Gdy jest ciężko, a my doświadczamy wysokiego poziomu stresu, z reguły rezygnujemy z rzeczy, które nie są niezbędne dla przeżycia, takich jak drobne przyjemności, kontakt z naturą, spacer, akty altruistycznej życzliwości wobec innych. To wszystko schodzi na drugi plan. Jeśli do tego dołącza się chworoba fizyczna, będąca skutkiem ciągłego wysokiego poziomu stresu – na przykład choroby serca – naprawdę odpuszczamy wszystkie „zbędne” drobiazgi, skupiając się na leczeniu. Najnowsze badania naukowe pokazują, że to błąd. Nauka coraz wyraźniej mówi: pozytywne emocje działają nie tylko na nastrój, ale też na serce, i to dosłownie.
Kiedy „dobre rady” tylko zwiększają frustrację
Magda, polonistka z długim stażem pracy, od lat żyje w napięciu. Praca w szkole, dom, pomoc rodzicom w podeszłym wieku – wszystko spada na nią, jakby była jedyną osobą, która może to ogarnąć. W ostatnich miesiącach jej ciało zaczęło się buntować: uporczywe bóle głowy, problemy ze snem, a w wynikach – podwyższone markery stanu zapalnego. Lekarz mówi o przewlekłym stresie i zaleca standardowy pakiet: przede wszystkim leki, zmianę diety, więcej ruchu… Leki – OK, da się je łykać rano i wieczorem. Dieta? Można spróbować. Ruch – niby kiedy, ale dwa z trzech to już nieźle, prawda?
Kiedy znajoma psycholog wspomniała jej o ćwiczeniach wdzięczności, pracy nad optymizmem czy o tym, że kontakt z życzliwymi ludźmi obniża poziom stresu, Magda zareagowała alergicznie. „Serio? Mam mieć niższe CRP, bo zapiszę trzy dobre rzeczy, które wydarzyły się danego dnia?”. Wydało jej się to szczególnie ironiczne, bo jej praca, kiedyś lubiana, stała się źródłem napięcia ze względu na coraz trudniejsze zachowania uczniów. Tu nie ma miejsca na „dobre rzeczy”, na kontakt z życzliwymi ludźmi. Wydało jej się też absurdalne, że cokolwiek z kategorii „psychologii pozytywnej” mogłoby mieć wpływ na tak twarde wskaźniki zdrowia, jak stan zapalny.
A jednak, nauka w ostatnich latach coraz mocniej pokazuje, że to nie jest myślenie magiczne. Szczególnie widać to w opublikowanych niedawno (październik 2025 ) badaniach dotyczących związku „pozytywnych interwencji psychologicznych” i stanu zdrowia fizycznego.
Czym są pozytywne interwencje psychologiczne?
Pozytywne interwencje psychologiczne (PPI) to niewielkie, konkretnie zaplanowane działania, które mają wzmacniać dobrostan i samopoczucie człowieka. Polegają na drobnych, czasowo ograniczonych praktykach, które angażują umysł, emocje i ciało. Takimi interwencjami może być prowadzenie dziennika wdzięczności, ćwiczenie życzliwości, regularny kontakt z naturą, hobby, rękodzieło, obcowanie z muzyką, pielęgnowanie relacji. To drobne, ale powtarzalne kroki, które wprowadzają w życie więcej spokoju, sensu i pozytywnej energii.
Mogą wydawać się opcjonalne. Ktoś może na przykład stwierdzić, że słucha muzyki, bujając się w fotelu z książką w ręce, bo ma wolny czas i dobry nastrój, a nie odwrotnie: robi coś przyjemnego, by mieć dobry nastrój i relacje. Właśnie dlatego mamy tendencję, by odpuszczać takie rzeczy w stresie. A jednak, jak się okazuje, są kluczowe dla zdrowia.
To ważne, bo stres przewlekły nie działa tylko „w głowie”. Pobudza oś podwzgórze – przysadka – nadnercza, wpływa na działanie układu odpornościowego i podnosi poziom kortyzolu oraz markerów stanu zapalnego. Ten niski, utrzymujący się miesiącami stan zapalny zwiększa ryzyko rozwoju chorób serca, cukrzycy czy depresji. Innymi słowy – ciało reaguje na długotrwały stres psychiczny tak samo jak na infekcję.
„Miękka psychologia” a wskaźniki zdrowia fizycznego
W 2025 roku ukazał się przegląd 25 badań obejmujących ponad 1600 osób dorosłych. Zespół naukowców pod kierunkiem M. Eilertsen sprawdził, czy praktyki psychologii pozytywnej wpływają na fizjologiczne wskaźniki stresu, zwłaszcza na markery zapalne. Wynik? Efekt był umiarkowany, ale statystycznie istotny. Uzyskano realne obniżenie poziomu zapalnego i niektórych hormonów stresu.
