Przełomowe przyspieszenie?

Problemem polskich inwestycji jest słabość sektora prywatnego, gdyż od lat są one oparte na funduszach unijnych oraz dużych projektach infrastrukturalnych.Ma to się jednak zmienić dzięki wsparciu, jakie  przedsiębiorcy mają otrzymać od państwa.
Czyta się kilka minut
Przejazd inauguracyjny na trasie Chorzów – Chorzew Siemkowice, 5 grudnia 2025 r. Od 14 grudnia pociągi Kolei Śląskich kursują już na tej linii regularnie fot. Andrzej Grygiel/East News
Przejazd inauguracyjny na trasie Chorzów – Chorzew Siemkowice, 5 grudnia 2025 r. Od 14 grudnia pociągi Kolei Śląskich kursują już na tej linii regularnie fot. Andrzej Grygiel/East News

W noworocznym orędziu premier Donald Tusk poinformował, że 2026 będzie dla Polski „rokiem przyspieszenia”. Poprzedni był „rokiem przełomu”, a różnica między jednym a drugim jest nie do końca jasna nawet dla premiera. Dwa tygodnie później podczas konferencji prasowej sam nie był pewien, czy w nadchodzących dwunastu miesiącach będziemy „przyspieszać” czy „przełamywać” i z pomocą przyszła mu dopiero podsekretarz stanu w jego kancelarii Agnieszka Rucińska. Oby ta drobna pomyłka Tuska była tylko efektem rozkojarzenia, a nie rytualnego podejścia do obu określeń. Inaczej tegoroczne przyspieszenie będzie takim samym mirażem co zeszłoroczny przełom.

Elon Musk znad Wisły

W 2025 roku, podczas spotkania z wielkim biznesem na Giełdzie Papierów Wartościowych, Tusk przekonywał, że przełom dotyczyć będzie polityki ekonomicznej państwa. Warszawa miała zacząć stawiać na polskie produkty, a nawet rozpocząć repolonizację gospodarki. Motorem wzrostu miały stać się inwestycje prywatne, a w szczególności te prowadzone przez rodzime przedsiębiorstwa. Pomóc w tym miała natomiast deregulacja, czyli likwidacja niepotrzebnych przepisów, które mają utrudniać biznesowi życie. Tusk wyznaczył nawet swojego przedstawiciela do spraw deregulacji – został nim właściciel firmy dostawczej InPost Rafał Brzoska.

Trudno było nie odnieść wrażenia, że premier w ten sposób starał się popłynąć z trendem silnie zaznaczonym przez drugą kadencję Donalda Trumpa, której inauguracja miała miejsce niespełna dwa tygodnie wcześniej. Także Trump zapowiadał agresywną politykę protekcjonizmu pod hasłem „America first” („po pierwsze Ameryka”) i ofensywę deregulacyjną. Nawet wyznaczył swojego pełnomocnika do tej drugiej, którym został miliarder Elon Musk. Kariera Muska w amerykańskiej administracji skończyła się równie szybko, co zaczęła, gdyż właściciel Tesli szybko wszedł w spór z Trumpem, a jego instytucja DOGE nie spełniła oczekiwań. Relacje Brzoski z Tuskiem były znacznie mniej burzliwe, chociaż „polski Musk” również zakończył już swoją misję. Jej efekty okazały się jednak ograniczone. Zespół Brzoski doprowadził przede wszystkim do drobnych usprawnień działania państwa, nie zawsze związanych zresztą z likwidacją przepisów – spośród kilkunastu tysięcy zgłoszonych pomysłów do realizacji przyjęto ponad sto. Głównie dotyczyły cyfryzacji sfery publicznej i przyspieszenia działania organów państwa.

Faktycznie widać było za to ożywienie inwestycyjne. Według danych GUS w trzecim kwartale 2025 roku nakłady inwestycyjne wzrosły o ponad 7 proc. rok do roku, co było bardzo przyzwoitym wynikiem na tle okresu wcześniejszego, gdy raczej się ślimaczyły. W tym samym czasie nakłady na środki trwałe wzrosły o 6,3 proc. Problem w tym, że inwestycje w Polsce były efektem nie jakiejś fundamentalnej zmiany w przedsiębiorstwach, tylko napływu środków z Krajowego Planu Odbudowy. Fundusze te będą napędzać gospodarkę jeszcze tylko w tym roku. Zresztą najprawdopodobniej wszystkich nie wykorzystamy, gdyż trzeba je rozliczyć do końca grudnia, więc czasu jest bardzo mało. Co gorsza, z powodu nadmiernego pośpiechu część z nich trafia na projekty wątpliwej jakości, więc pożytku w nadchodzących latach będzie z nich niewiele.

