Przełom w sprawie ekshumacji?

Już 6 września na terenie Ukrainy odbędzie się pierwszy pochówek grupy ofiar rzezi wołyńskiej ekshumowanych w Puźnikach, w dawnym województwie tarnopolskim. Czy to oznacza przełom w stosunkach polsko-ukraińskich wokół sprawy ludobójstwa na Wołyniu?
Czyta się kilka minut
Miejsce ekshumacji w ukraińskich Puźnikach | fot. Wojciech Olkuśnik/East News
Miejsce ekshumacji w ukraińskich Puźnikach | fot. Wojciech Olkuśnik/East News

Puźniki były niewielką polską wsią w dawnym województwie tarnopolskim na Wołyniu. W lutym 1945 roku jednej z nocy żołnierze z Ukraińskiej Powstańczej Armii napadli na wieś i w krwawy sposób zamordowali około 100 osób, w tym wiele kobiet i dzieci. Ci, co przeżyli, w pośpiechu pogrzebali ciała zamordowanych w dwóch zbiorowych dołach, po czym uciekli ze strachu przed powrotem oprawców. Wieś niedługo po wojnie została całkowicie zlikwidowana. Do dziś jedynym śladem po osadzie jest kapliczka i resztki dawnego cmentarza, którym od kilku lat opiekują się polscy harcerze.

Godne pogrzebanie
Puźniki są tylko jedną z setek polskich miejscowości, w których od lutego 1943 do lutego 1945 roku nacjonaliści z UPA przy współudziale niektórych przedstawicieli ludności ukraińskiej dokonali ludobójstwa około 100 tys. Polaków. W ramach akcji odwetowej zamordowano około 10 tys. Ukraińców. Zbrodnia ta dzieli Polaków i Ukraińców od lat, kładąc się cieniem na naszych stosunkach. Główną kością niezgody pozostają właśnie miejsca tymczasowego pochówku większości ofiar, które zdaniem ich żyjących do dziś potomków oraz opinii publicznej w Polsce zasługują na godne, chrześcijańskie pochowanie.
„Nie możemy zgodzić się na to, że odmawia się nam, Polakom, prawa do pochowania ofiar ludobójstwa wołyńskiego, bo nie o zemstę oni wołają: wołają o krzyż, wołają o grób, wołają o pamięć, i jako przyszły prezydent Polski jestem zobowiązany mówić ich głosem. Nikt mnie z tego nie zwolni”– apelował prezydent Karol Nawrocki do prezydenta Ukrainy. Inni polscy politycy wprost mówili o tym, że brak ukraińskiej zgody na pełnoskalową akcję ekshumacyjną to działanie blokujące możliwość wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej, ponieważ „godne grzebanie umarłych należy do podstawowych zasad cywilizacji europejskiej”.

UPA – kość niezgody
Te mocne słowa nie oznaczają jednak, że ekshumacji nigdy nie było i nie ma. To bowiem proces bardziej skomplikowany niż się wydaje.
W czasach ZSRR tego typu działania były z góry zabronione. Sprawa została odblokowana po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości. Początkowo była to inicjatywa własna potomków ofiar, a pierwsze ekshumacje odbyły się zasadniczo na ich koszt w 1992 roku  w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Brali w nich udział również fachowcy z Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu – poprzednika IPN. Podobnie poszukiwano grobów i prowadzono ekshumacje w roku 2001 w Pawliwce i Radowiczach. Następne poszukiwania i pochówki ekshumowanych ofiar odbywały się dalej przy wsparciu IPN, aż do roku 2017, kiedy to władze Ukrainy całkowicie zabroniły Polakom tego typu działań na swoim terenie. Powodem takiego obrotu spraw był demontaż pomnika żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) we wsi Hruszowice na Podkarpaciu. Polski resort kultury argumentował, że było to działanie legalne, ponieważ to ukraiński pomnik wzniesiono nielegalnie. „Nie ma przyzwolenia na funkcjonowanie w przestrzeni publicznej, wzniesionych niezgodnie z obowiązującymi na terenie RP przepisami prawa, pomników chwały Ukraińskiej Armii Powstańczej, których celem jest gloryfikowanie formacji zbrojnej, odpowiedzialnej za zbrodnie dokonane na tysiącach, w zdecydowanej większości bezbronnych polskich obywateli” – pisała w oświadczeniu strona polska.
Kością niezgody stała się zatem sama UPA (a zwłaszcza jej przywódca), która dla Polaków jest organizacją odpowiedzialną za ludobójstwo na Wołyniu, zaś dla Ukraińców – bohaterską formacją, która walczyła z terrorem sowieckim i obecnie stanowi jeden z elementów ukraińskiej tożsamości. Sama świadomość zbrodni na Polakach dokonywanych przez UPA jest wciąż na Ukrainie niewielka.