Najciekawszy okazał się wpływ na CRP i interleukinę 6 (IL-6) – dwa markery, których podwyższony poziom ściśle wiąże się na przykład z większym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, a zarazem wykazują na stan zapalny organizmu. W szeregu badań – właśnie nad osobami już chorymi (fizycznie) spadek CRP i IL-6 po kilkutygodniowej interwencji był szczególnie wyraźny. Co ważne, największe efekty obserwowano u osób starszych oraz tych, które już chorują przewlekle, np. na niewydolność serca, nowotwór czy HIV. Paradoksalnie zatem te pozytywne interwencje psychologiczne przyniosły najbardziej pozytywny skutek u osób, które miały na nie najmniejszą chęć i najmniej siły. Naukowcy podkreślają jednak jasno: PPI nie zastąpią leczenia. Mogą być natomiast jednym z filarów zdrowienia.
Budowanie dobrostanu
Wsparcie zdrowia psychicznego i fizycznego zaczyna się od prostych, powtarzalnych rytuałów, które łagodzą reakcję stresową. Jednym z najłatwiejszych jest dziennik wdzięczności. Wieczorem można na przykład zapisywać trzy konkretne rzeczy, za które jest się wdzięcznym: drobne, zwyczajne, ale prawdziwe. Ten krótki zapis pomaga przesunąć uwagę z tego, co przytłacza, na to, co niesie ulgę.
Ogromne znaczenie ma także codzienna życzliwość. To może być po prostu jedno drobne działanie dziennie: życzliwy telefon do kogoś, uśmiech skierowany do sąsiadki, dobre słowo wobec ucznia, który dziś znów testuje cierpliwość nauczycielki. Relacje pełnią szczególnie ważną rolę. Wsparcie przyjaciół, rodziny czy grupy osób w podobnej sytuacji działa jak naturalny regulator stresu. Samotność podnosi stan zapalny, bliskość – obniża go.
Dobroczynny wpływ na ciało ma także kontakt z naturą. Spacer w lesie czy parku, choćby raz w tygodniu, traktowany nie jako „trening”, ale jako moment zanurzenia się w ciszy i zieleni, łagodzi napięcie, obniża tętno i stabilizuje oddech. Trzeba jednak zmienić nastawienie – uznać, że to nie jest luksus, opcja, lecz właśnie drobiazg ratujący zdrowie. Badania pokazują, że umiarkowana aktywność fizyczna działa jak naturalny lek przeciwzapalny.
Podobnie działa muzyka. Warto stworzyć sobie playlisty, które uspokajają, dodają otuchy. Mogą być one wręcz narzędziem regulacji emocji przed trudnym spotkaniem, badaniami, rozmową, pracą.
Pomocne jest także planowanie. Raz w tygodniu warto przeznaczyć dwadzieścia minut na stworzenie małego planu dobrostanu: kiedy pójdę spać, kiedy wyjdę na spacer, komu podziękuję, kiedy zrobię coś dla siebie. Zamiast wielkich rewolucji – na początek wystarczą trzy małe, wykonalne cele tygodniowo – trzy krótkie spacery, jeden wieczór offline, jedno spotkanie z kimś życzliwym.
Oczywiście nie wolno bagatelizować objawów – jeśli ktoś ma podwyższone markery stanu zapalnego, podwyższony poziom kortyzolu czy za wysokie ciśnienie, zaburzenia snu czy kołatania serca, należy traktować to poważnie i kontynuować diagnostykę medyczną. Jednak trzeba pamiętać, że drobiazgi sprzyjające odprężeniu są równie ważne.
Co dalej z Magdą?
Magda, choć sceptyczna, postanawia spróbować. Wprowadza dziennik wdzięczności, stworzyła playlistę muzyki podnoszącej nastrój, planuje też cotygodniowe spacery w lesie i codzienne małe akty życzliwości wobec uczniów i bliskich. Ustala, że za miesiąc sprawdzi ponownie poziom CRP i innych markerów, żeby zobaczyć, czy te drobne zmiany przynoszą efekt. To, co się zmieniło, to fakt, że potraktowała te drobiazgi poważnie i wpisała na listę rzeczy do zrobienia w każdym tygodniu. Nie wiadomo, czy jej markery zapalne spadną spektakularnie. Jednak opisywany wyżej przegląd badań pokazuje, że drobiazgi mają znaczenie i warto w nie zainwestować.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












