Kiedy sto lat temu papież Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, jak to często w Kościele bywa, nazwał kult, który był już obecny wśród wiernych, rzucił też światło na nowe jego aspekty. W wielu kwestiach encyklika Quas primas jest wciąż aktualna. Warto jednak pomyśleć także o kulturowym aspekcie ustanowionej uroczystości. Pius XI podkreślał, że przypomnienie o królowaniu Jezusa wynika z rozwoju ówczesnej kultury, rosnącej laicyzacji, zapominania o tym, że Chrystus jest Królem, nie tylko będąc Bogiem, ale też dzięki temu, że stał się człowiekiem. To Jezus głosił, że „królestwo nie z tego świata” może objawiać się między ludźmi; jeśli z wiarą je przyjmiemy, to „wśród nas jest”.
Tożsamość króla
Król od wieków zajmował szczególne miejsce w dziejach ludzkości. Był nie tylko władcą, lecz także symbolem porządku, autorytetu i ciągłości państwa. W różnych epokach i kulturach jego rola ulegała przemianom, jednak zawsze łączyła w sobie funkcje polityczne, militarne, religijne i moralne. W czasach monarchii absolutnych król był uważany za pomazańca Bożego, a jego władza miała charakter niemal boski. Decydował o losach narodów, stanowił prawa, prowadził wojny i zawierał sojusze. Z kolei w monarchiach konstytucyjnych jego rola nabrała bardziej symbolicznego znaczenia – stał się strażnikiem tradycji i jedności narodu. Dziś postrzegamy monarchię raczej jako zbiór rytuałów. Tam, gdzie ona istnieje, raz po raz wzbudza emocje zmiana na tronie, jednak śledzenie życia dworu i jego decyzji stało się obecnie raczej domeną popkultury. To zresztą odniesienie, którym tłumaczy się różnicę w królowaniu ziemskich władców, a królowaniu Jezusa.
Co ciekawe, gdy Pius XI dał Kościołowi swoją encyklikę, epoka królestw praktycznie się skończyła. Wprawdzie pamiętano jeszcze silne monarchie – austro-węgierskich Habsburgów, królów Hiszpanii czy Portugalii, w 1925 roku nawet Włochy nie były już królestwem, także Rosja nie miała już cara. Wiek później królewska symbolika staje się jeszcze mniej czytelna, w związku z czym wyobrażenia Chrystusa Króla odnoszą się do zewnętrznych przejawów władzy królewskiej. Jezusa przedstawia się więc jak europejskiego, średniowiecznego czy nowożytnego władcę.
Ziemskie atrybuty
Wizerunek króla od wieków wiązał się z określonymi atrybutami, które nie tylko podkreślały jego wyjątkową pozycję, lecz także miały głębokie znaczenie symboliczne. Najważniejszym z nich była korona, znak najwyższej władzy i boskiego namaszczenia. Umieszczona na głowie władcy podczas koronacji, symbolizowała jedność państwa, ciągłość dynastii oraz połączenie władzy ziemskiej z boską. Na obrazach Chrystusa Króla koronę nieraz zastępuje tiara – korona potrójna, do zeszłego stulecia używana przez papieży, którzy po wyborze byli koronowani; z tego obrzędu zrezygnował Jan Paweł I.
Chrystus nie potrzebuje jednak, byśmy wkładali Mu na głowę koronę, ponieważ jako Syn Boży jest Królem wszelkiego stworzenia. Pius XI wyjaśnia ponadludzkie rozumienie tej prawdy, powołując się na św. Cyryla Aleksandryjskiego: „Chrystus ma władzę nad wszystkimi stworzeniami. Cóż może być milszego i przyjemniejszego do rozważania jak to, że Chrystus panuje nad nami nie tylko prawem natury Swojej, lecz także i prawem, które nabył sobie przez odkupienie nasze. Oby wszyscy ludzie, skłonni do zapominania, rozważyli, ileśmy Zbawiciela naszego kosztowali: Nie skazitelnym złotem albo srebrem jesteście wykupieni, ale drogą krwią jako baranka niezmazanego i niepokalanego Chrystusa. Już nie należymy do siebie samych, gdyż Chrystus zapłatą wielką nas kupił; a ciała nasze są członkami Chrystusowymi” (QP 13). Nie oznacza to, że nie mamy przedstawiać Jezusa w koronie, takie obrazy znane są od wieków, na przykład w średniowiecznych obrazach króla ukrzyżowanego. Jednak uproszczeniem i zawężeniem władzy Chrystusa jest sprowadzenie jej do spraw państwowych czy po prostu pokazania władzy samej dla siebie.
