Czym się różni religia od polityki

Kardynał Grzegorz Ryś nie formułuje politycznego programu, a jedynie… przypomina Ewangelię.
redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Książek
fot. Magdalena Książek

Po ogłoszeniu nominacji kard. Grzegorza Rysia na arcybiskupa metropolitę krakowskiego, czyli jedną z najbardziej prestiżowych funkcji w Kościele w Polsce, na jego głowę posypała się poważna krytyka. Osoby ze środowisk narodowych czy skrajnie konserwatywnych krytykowały go jako niebezpiecznego liberała. Przypomniano wypowiedzi kardynała, które dotyczyły a to migrantów, a to stosunku do Żydów – by podkreślić, że to niebezpieczne, posoborowe myślenie, zbyt ekumeniczne, a przede wszystkim zbyt lewicowe.

Z tym ostatnim oskarżeniem wiąże się też pewien typ argumentacji wobec kard. Rysia, który stał się na prawej stronie sceny politycznej dość symptomatyczny. Otóż oskarżano go, że w istocie jest jednym z najbardziej upolitycznionych polskich hierarchów, wspierając idee lewicowe czy lewicowo-liberalne. Ale czy ktoś kiedyś słyszał, by kard. Ryś popierał jakąś partię albo wypowiadał się o jakimś polityku z uznaniem? Nie. O co więc chodzi? Otóż, zdaniem krytyków, głosi on niebezpiecznie lewicowe poglądy, których zaaplikowanie w rzeczywistości miałoby doprowadzić Polskę do katastrofy. Chodzi o migrantów i słynny list z lipca tego roku, w którym kardynał wzywał do nawrócenia i zmiany języka, jakim mówimy o migracji.

Ta krytyka wydaje mi się nietrafiona. Kardynał bowiem nie formułuje politycznego programu, a jedynie… przypomina Ewangelię. Jednak prawa strona, krytykując go, widzi w jego słowach nie nauczanie Kościoła, a wyłącznie politykę. A patrząc przez pryzmat polityczny na jego wypowiedzi, nie widzi się nic poza polityką. Na tym polega błąd. Krytycy mówią na przykład, że ze słów kardynała ma wynikać, iż państwa nie mają prawa nie wpuszczać na swój teren migrantów, bowiem kardynał przypomniał, że w myśl katolickiej nauki społecznej każdy ma prawo do tego, by wybrać sobie miejsce, gdzie będzie mieszkał. Kłopot w tym, że przekładanie słów kardynała na programy polityczne to duże uproszczenie.

Podobne do tego, gdy słyszymy niekiedy, że pierwsze wspólnoty chrześcijańskie były protoplastami komunizmu, ponieważ dzieliły się całą swoją własnością. Na czym polega różnica? Pierwsi chrześcijanie po prostu traktowali serio słowa Chrystusa o tym, że jeśli ktoś bardziej przywiązany jest do bogactwa aniżeli do bliźniego, to ciężko mu będzie wejść do Królestwa Niebieskiego. Czy z tego jednak wynika, że chrześcijaństwo było programem ekonomiczno-politycznym? Nie. Jeśli ktoś twierdzi, że Chrystus był pierwszym komunistą, to znaczy, że widzi w jego nauczaniu wyłącznie politykę, nie zaś nakaz moralny.

Tak samo jest ze stosunkiem do migrantów. Twierdzenie, że nasz dzisiejszy język wobec migrantów nacechowany jest nienawiścią i brakiem szacunku wobec przybyszów, jest wezwaniem do zmiany postawy etycznej, nie zaś do tego, by zlikwidować granice i wpuszczać do Polski wszystkich bez wyjątku: mężczyzn, kobiety, dzieci, przestępców i nieszczęśników wygnanych ze swoich domów w dalekich krajach Azji czy Afryki. Prawa strona zbyt często właśnie w religii upatruje uzasadnienia swej polityki, nie rozumiejąc, że to są różne rzeczywistości.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2025