Tu chciałabym się skupić na tym ostatnim. Z tym że aby dostrzec w pełni jego znaczenie, trzeba docenić pewien aspekt naszej wiary. Ten, który ostatnimi czasy, takie mam wrażenie, albo nie pojawia się wcale w nauczaniu, albo jest wykrzywiany, stając się podstawą do snucia opowieści w stylu katolickiej literatury (post)apokaliptycznej. Chodzi mi, rzecz jasna, o bliższe przyjrzenie się eschatologii, czyli działowi teologii zajmującemu się refleksją nad rzeczami ostatecznymi. Tematyka ta świetnie pasuje do uroczystości kończącej rok liturgiczny i czytań z Adwentu. Paruzja przecież oznacza ostateczne odsłonięcie majestatu i potęgi Chrystusa jako króla zarówno wszech wieków, jak i wszechrzeczy.
Boże paradoksy
Chrystus został koronowany na krzyżu, a dokładnie od chwili śmierci na nim rozpoczął zwycięski pochód ku wieczności. Najpierw wyprowadził z otchłani tych, którzy do Niego należą, a byli tam zamknięci w oczekiwaniu na Jego przyjście, a teraz idzie przez dzieje i przez świat, zbierając swoje owce. I chociaż od momentu Jego Paschy żyjemy w czasach ostatecznych, przez co może się wydawać, że Pan opóźnia swój ostateczny powrót, to Jego panowanie w doczesności jest jak najbardziej realne. Dużo jednak zależy od nas, chrześcijan, bo to my teraz jesteśmy Jego ustami, rękami, sercami i stopami, to my jesteśmy wezwani do wzięcia pod panowanie doczesności. Wbrew pozorom nie ponosi mnie tu triumfalizm, po prostu jestem realistką i wyciągam praktyczne wnioski z wiary w Boga, który jest wszechmocny.
Wciąż wraca do mnie fragment kazania bp. Roberta Barrona, wygłoszonego w Rzymie do pielgrzymów z USA. Najpierw opisał to, jak wyglądała sytuacja Kościoła w latach sześćdziesiątych I wieku: wydawało się, że niepokonana potęga Nerona, rzeź chrześcijan dokonywana przez rzymskie imperium, stojące wówczas u szczytu potęgi militarnej, gospodarczej i technologicznej. Po drugiej stronie grupka wiernych Chrystusowemu królestwu, skazana przez system na wymarcie, chowająca na cmentarzu zwłoki swojego ukrzyżowanego biskupa, Piotra. Po ludzku patrząc, brak porównania w proporcjach sił.
Wtedy jednak kaznodzieja zaczyna zadawać serię pytań: gdzie dziś są wielkie budowle Rzymu? Gdzie jest sukcesor Nerona? Pierwsze to ruina, drugiego brak. To królestwo zaś, które miało zostać starte z mapy imperium, dziś rozciąga się na cały świat, zaś sukcesora św. Piotra pielgrzymi mogli tego samego dnia wcześniej zobaczyć na modlitwie Anioł Pański. Nie dziwię się oklaskom, jakie otrzymał bp Barron – uchwycił na dotykalnym przykładzie to, co pokazuje wielkość Bożego królestwa: niesamowitą siłę i mądrość Życia, które nie może zostać pokonane, bo jest z Nieśmiertelnego. Trzeba się jednak na nie otworzyć, sięgnięcie po koronę tego królestwa wymaga odwagi.
Królujemy ku wieczności
Panowanie Boga przejawia się w świecie tylko dzięki naszej odpowiedzi na Jego łaskę. Tak o tym napisali ojcowie soborowi w Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium: „Tej władzy [królewskiej Chrystus] udzielił uczniom, aby i oni posiedli stan królewskiej wolności i przez zaparcie się siebie i przez święte życie pokonywali w sobie panowanie grzechu; co więcej, aby służąc Chrystusowi także w bliźnich, pokorą i cierpliwością przyprowadzali swoich braci do Króla, któremu służyć – znaczy panować. Albowiem Pan również za pośrednictwem wiernych świeckich pragnie rozszerzać swe królestwo «prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju»” (KK, 36). Zacytowana tu została prefacja na uroczystość Chrystusa Króla, co, moim zdaniem, nie jest przypadkiem. Szerzej o tym pisałam w książce Kościół dla każdego, czyli przepis na zmianę świata, więc tu tylko powtórzę swoją tezę: doskonała większość świeckich sprawuje w świecie przede wszystkim ministerium królewskie. A robimy to nie przez udowadnianie naszej racji, ale zgodnie z dynamiką, którą opisuje cytat z konstytucji.