Sektor prywatny w tyle

Inwestycje od lat są problemem polskiej gospodarki i każda kolejna ekipa rządząca zapowiada ich mocne przyspieszenie. Zapomniany już Plan Morawieckiego zakładał podniesienie poziomu nakładów inwestycyjnych z 19 do 25 proc. PKB w ciągu kilku lat. Gdy Morawiecki w 2023 roku oddawał władzę, ich poziom wyniósł niespełna 18 proc. PKB, więc zamiast ogromnej poprawy był delikatny spadek. Ówczesna Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju na papierze była niezwykle ambitna. Zakładała stworzenie polskiego samochodu elektrycznego, rozwój przemysłu dronowego, budowę kolei wysokiej prędkości oraz floty statków i promów made in Poland. Zostały z nich wspomnienia o często wyśmiewanej Izerze, która okazała się być zlepkiem części motoryzacyjnych z Chin, oraz o słynnej już stępce pod pierwszy z trzech promów programu „Batory” – udało się dotychczas zwodować ledwie jeden, a dopiero pod koniec zeszłego roku ruszyła budowa drugiego.

Problemem polskich inwestycji jest również słabość sektora prywatnego. Według Eurostatu w 2023 roku inwestycje prywatnego biznesu wyniosły 9,1 proc. PKB, przy średniej unijnej 13 proc. Kolejne 3,6 proc. PKB dołożyły gospodarstwa domowe, co również było znacznie niższe od średniej UE (5,9 proc.). Jest to o tyle niepokojące, że mnóstwo firm działa w Polsce jako osoby fizyczne. Równocześnie inwestycje publiczne sięgnęły ponad 5 proc. PKB, co było już o półtora punktu procentowego wyższe od UE jako całości. To efekt tego, że polskie inwestycje od lat są oparte na funduszach unijnych oraz dużych projektach infrastrukturalnych, szczególnie drogowych. Te ostatnie oczywiście znacząco przekładają się na wzrost gospodarczy w Polsce, umożliwiając rozwój przemysłu i transportu z logistyką. Wciąż brakuje jednak prywatnych nakładów w projekty zaawansowane technologicznie, które przesunęłyby Polskę w górę globalnego łańcucha produkcji.

Tym razem już „na pewno” ma być inaczej. W połowie stycznia minister finansów Andrzej Domański, podczas uroczystej publikacji raportu Pracodawców RP Jak obudzić inwestycje w Polsce, zapowiedział oparcie tegorocznego wzrostu na intensyfikacji działań sektora prywatnego. W tym celu przedsiębiorcy mają otrzymać wsparcie od państwa, by wzrost PKB w 2026 roku zbliżył się do 4 proc. i Polska utrzymała swoje przodownictwo w UE pod tym względem.

Lepiej to jeszcze nie dobrze

Według Domańskiego zeszłoroczny przełom polegał między innymi na tym, że Polska gospodarka stała się 20. na świecie. Trudno to jednak nazwać przełomem – mowa o wskoczeniu o jedno oczko pod względem 2024 roku. Domański przywołał również spadek inflacji konsumenckiej, co jednak jest efektem surowej polityki monetarnej NBP i RPP, które utrzymują wysokie stopy procentowe. A te ostatnie nie tylko utrudniają życie kredytobiorcom hipotecznym, ale też uniemożliwiają finansowanie inwestycji kredytem. Zresztą jako jedną z barier inwestycji prywatnych wskazali to autorzy raportu Pracodawców RP. W zeszłym roku pobity został również rekord zatrudnienia. Pracujących w Polsce było 17,36 mln osób. Trudno żeby było jednak inaczej, skoro poprzedni boom demograficzny, czyli milenialsi, znajduje się właśnie w najbardziej aktywnym zawodowo okresie życia. Poza tym akurat na rynku pracy widać coraz więcej problemów. Stopa bezrobocia od maja rośnie niemal nieprzerwanie i wzrosła już z 5,0 do 5,6 proc. w listopadzie 2025 roku.

Obok problemów z dostępem do finansowania przedsiębiorcy w swoim raporcie wskazali również brak stabilnego otoczenia legislacyjnego i ogólną niepewność. Ta ostatnia w nadchodzących latach będzie tylko rosnąć, gdyż otoczenie geopolityczne staje się coraz bardziej ryzykowne, a zachowanie USA jest obecnie nieprzewidywalne. Cła nakładane przez Trumpa i ryzyko pęknięcia w obozie Zachodu będą hamulcem wzrostu, na co polski rząd ma bardzo ograniczony wpływ. Z tego względu powinien skupić się na tym, na co wpływ ma. Tymczasem na złagodzenie chaosu w wymiarze sprawiedliwości się nie zanosi, gdyż obie strony sporu politycznego okopały się na swoich pozycjach. Coraz częściej dochodzi do podważania wyroków sądów, których werdykt zależy od tego, czy wydawał go paleosędzia czy neosędzia. W sytuacji, gdy nawet wyroki sądów nie dają żadnej gwarancji załatwienia sprawy, trudno wykładać pieniądze na inwestycje warte czasem miliardy złotych. Finalnie znów może się więc okazać, że głównym hamulcowym polskiej gospodarki będziemy my sami.  

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2026