Przechodząc z tego świata” (Transiturus de hoc mundo) – to tytuł bulli papieża Urbana IV (1264), ustanawiającej uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej. A chociaż do 1311 roku jej postanowień nie wprowadzono w życie, to zawarty w niej zachwyt Eucharystią zasługuje na to, by bliżej się jej przyjrzeć.
Zwłoka w realizacji zawartych tam postanowień, a nawet przyjęcia załączonych tekstów liturgicznych, zarówno mszalnych, jak i brewiarzowych (których autorem był św. Tomasz z Akwinu) wynikła z tego, że papież zmarł wkrótce po wydaniu dokumentu. To jednak, że do tego ostatniego powrócono i do dziś obchodzimy tę uroczystość, to dla mnie dowód na słuszność jej ustanowienia: mimo upływu kilku dekad i niekorzystnej sytuacji „politycznej” na początku temat powrócił, a obecnie to jeden z kluczowych obchodów w roku liturgicznym.
Ponadczasowy tekst
Nie ma dostępnego polskiego przekładu, ale na stronie Stolicy Apostolskiej można przeczytać tekst łaciński bulli, na Wikipedii zaś jest dostępne nieoficjalne tłumaczenie na angielski. To, co mnie uderzyło w pierwszym kontakcie z tekstem, to jego niesłychanie współczesne brzmienie oraz językowe wysmakowanie, jeśli chodzi o oryginał.
Zacznę od tego, że papież nie pisze wyłącznie o Ciele Pańskim, ale o summum et magnificum sui Corporis et Sanguinis Sacramentum – najcenniejszym i wspaniałym Sakramencie Ciała i Krwi. W ten sposób wprowadzona zostaje na samym początku (cytat pochodzi z pierwszych zdań dokumentu) definicja tego, jakie postacie ma na myśli autor, pisząc o Sakramencie. Co więcej, ta definicja zostaje trzykrotnie powtórzona, a pod koniec bulli po raz czwarty. To oznacza, że już w momencie ustanawiania tej uroczystości była ona de facto obchodem ku czci Ciała i Krwi, tak jak jest nazywana obecnie. To, że w procesji niesione jest tylko Ciało i brakuje – co według mnie jest kluczowe – wyjaśnienia, że jest to zmartwychwstały Chrystus, a więc w Hostii uwielbiamy także Jego Krew, sprawiło, że w świadomości wiernych zabrakło tej podwójności, ustanowionej i chcianej przecież przez Pana. Co, tak przy okazji, pozwala się zachwycić Jego mądrością wyrażającą się w tym, że Eucharystia to Chleb i Wino – On dobrze nas zna, wie, że znaki sakramentalne powinny być czytelne i stale stawiane nam przed oczy.
Wróćmy do tekstu. Napisałam o współczesnym charakterze tekstu, bo Urban IV nie zaczyna od skomplikowanej teologii lub rozważań o koncepcji transsubstacjacji, w tamtym okresie będącej wciąż jeszcze nowinką teologiczną. Nie, pierwsze, na co wskazuje, i do czego jeszcze wielokrotnie wróci, to stwierdzenie, że to, co czynimy na pamiątkę Chrystusa, jest „cudowne i porażające (stupendum), smakowite (delectabile) i słodkie, najdroższe i nad wszystko najcenniejsze, w czym możemy smakować wszelkie rozkosze i wszelką słodką woń, a nawet słodycz samego Boga”. Eucharystia jest pamiątką najsłodszą, najświętszą i zbawczą, która to kolejność przymiotników pochodzi z bulli i, jak to w tekstach kościelnych, nie jest przypadkowa. W tym przypadku papież zaczyna od tego, co najbliższe i najbardziej pociągające dla człowieka, by budować napięcie aż do poziomu najwyższego daru zawartego w Komunii św. – zbawienia. Wcześniej także mówi najpierw o tym, co pociągające dla nas, by, tak to czytam, pociągnąć swoich czytelników tudzież słuchaczy dalej, w stronę duchową. Tym samym, chociaż tekst pochodzi z XIII wieku, zadziwia swoim ukłonem w stronę człowieczeństwa i de facto wyjściem od ludzkich potrzeb.