Po pierwsze, dbamy o wewnętrzną wolność, a więc o to, byśmy mieli panowanie przede wszystkim nad nami samymi. Nigdy nie będzie ono doskonałe, bo wciąż nosimy podatność na grzech, ale także wciąż możemy otrzymywać łaskę i wewnętrznie wzrastać. Każdy nasz życiowy wybór albo nam daje panowanie nad nami, albo spycha nas w niewolę. Chcesz panować, panuj przede wszystkim nad sobą.
Po drugie, służymy sobie nawzajem. Swoje panowanie Chrystus okazuje, myjąc stopy uczniom, wydając siebie w sakramencie Eucharystii i nieustannie przebaczając w sakramencie pokuty i pojednania. To dlatego św. Jakub stwierdza i jednocześnie przestrzega: „Mówcie i czyńcie tak jak ludzie, którzy będą sądzeni na podstawie prawa wolności. Będzie to bowiem sąd nieubłagany dla tego, który nie czynił miłosierdzia, miłosierdzie odnosi triumf nad sądem” (Jk 2, 2–13). Dopowiem: zarówno to wyrażające się materialną jałmużną, jak i wielkodusznym przebaczeniem. Pięknie oddaje to fragment z deklaracji soborowej o wychowaniu chrześcijańskim: „Albowiem królestwo Jego nie jest zdobywane mieczem, lecz jest utrwalane dawaniem świadectwa prawdzie i słuchaniem jej, wzrasta zaś dzięki miłości, którą Chrystus podwyższony na krzyżu pociąga ludzi do siebie” (DWR, 11).
Jedna i druga postawa jest możliwa tylko wtedy, kiedy nasza nadzieja sięga zdecydowanie poza doczesność, a więc ma wymiar eschatologiczny. Perspektywa wiecznego życia w jedności z Bogiem, a więc pełnego radości, dynamiki i pokoju, jest świetną motywacją do starań o wewnętrzną wolność. Do tego zdrową, bo nie prowadzi do dbania o osobistą doskonałość, ale jest skupiona na budowaniu relacji z Drugim. Pozwala zachować wewnętrzną wolność nawet w sytuacjach skrajnych – polecam lekturę Zapisków więziennych bł. kard. Wyszyńskiego, są pięknym świadectwem pozostania wolnym nawet w skrajnym zniewoleniu zewnętrznym. Zresztą to nie jest jedyne takie świadectwo, ukazujące potęgę Bożego królestwa w ludzkim sercu. Skupienie na wieczności sprawia także, że w służbie braciom unikamy wypalenia, bo nie traktujemy jej jako sposobu na potwierdzenie samych siebie. Jest ona przede wszystkim służbą Chrystusowi. Co też świetnie pokazuje, że – wbrew obiegowym stereotypom – skupienie na nadziei wiecznej nagrody nie sprawia, że porzucamy doczesność. Odwrotnie: chcąc jak najlepiej dawać świadectwo nadziei, którą żyjemy, angażujemy się w to, co jest tu i teraz.
W jednym z ostatnio słuchanych przeze mnie podkastów (niestety nie pamiętam którym) padło zdanie: „Święty Benedykt nie zakładał nowej Europy, on po prostu szukał Boga”. Idealnie oddaje ono to, że skutkiem ubocznym poszukiwania Chrystusa jest przemiana społeczno-polityczna, ale w chrześcijaństwie nie chodzi o to, by stworzyć idealny ustrój albo doskonałe społeczeństwo, tylko żeby pozostawać znakiem tęsknoty za prawdziwą ojczyzną, za eonem, w którym objawi się w pełni panowanie Boga i nasze. Tęsknota za Nim sprawia, że pragniemy czynić Jego wolę, tą zaś jest przede wszystkim zbawienie człowieka, ale nie doczesne – byłoby wtedy zbyt ulotne, bo ten świat ma się ku końcowi. Jako chrześcijanie powinniśmy o tym pamiętać, dzięki temu na paruzję zareagujemy oddechem ulgi: „Wreszcie…”, nie półsennym i jękliwym: „Jeszcze pięć minutek”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