Świadectwo dialogu
Przez lata pisma działu poszukiwawczego polskiego IPN bezskutecznie wysyłały kolejne wnioski o możliwość prowadzenia poszukiwań w różnych lokalizacjach na Ukrainie. W momencie wybuchu pełnoskalowej agresji rosyjskiej, gdy Polacy masowo udzielali uchodźcom wojennym wsparcia, sytuacja zaczęła powoli się zmieniać. Coś w rodzaju przełomu nastąpiło w lutym bieżącego roku. Wtedy polskie i ukraińskie ministerstwa kultury nawiązały ponownie dialog w sprawie „godnego pochówku ofiar wojen”, powstała też polsko-ukraińska grupa robocza ds. dialogu historycznego, która pracuje nad trwałym uregulowaniem tych kwestii w relacjach polsko-ukraińskich. Owocem jej prac było rozpoczęcie 3 kwietnia 2025 roku prac ekshumacyjnych właśnie w Puźnikach. „Na miejscu pracował 32-osobowy zespół specjalistów, którego pracami kierował Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie. Zespół przeprowadził prace na obszarze o powierzchni 115 m². Powierzchnia całkowita mogiły wyniosła 8,2 m². Wydobyto szczątki 42 osób. Na podstawie przeprowadzonej analizy ustalono, że wśród ekshumowanych ofiar jest co najmniej 11 osób małoletnich (poniżej 18. roku życia), 16 kobiet i 10 mężczyzn. Znaleziono także 172 przedmioty osobiste” – relacjonował IPN w komunikacie prasowym. Poinformował również, że w toku pozyskiwania zgód na prace poszukiwawcze lub ekshumacyjne jest 26 wniosków o poszukiwania i ekshumacje w kolejnych miejscach oraz trzy podobne wnioski ze strony ukraińskiej do poszukiwania ich mogił na terenie Polski.
Właśnie szczątki wydobyte w Puźnikach będą 6 września uroczyście pochowane w nieujawnionym dotąd miejscu na Ukrainie. Szczegóły zostaną podane w ostatniej chwili z obawy przed sprowokowaniem nalotów rosyjskich. W uroczystościach weźmie nawet udział Tetiana Bereżna – nowa minister kultury Ukrainy. „Jest to nie tylko symbol, ale i konkretne świadectwo dialogu, który należy kontynuować” – mówiła w wypowiedzi dla mediów.
Jednocześnie prace ekshumacyjne trwają również na przedmieściach Lwowa, gdzie pracuje zespół specjalistów Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, przy wsparciu biegłego z zakresu medycyny sądowej z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Poszukują żołnierzy Wojska Polskiego poległych we wrześniu 1939 roku w obronie Lwowa.

Przełom czy mały krok?
Czy to wszystko oznacza przełom w relacjach polsko-ukraińskich wokół zbrodni wołyńskiej? Zdaniem wiceprezesa IPN Karola Polejowskiego o przełomie nie może być mowy, póki strona ukraińska nie udzieli zgody z góry na prowadzenie przez Polaków prac ekshumacyjnych. „Nie jest to żaden przełom, ale pierwszy dosyć nieśmiały kroczek, który być może zwiastuje jakąś trwalszą zmianę” – mówił w rozmowie z Polskim Radiem. Zarówno bowiem IPN, jak i prezydent Karol Nawrocki stoją na stanowisku, że nie powinno to być rozpatrywane pojedynczo, wniosek po wniosku i ekshumacja po ekshumacji, ale właśnie systemowo, zbiorowo, dla płynności tych prac. Ukraińska strona taką możliwość odrzuca, tłumacząc to trwającą wojną i niemożliwością bezpiecznego prowadzenia poszukiwań historycznych pod ciągłym rosyjskim nalotem. Zdaniem IPN to argument nietrafiony, a powód wstrzymywania owej systemowej zgody jest inny. „Współczesne państwo ukraińskie buduje swoją tożsamość na etosie organizacji nacjonalistycznych, która owszem, walczyła przede wszystkich z reżimem sowieckim, ale również mordowała masowo Polaków” – twierdzi Karol Polejowski. Sugeruje również, że zgoda systemowa nie została ciągle wydana, ponieważ Ukraińcy boją się ujawnienia masowych zbrodni dokonanych przez ich bohaterów narodowych, co w czasie prowadzonej wojny obronnej mocno nadszarpnęłoby tożsamość narodową Ukrainy. 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2025