Owoce
Urban IV wymienia następnie owoce tego, co sprawujemy i czcimy w tej uroczystości. Podaje: odejście od zła, rozsmakowanie się w dobrem, wzrost w cnotach i większą otwartość na łaskę. Wynikają one z tego, że pod tymi Postaciami obecny jest realnie Chrystus. Jako potwierdzenie tego papież przytacza zapowiedź Chrystusa z momentu Jego wniebowstąpienia: „Oto jestem z wami po wszystkiego dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 10), po czym wskazuje, że formą tej obecności jest Eucharystia. Przeczytałam to i przypomniało mi się niedawno słyszane kazanie, w którym kaznodzieja odwołał się do dość często powracającej figury retorycznej: „gdyby Jezus nie wstąpił do nieba, tylko był wśród nas fizycznie obecny” i potem zastanawiał się nad tym, czy to by coś zmieniło. Mnie – ze wstydem przyznam, że po raz pierwszy w życiu – uderzyło, że przecież za chwilę BĘDZIE fizycznie obecny na ołtarzu, a tak w ogóle to już jest dostępny w tabernakulum. Ktoś może mi zarzucić, że istnieje wyraźna różnica w odbiorze między opłatkiem i kielichem z winem a ludzkim ciałem. Powiem tak: z punktu widzenia wiary niewielka. Patrząc na człowieka, takiego samego jak my, też trzeba podjąć decyzję, że wierzymy w Jego Bóstwo. Jeśli nie uszanujemy Go w Chlebie i Winie, pod znakiem zapytania staje to, czy przyjmiemy, że jest On wcielonym Bogiem, widząc Go twarzą w twarz.
Pamięć Jego miłości
W dalszej części bulli papież wskazuje, że Eucharystia jest przypomnieniem o nieskończonej miłości Boga do człowieka, która Go zaprowadziła na krzyż – drzewo śmierci, które stało się drzewem życia – by rajskie ostrzeżenie: „Jeśli spożyjecie z tego drzewa, na pewno pomrzecie” (Rdz 2, 17) zamienić na obietnicę: „Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6, 52). Muszę powiedzieć, że zachwycił mnie ten obraz i zestawienie cytatów. Wspaniale oddaje przemianę w rzeczywistości, którą dało nam misterium paschalne Pana, ale i w tle milcząco pokazuje, jak bardzo On chce nas mieć przy sobie. Dlatego daje nam siebie jako posiłek, który syci non corpus sed cor, non carnem sed animam, non ventrem sed mentem. Cytuję w oryginale, bo głęboka treść teologiczna jest tu wyrażona w po mistrzowsku wycezylowanej frazie. Autor wskazuje w niej, że Eucharystia karmi i poi nie to, co zakorzenione w doczesności, ale serce, nie ciało fizyczne, ale duszę, nie wnętrzności, ale umysł. Można zarzucić papieżowi, że za mocno akcentuje wymiar duchowy. Czytam jednak cytowane stwierdzenie inaczej: człowiek zdrowy duchowo będzie także mocny w swojej cielesności, a nie chodzi mi tu o idealne zdrowie czy perfekcyjne ciało (kalokagatię zostawmy Grekom), tylko o zdolność do panowania nad tym, co w nas fizyczne, wypracowywanie sobie coraz większej przestrzeni wolności w przeżywaniu naszego człowieczeństwa także w wymiarze cielesnym. Ekstremalnymi przykładami są mistycy, którzy żyli wyłącznie Eucharystią lub stosowali skrajne formy ascezy – nie bez powodu bł. Dorota z Mątów usłyszała od Chrystusa, że bez wsparcia Jego łaski podejmowane przez nią praktyki doprowadziłyby ją do śmierci. Ona także otrzymała zgodę od spowiednika na codzienne przyjmowanie Eucharystii (w XIV wieku było to wymagane) i ta zbieżność nie wydaje mi się przypadkowa: tu biło źródło jej siły.
List zakochanego
Co jakiś czas autor bulli „wybucha” mnóstwem przymiotników oddających nieskończoną wartość Sakramentu ołtarza. Chwilami przypomina przez to zakochanego, który nie potrafi znaleźć słowa w pełni oddającego jego zachwyt kochaną osobą. To sprawia, że nawet kiedy pojawia się kwestia heretyków podważających prawdę o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii (odniesienie do dyskusji wywołanej przez Berengara z Tours w XI wieku), nie odnosi się wrażenia, że to kluczowy powód ustanowienia święta. Owszem, istotny, ale tylko dlatego że wartość Sakramentu jest tak nieskończenie wspaniała. Kluczowe jest jego piękno, słodycz i wieczna wartość. Reszta to przypisy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













