także płynęły dość szerokim strumieniem. Potem jednak nadeszła wojna i front oddzielił Różę, przebywającą wtedy u brata w Żytomierzu (obecnie Ukraina) od jej dzieła. Przez trzy lata działała charytatywnie na tamtym terenie, żyła bardzo ubogo i modliła się. Owocem tych rekolekcji była decyzja o złożeniu ślubów, przyjęciu franciszkańskiego habitu i podjęciu próby stworzenia zakonu opiekującego się niewidomymi i słabowidzącymi.
Z tym rozeznaniem franciszkanka przyjechała do Warszawy. Tu jednak nie tylko kurialiści uważali jej pomysł za szalony – znikła także lwia część wsparcia ze strony osób do tej pory zaangażowanych we wspomniane wyżej towarzystwo. Głównym powodem było to, że traktowały to jako jeszcze jedną formę działalności charytatywnej, nie miały zamiaru angażować się religijnie, i to jeszcze w tworzenie nowego zakonu. Co więcej, Matka Czacka z żelazną konsekwencją stawiała na aktywizację niewidomych i doprowadzenie do tego, by stawali się równoprawnymi członkami społeczeństwa. To też przerastało wyobraźnię części jej współpracowników: wspierać finansowo ociemniałych i przy okazji podbić swoje ego? Czemu nie. Przełamać bariery i dać im szansę na samodzielność oraz dawanie wkładu w życie kraju (a tym samym niezależność od dobrodziejów)? Już nie bardzo. W końcu przyszli pomagać biednym kalekom, a nie ludziom z potencjałem.
Tym samym początki Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża były naznaczone właśnie krzyżem: niezrozumienia, zarówno ze strony świeckich, jak i instytucji Kościoła, oraz cierpienia fizycznego założycielki. Na początku lat dwudziestych zachorowała na nowotwór piersi, przeszła dwie operacje, a przecież ktoś musiał żebrać na dzieło. Do tego brak wzroku potęguje doświadczenie bólu, bo jest się zamkniętym w swojej wyobraźni, o czym zresztą Matka często pisała, przestrzegając przed zbytnim rozwijaniem tej władzy umysłowej u niewidomych.
Już za życia Matki Czackiej pierwsi podopieczni sióstr zaczęli z powodzeniem uzyskiwać wykształcenie i stawać się cenionymi specjalistami, co zdjęło z niej do pewnego stopnia etykietę nawiedzonej wizjonerki. Rozwój ośrodka w Laskach, a w czasie kolejnej wojny zaangażowanie w działalność konspiracyjną oraz pomoc wychowanków w powstaniu warszawskim były dowodami, że panna Róża słusznie rozeznała, kiedy postanowiła zostać s. Elżbietą, a jej koncepcja pracy z niewidomymi była właściwa. W dwudziestoleciu międzywojennym pojawiły się jednak kolejne „punkty zapalne”, a były one związane m.in. z działalnością ks. Władysława Korniłowicza, który został kapelanem franciszkanek.
Kółko
Jeszcze zanim spotkali się z Matką Czacką, przyszły kapelan towarzyszył powstawaniu czegoś na kształt duszpasterstwa intelektualistów, z tym że otwartego na każdego, kto chciał przyjść. Do końca pozostała to grupa nieformalna, bez listy członków i obowiązku obecności na każdym spotkaniu. Jedynym punktem stałym była za to rozpoczynająca spotkania modlitwa: na kolanach, wspólna, głośna. Co ciekawe, nawet ateiści i Żydzi nie negowali tego zwyczaju.
Ksiądz Korniłowicz zaraził tą ideą także duchowe podopieczne w Laskach – mówił o tych, którzy są niewidomi duchowo lub mają przyćmiony wewnętrzny wzrok i ośrodek ten, w tym pomoc niewidomym, miał się stać jednym z narzędzi do jego uzdrawiania. Dziś powiedzielibyśmy, że była to forma ewangelizacji, ale ówczesne środowisko katolickie, szczególnie najbardziej radykalne, o nacjonalistycznych ciągotach, postrzegało negatywnie zarówno spotkania Kółka, jak i pobyty osób z nim związanych w Laskach. Wytykano to, że są w tej grupie osoby znane z podwójnego życia, jawnie homoseksualne, niewierzące, a nawet Żydzi.
Żydzi
To ostatnie bardzo mocno kłuło w oczy już przed I wojną światową, bo Róży Czackiej nie interesowała narodowość potrzebujących, pomagała każdemu, kto o to prosił lub zgodził się pomoc przyjąć. Opowiadano, że kiedy szła ulicą, kłaniali się jej wszyscy, z ortodoksyjnymi Żydami włącznie, a to ostatnie było zdecydowanym wyróżnieniem. Choć według tych, którzy mylili patriotyzm z nacjonalizmem, już niekoniecznie.
Kiedy zgromadzenie sióstr już powstało, wstępowały do niego także nawrócone Żydówki, w dużej części te związane z Kółkiem, jak na przykład s. Teresa (Zofia) Landy. Ich przyjmowanie także matce nie przysporzyło popularności. Ostatecznie nazwa Laski w ustach jednych była synonimem otwartości i przyjaznej przystani, dla innych – braku jasno wyznaczonych granic i dwuznacznego moralnie środowiska, w dodatku filosemickiego.
Tymczasem podejście ks. Korniłowicza i Matki Czackiej nie było pozbawione wymagań ani jasnego postawienia granic. Nie wmawiano gościom odwiedzającym ośrodek lub przychodzącym na spotkania Kółka, że nie ma znaczenia, w co wierzą, ani jak żyją. Stale pokazywano katolicyzm jako konkretną i atrakcyjną propozycję intelektualno-duchową, pozwalającą uporządkować życie. Nie ukrywano obecnych w nim wymagań, zresztą dobrze znanych w ówczesnym kontekście kulturowym, w którym wiara rzymskokatolicka była religią dominującą. Nie było też mowy o lekkim traktowaniu kwestii patriotycznych czy udziału w życiu społecznym. Zresztą matka nigdy nie przestała być głęboko zaangażowaną patriotką, o czym świadczy chociażby to, że kiedy musiała przejść bez znieczulenia operację usunięcia oka (było to konieczne po tym, jak w 1939 roku podczas bombardowania Warszawy została ranna odłamkiem), cierpienie z tym związane ofiarowała w intencji ojczyzny.
Dzięki postawie otwartości Matki Czackiej i ks. Korniłowicza miało miejsce wiele nawróceń, a działalność obojga była istotna z jeszcze jednego powodu. Odzyskanie niepodległości sprawiło, że został osiągnięty cel, na którym od pokoleń skupiali się ci, którzy nosili w sobie pragnienie służenia czemuś, co ich przerasta. Wielu z nich potem, w tym literaci ze Skamandra, do których należał ten twórca, uciekło w rozpoetyzowanie, zachłyśnięcie formą, pozorne wychylenie ku prawdzie, pod którym jednak czaiła się pustka. Liebert nazwał je bożkiem, którego trzeba „zrąbać”, by znaleźć właściwe źródło poezji. Niektórzy tego dokonali, inni pozostali w tym zawieszeniu do końca. Wiedzieli jednak, że jest miejsce, w którym będą wysłuchani, jeśli zdecydują się na pożegnanie z bożkami i spotkanie z Bogiem, tym miejscem były właśnie Laski.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