Podobnie jest z berłem, oznaczającym władzę sądowniczą i zdolność do rządzenia. W rękach monarchy stanowiło symbol sprawiedliwości, mądrości i opieki nad poddanymi. Nierzadko towarzyszyło mu również jabłko królewskie (globus cruciger) – kula zwieńczona krzyżem, która przedstawiała panowanie nad światem zgodne z wolą Boga. Wskazywało, że władza królewska ma służyć nie tylko doczesnym interesom, ale też porządkowi duchowemu. Do ważnych elementów królewskiego wizerunku należał także płaszcz koronacyjny, często zdobiony gronostajami lub złotem. Oznaczał majestat, dostojność i ochronę, jaką król roztaczał nad swym narodem. Uzupełniała go korona miecza, broń symbolizująca siłę, zdolność do obrony państwa i wymierzania sprawiedliwości.
Każdy z tych atrybutów miał zatem znaczenie wykraczające poza funkcję ozdobną. Razem tworzyły one obraz władcy idealnego – mądrego, sprawiedliwego i silnego, którego autorytet opierał się zarówno na potędze, jak i na moralnym obowiązku wobec poddanych. Żeby jednak odczytać je prawidłowo i ewentualnie używać w przedstawianiu Jezusa, należy dobrze znać rodowód tych symboli i ich pierwotne rozumienie.
Król – serce
Znamienne jest, że papież Pius XI, odnosząc się do Chrystusa jako Króla, przypomina o jego sercu. Nakazuje także, by wyrazem oddania czci Chrystusowi Królowi było publiczne odmówienie Aktu Poświęcenia Rodzaju Ludzkiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. W tamtych czasach i przez wiele dekad popularna była także całodobowa Straż Honorowa, która jednak nie była grupą rekonstrukcyjną przywdziewającą stroje z epoki. Do dziś w wielu kościołach znaleźć można obraz ze specyficznym zegarem i przebitym sercem Jezusa oraz wypisanymi dookoła nazwiskami owych strażników. Chodziło o nieustanną modlitwę i oddawanie Sercu Jezusowemu Kościoła i świata. Ludzie tamtych czasów mieli w tym względzie wnikliwą duchową intuicję, że panowanie Jezusa nie ma polegać na sadzaniu Go na tronie, ale na pozwoleniu, żeby był wśród nas i działał w naszym życiu. Znakomicie oddaje to tekst wspomnianego wyżej aktu, słowami zatwierdzonymi przez papieża Leona XIII: „Królem bądź nam, o Panie, nie tylko wiernym, którzy nigdy nie odstąpili od Ciebie, ale i synom marnotrawnym, którzy Cię opuścili. Spraw, aby do domu rodzicielskiego wrócili co prędzej i nie zginęli z nędzy i głodu. Króluj tym, których albo błędne mniemania uwiodły, albo niezgoda rozdziela; przywiedź ich do przystani prawdy i jedności wiary, aby rychło nastała jedna owczarnia i jeden pasterz”.
Kiedyś jedną księżną nazywano „królową ludzkich serc”, a była to jedynie metafora – Królem ludzkich serc jest Jezus Chrystus i On sam chce, by nasze serca były jak najbliżej Jego serca. O władcach w dawnych czasach mówiono również: „miłościwie nam panujący”. Zaiste, Jezus nie jest tyranem ani dyktatorem, który przemocą chce wprowadzać ustalony porządek świata, a właśnie chce „miłościwie” – rozumiemy to jako „w pełni miłości” – nami władać.
W jednym z kościołów, które powstały na początku zeszłego wieku, w czasach gdy nabożeństwo Chrystusa Króla było bardzo popularne, umieszczono w bocznym ołtarzu figurę Chrystusa Króla. Wydawać by się mogło, że jest ona nietypowa, bo przedstawia Jezusa, wskazującego na swoje gorejące serce, bez żadnych królewskich atrybutów. To, że jest to przedstawienie Chrystusa Króla, można było odczytać z łacińskiej inskrypcji Rex Christus, umieszczonej za figurą. Kilka lat temu lokalny artysta dokleił do figury tiarę, a w dłoń Jezusa „włożył” berło. Dziwne, że na taką ingerencję zgodził się konserwator zabytków, a smutne, jak zawężono rozumienie królowania Jezusa do naszych współczesnych wyobrażeń. Na szczęście nasze wyobrażenia w niczym nie ograniczają faktu, że Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















