Polskie zwyczaje stają się passé?

Pierwszy listopada i jego okolice co roku stają się okazją do konfrontacji, zwykle w internecie, czasem i w tradycyjnych mediach.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bortkiewicz

Wybucha rytualna już wojna o Halloween. Wzorem amerykańskim dzieci biegają w wigilię dnia Wszystkich Świętych po domach lub mieszkaniach, apelując do dorosłych: „Cukierek albo psikus”. Sam się z tym nie zetknąłem. Ale córka mojej znajomej uczestniczyła w takich ekspedycjach na Mokotowie.

Konserwatyści się obruszają, że to sztuczne, że zastępuje się polską tradycję czymś importowanym. To przejaw globalizacji świata. Nie rodzice czy dziadkowie kształtują tych młodych ludzi, a amerykańskie filmy. Dobrze to czy źle? Tak po prostu jest. Możliwe, że warto z tym polemizować. Czy jednak wyklinać?

Bo ta krytyka posuwa się dalej. Czytam, że przebieranie się za upiorków i noszenie z sobą dyni z wyszczerzonymi zębiskami, to nawiązywanie do tradycji satanistycznych. Czyli amerykańska prowincja, kiedyś bardziej konserwatywna od polskiej, oddała się przed wieloma laty diabłu? Przecież to nonsens. Czasem te narzekania wspierane są jakimiś strzępami wiedzy naukowej. Wykazującej, że do USA trafiła ta tradycja z Europy Zachodniej. A tam była kontynuacją pogańskich obrzędów.

Ale co w takim razie począć z pewnie już zanikającym obyczajem topienia Marzanny na polskiej wsi? Przecież to nawiązywało do obyczajów przed chrześcijaństwem, kiedy ludzie żyli według rytmu natury. Potem zaś takie rytuały przez wieki znakomicie z chrześcijaństwem koegzystowały. Dziś się je porzuca, za to halloween zostało tak skutecznie przejęte przez współczesną świecką popkulturę, że jeszcze przywiało ten sztafaż do Polski. Po co zaczynać od spiskowych teorii?

Ja bardziej się martwię czymś innym. Oto w ostatnich latach media, które można nazwać liberalnymi, upodobały sobie krytykę tłumów na cmentarzach. Przedstawia się te wyprawy jako stadne i nic nie wnoszące, poza rodzinnymi licytacjami, kto wystawi bogatsze znicze i wiązanki, czasem też kłótniami. Lepiej robić tego dnia co innego. Tak samo zresztą jak w wigilię Bożego Narodzenia i w inne dni, kiedy Polacy upierają się, aby robić jednocześnie to samo.

Z sondaży wynika, że 30 proc. młodych ludzi (od 18 do 30 roku życia) przyznaje się do rezygnacji z wizyt na cmentarzach, przynajmniej tych systematycznych. Nie chcą naśladować rodziców. Zwracam uwagę, że pozostaje jeszcze 70 proc., więc ciężko oceniać te wyniki jednoznacznie. Na ile to skutek podszeptów z Internetu, na ile wygodnictwo, do którego nie trzeba zachęcać? 

Tematem dla chóru modernizatorów naszego życia są kolejne stosunkowo świeże dylematy. Na przykład pytanie, czy zabierać w te dni na cmentarze dzieci. Bo się niepotrzebnie stresują i męczą. Te same dzieci mają być na tyle dojrzałe, żeby w szkołach stosunkowo wcześnie dowiadywać się, powiedzmy, o masturbacji. To jest postępowe. Dreptanie z rodzicami i dziadkami po cmentarnych alejkach – nie.

W Nocach i dniach jest scena, kiedy Bogumił Niechcic po śmierci teściowej chce, aby jego dzieci towarzyszyły w przygotowaniu zmarłej do pogrzebu. Barbara, jego żona, się oburza, uznaje taki obyczaj za zbyt brutalny. „Powinny wiedzieć, jak to się robi, żeby nas kiedyś przygotowały” – odpowiada ukształtowany przez wieś mąż.

Jak widać dylematy, w czym dzieci uczestniczyć powinny, istniały już w XIX wieku. Ale sama obecność dzieci na cmentarzach nie podlegała dyskusji. Dzięki temu dowiadywały się, że zmarłych się upamiętnia i nawiedza. Te nasze cmentarze, pełne wieczornych świateł, są świadectwem mądrej kultury, która każe pamiętać. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2025