Mroźna zima to nie tylko wyższe rachunki za ogrzewanie, problemy komunikacyjne i odwołane zajęcia w szkołach, ale także złej jakości powietrze, którym oddychamy już od grudnia. Jednak prawdziwie dramatyczna sytuacja w tym względzie zaczęła się w styczniu, o czym informował Polski Alarm Smogowy (PAS): „I tak w centrum Krakowa państwowy czujnik przy Al. Krasińskiego pokazywał 20 stycznia o godz. 10 rano 1228 proc. normy dla pyłów PM2.5 i ponad 500 proc. dla pyłów PM10, a w mieście wprowadzono darmową komunikację publiczną. Z kolei tlenki azotu, za które odpowiadają samochody, poszybowały do niemal 400 proc. normy. Nieco lepiej było w Warszawie – «tylko» 563 proc. normy dla PM2.5 i 230 proc. dla PM10”.
Smog pojawił się nawet nad morzem, np. w Gdańsku, gdzie odczyty wskaźników potwierdziły przekroczenie o 565 proc. normy dla PM2.5 i niemal 200 proc. dla PM10. Ze smogiem walczy także wschód Polski, a jeden z najgorszych odczytów odnotowano w Tomaszowie Lubelskim: 2410 proc. PM2.5 i 816 proc. PM10.
Smog dusi nie tylko mieszkańców dużych miast, ale także małych miejscowości. We wsi Wlicze (woj. kujawsko-pomorskie) 31 stycznia normy dla pyłów zawieszonych PM2.5 przekroczone były aż o 3124 proc., a te dla pyłów PM10 o 1083 proc. Z kolei 1 lutego w Chmielnie (woj. pomorskie) normy dla PM2.5 przekroczono o 1488 proc., a dla PM10, o 586 proc.
Rzeczniku, pomóż
– Aktualna jakość powietrza wynika ze sposobu, w jaki wciąż ogrzewamy swoje domy. W Polsce wciąż dymi ponad 2,5 mln starych kotłów na węgiel i drewno – mówi rzecznik PAS Piotr Siergiej. – Receptą na tę sytuację miał być rządowy program Czyste Powietrze, który od miesięcy znajduje się w głębokim kryzysie. Ostatnie dane z programu to jest tragedia. Pierwszy tydzień stycznia to 704 złożone wnioski. Dla porównania w 2024 roku średnia tygodniowa liczba wniosków wynosiła ponad 5 tys.
Z zaufaniem Polaków do rządowego programu jest coraz gorzej, czego wyrazem są skargi kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich (RPO), który wystosował w tej sprawie pismo do Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Zwraca w nim uwagę na to, że beneficjenci nie rozumieją, dlaczego mają ponosić koszty błędów osób trzecich. „Zostają z cudzym długiem i bez oczekiwanej inwestycji poprawiającej warunki mieszkaniowe. W szczególnie trudnym położeniu stawia to osoby starsze i schorowane, dla których zapewnienie optymalnego ciepła w domu wiąże się z wyrzeczeniami budżetowymi (np. rezygnacją z wykupu leków na rzecz paliwa do tzw. kopciucha) oraz rodziny z małymi dziećmi, naturalnie podatnymi na infekcje układu oddechowego podczas chłodnych pór roku” – czytamy w liście RPO.
Rzecznik wskazuje na największe bolączki programu: wymóg posiadania prawa własności domu od minimum trzech lat, nieterminowość działania Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, możliwość odebrania dofinansowania pomimo wcześniejszej akceptacji przedsięwzięcia oraz na niewystarczającą ochronę prawną interesów adresatów programu.
Samorządowcy też krytykują
Równie krytyczne zdanie o Czystym Powietrzu mają samorządowcy, którzy są w bezpośrednim kontakcie z potencjalnymi beneficjentami programu. Ich opinie na temat programu zebrał ostatnio Polski Alarm Smogowy. Gminni urzędnicy wskazali na dowolne interpretowanie zasad programu przez pracowników wojewódzkich funduszy ochrony środowiska, którzy żądają wielu dodatkowych oświadczeń, certyfikatów czy wyjaśnień. Do czasu ich dostarczenia wypłaty są wstrzymywane. Za „skandaliczne” uznawane są praktyki polegające na uznaniowym zmniejszaniu przez fundusze wypłat kolejnych transz dotacji, wbrew zapisom podpisanych już umów. Zdaniem osób pracujących na co dzień z programem „taka praktyka bardzo negatywnie wpływa na jego wizerunek”.
