Moralitet

Nie, nie pamiętam tego wydarzenia. Ale doskonale pamiętam ten czas. Niby już nie PRL, ale wciąż jakby tak, przynajmniej w codziennym życiu. Ta ponurość, szarość, przaśność. Mimo to, kiedy oglądałam serial Jana Holoubka – oczywiście Heweliusz – odczuwałam pewnego rodzaju zaprzeczenie
Czyta się kilka minut
fot. materiaŁY PRASOWE
fot. materiaŁY PRASOWE

Nie, nie pamiętam tego wydarzenia. Ale doskonale pamiętam ten czas. Niby już nie PRL, ale wciąż jakby tak, przynajmniej w codziennym życiu. Ta ponurość, szarość, przaśność. Ciągnęła się ta komuna mentalna, tak jakby nie mogła całkiem zemrzeć. Mimo to, kiedy oglądałam serial Jana Holoubka – oczywiście Heweliusz – odczuwałam pewnego rodzaju zaprzeczenie. No tak beznadziejnie przecież nie było! A to tylko moja ówcześnie przeżywana młodość pozbawiła mnie tego zielonkawego filtra, który został zastosowany podobnie jak w przypadku Czarnobyla. Ta sama młodość nie zwróciła uwagi na wydarzenia owej strasznej tragedii: telewizji nie oglądałam, radia nie słuchałam, pewnie coś mi się obiło o uszy.

W listopadzie ubiegłego roku przeczytałam książkę Adama Zadwornego, który napisał świetny reportaż Heweliusz z podtytułem: Tajemnica katastrofy na Bałtyku. Nie mogłam się oderwać. I kompletnie nie wyobrażałam sobie, jak można by o tym nakręcić film. No dobra, można, na przykład coś w rodzaju dramatu sądowego. Ale sceny na Bałtyku? Nie da się w naszych warunkach. Otóż da się. Woda zalewała mnie osobiście, choć siedziałam wygodnie na kanapie. Wciąż zachłystuję się słoną bałtycką falą. Dla porządku dodam, że autorem scenariusza jest Filip Bajon, pięciodocinkowy serial kręcono przez cztery lata, a bałtyckie sceny – w specjalnym studiu w Belgii, przystosowanym do wodnych ujęć.

Mimo że znałam historię z lektury, okazało się, że wiele szczegółów przez ten czas odeszło w niepamięć, więc znowu ogarniało mnie zdumienie na chaos akcji ratunkowej, kompletny brak koordynacji i machlojki tych, co u władzy. No właśnie – ci, co u władzy. Zawsze tacy sami, usiłujący coś ugrać, coś skombinować, coś ukryć, coś wymusić. W końcu zawsze chodzi o to, żeby się obronić kosztem tych, co nie mają nic do powiedzenia: bo nie żyją lub są po prostu pionkami w wielkiej grze. I można by w tej chwili całkowicie pogrążyć się w beznadziei, gdyby nie postawy narysowane przez twórców serialu. Postawy tych, którzy zaczynają rozumieć, że ważniejsza od własnej wygody i własnego interesu jest prawda. I że o tę prawdę zawsze warto walczyć, nawet jeśli cały świat twierdzi, że nie warto.

U Holoubka takich postaci jest kilka, powstał więc nie tyle (albo nie tylko) film o katastrofie, ile moralitet o sumieniu. Może dlatego przypomniał mi się Dekalog Kieślowskiego? Spójrzmy na rolę Justyny Wasilewskiej, która gra żonę jednej z ofiar katastrofy. Prosta kobieta w ciąży, która została z długami i dorastającym synem z problemami. Zaszantażowana w poczuciu niesprawiedliwości, może wiele stracić. Do końca nie wiemy, jak się zachowa podczas przesłuchania. Nawet bylibyśmy w stanie ją zrozumieć, jeśli skłamie. Takich przebłysków dobra w tym zakłamanym świecie jest tu wiele i to podnosi na duchu. I daje wskazówki w świecie, który się nie zmienił.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2025