Plemienne okładanie Owsiaka

Okolicznościowe napiętnowanie wroga sprawia, że czujemy się mocniejsi, czujemy się bardziej związani ze swoim plemieniem.
redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Koniec stycznia to co roku czas wzmożenia przeciw Jurkowi Owsiakowi. Mniej więcej dwa tygodnie po sylwestrze, gdy zbliża się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a także dni po tym wydarzeniu, to czas szczególnych żniw zarówno dla sympatyków, jak i najbardziej zaciekłych wrogów założyciela WOŚP. W poprzedni weekend, a więc tydzień po finale, prawicowe tygodniki i portale aż kipiały komentarzami krytycznymi wobec Owsiaka. Sygnał do ataku dał Przemysław Czarnek, a później grono sympatyków prawicy jak co roku ochoczo rzuciło się na lidera WOŚP.

I nie przekonuje mnie argument, że to dlatego, że akurat wydano wyrok na starszą panią, która złorzeczyła czy – jak chciał sędzia – groziła śmiercią liderowi WOŚP. Nie, może on jest postacią wpływową, ale nie aż tak, by móc wydawać wyroki w Polsce. A jeśli ktoś ma wątpliwości co do orzeczenia wydanego przez sędziego, może mieć równie dobrze pretensje do poprzedniej władzy, która zrzuciła na polski wymiar sprawiedliwości bombę atomową upolitycznienia i dziś każdy sędzia czuje się w obowiązku opowiedzenia się po którejś ze stron politycznego sporu.

Ale w tych regularnych atakach na Owsiaka jest coś rytualnego. Najważniejsi, ale też i całkiem przeciętni komentatorzy uważają, że jeśli obrzucą grubym słowem założyciela WOŚP, staną się jeszcze bardziej „swoi” w oczach czytelników. Coroczne ataki na Owsiaka stają się festiwalem prawicowej tożsamości: oburzasz się na Owsiaka, więc stajesz się częścią dobrego, prawicowego towarzystwa. Tanim kosztem można uzyskać legitymację lepszego świata.

Więc co roku powtarzają się te same festiwale oskarżeń. Wcale nie uważam, że WOŚP powinien mieć jakiś szczególny immunitet. Powinien być krytykowany, jak wszystko inne, prześwietlany przez dziennikarzy śledczych i instytucje państwowe, ponieważ tak duża instytucja opierająca się na publicznym zaufaniu powinna być jak żona Cezara – bez cienia zarzutu. Ale w atakach na Owsiaka nie chodzi o jawność i przejrzystość. Chodzi o pewien rytuał. Bardzo ludzki i bardzo polityczny – dzięki wskazaniu wroga możemy czuć się wspólnotą. Okolicznościowe napiętnowanie wroga sprawia, że czujemy się mocniejsi, czujemy się bardziej związani ze swoim plemieniem.

Ale to nie dotyczy wyłącznie prawej strony. Owszem, prawica nie może żyć bez nieustannego kultywowania niechęci wobec takich postaci jak Jerzy Owsiak czy Donald Tusk. Ale i obóz przeciwny ma swoich ulubionych wrogów, do których rytualnie powraca. Obrzydliwe insynuacje wobec Jarosława Kaczyńskiego (można, a nawet trzeba go krytykować za poszczególne działania, ale rozważania na temat jego seksualności czy relacji z kotami nie mieszczą się w cywilizowanym dyskursie) czy nieustanne powracanie do o. Tadeusza Rydzyka sprawiają, że obóz antyprawicowy też czuje się lepiej. Do tego dochodzą jeszcze coraz częściej grube żarty z księży, Kościoła, Jana Pawła II – to ten sam mechanizm, co w przypadku Jerzego Owsiaka, tylko w drugą stronę. Plemienne walki potrzebują wrogów, potrzebują ustawiania się przeciwko.

Ktoś powie, że to tani symetryzm. Nie, to zatroskanie, że zamiast stawać się coraz bardziej kulturalni, cywilizowani, stajemy się coraz bardziej pierwotni i plemienni. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2026