Kolejny problem to ciągnące się miesiącami procedury oceny wniosków o dotację czy rozliczania dotacji. Jeden z respondentów powiedział: „Opóźnienia nie dotyczą jedynie wypłat. U nas miesiącami czeka się na numer umowy. Ludzie tracą zaufanie do tego systemu już na samym początku drogi”.
Drugim z najczęściej pojawiających się wątków jest wykluczenie osób najuboższych. Program oceniany jest jako niedostępny dla osób ubogich. Ze względu na obowiązek wykonania termomodernizacji koszt inwestycji rośnie do kilkudziesięciu, a niejednokrotnie do więcej niż 100 tys. zł. Osoby gorzej sytuowane nie dysponują środkami pozwalającymi na sfinansowanie kosztownego remontu i wielomiesięczne oczekiwanie na zwrot kosztów.
„Program Czyste Powietrze miał służyć ochronie powietrza, zachęcać ludzi do wymiany źródeł ogrzewania. To był jego główny cel. (…) Obecnie tak się to skomplikowało, że nadaje się dla coraz węższej grupy ludzi, a ten główny cel gdzieś się rozmył” – wskazał kolejny z badanych.
Wśród wyzwań podnoszonych przez gminy pojawia się także opłata za audyt energetyczny bez gwarancji dotacji. Chodzi o sytuację, w której żeby dowiedzieć się, czy dana osoba kwalifikuje się do programu i na jaką dotację może liczyć, musi najpierw wykonać audyt energetyczny budynku, którego koszt waha się od 1,5 tys. do 2 tys. zł. Ten mechanizm postrzegany jest jako nieuczciwy i zniechęcający do programu.
„Nowa edycja programu to niestety kompletna porażka. Klienci przychodzą, informujemy ich o konieczności realizacji audytu i jego przeciętnych kosztach i tyle ich widzimy” – to opinia kolejnego gminnego urzędnika.
Szczególnie negatywne opinie dotyczą opóźnień wypłat dla firm. Problem osób ubogich pogłębia fakt, że coraz mniej firm chce realizować inwestycje w formule z prefinansowaniem (do 35 proc. wartości dotacji może zostać wypłacone przed poniesieniem kosztów, a wcześniej było to 50 proc.). W wyniku drastycznych opóźnień w wypłatach przez wojewódzkie fundusze ochrony środowiska coraz mniej firm decyduje się na udział w programie, co zmusza beneficjentów do współpracy z dużymi firmami, zazwyczaj droższymi od lokalnych wykonawców.
Ministerstwo zadowolone
– Wnioski płynące z analizy ocen programu Czyste Powietrze przez gminy są porażające. Na początku 2024 roku mieliśmy nadzieję, że zapowiedzi premiera Tuska o usprawnieniu programu Czyste Powietrze, szybszej walce ze smogiem i pomocy dla gospodarstw domowych w termomodernizacji domów zostaną zrealizowane. Niestety, jak widzimy po dwóch latach sprawowania rządów, program znajduje się w głębokim kryzysie, a walka ze smogiem mocno wyhamowała. W obecnym tempie cele programu zdefiniowane przez NFOŚ, a więc wymiana 2,5 mln kopciuchów, nie zostaną osiągnięte nawet w ciągu czterdziestu lat – twierdzi Andrzej Guła, lider PAS.
Mimo złych wyników programu oraz krytyki samorządowców i organizacji pozarządowych stanowisko Ministerstwa Klimatu i Środowiska pozostaje optymistyczne. „Zapewniam, że w programie dzieje się więcej niż kiedykolwiek” – przekonywała w grudniu ubiegłego roku minister Paulina Hennig-Kloska.
Jednak fakty temu przeczą. Średnia liczba wniosków złożonych do programu w 2024 roku wyniosła ponad 5,2 tys. tygodniowo. Najnowsze dane ministerstwa pokazują, że w tygodniu od 17 do 23 stycznia tego roku złożono zaledwie 643 wnioski.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!











