Młodego mediolańczyka beatyfikował pięć lat temu, w 2020 roku, papież Franciszek, ale dopiero perspektywa kanonizacji chłopca wywołała prawdziwy medialny ferment. Nic dziwnego, oficjalne uznanie kogoś za świętego przez Kościół należy do kategorii orzeczeń nieomylnych (taka przynajmniej jest opinia większości teologów), co podnosi wagę tego orzeczenia. Co ciekawe, zapowiedź ta wywołała wątpliwości zarówno u katolickich tradycjonalistów, jak i tych, których opatruje się etykietą „progresistów”, a którym w tym przypadku sekundują liberalne świeckie media.
Problematyczna biografia
Zacznę od rzutu oka na historię życia błogosławionego, bo to jej elementy zrodziły krytykę myśli o jego kanonizacji. Urodził się w 1991 roku, należy więc do pokolenia określanego mianem milenialsów. Oboje jego rodzice należą do włoskich rodzin i to znaczących, przynajmniej pod względem finansowym: Acutisowie są dobrze osadzeni od pokoleń na rynku ubezpieczeń, zaś matka, Antonia Salzano, wywodzi się z rodziny prowadzącej dużą firmę wydawniczą, z korzeniami w USA i tamtejszym nowojorskim rynku nieruchomości. Oboje byli obojętni religijnie (Antonia miała przyznać, że zanim syn na nowo przyciągnął ją do wiary, wcześniej była w kościele zaledwie trzy razy: na swoim bierzmowaniu, ślubie i chrzcie syna), więc nie przywiązywali wagi do wychowania dziecka w tej sferze życia, ale też nie stawiali przeszkód.
Carlo urodził się w Londynie, gdzie jego matkę i ojca zaprowadziły sprawy zawodowe. Do Mediolanu przyjechał jako czteromiesięczne niemowlę i z tym miastem będzie związana główna część jego życia. Po raz pierwszy okazał zainteresowanie modlitwą, kiedy miał trzy lata. Był świadkiem udzielania sakramentu chorych swojemu ciężko choremu dziadkowi, który wkrótce zmarł. Kilka dni później zażądał kurtki i aby zaprowadzono go do kościoła. Zapytany przez babcię, skąd ta myśl, powiedział, że chce się pomodlić za dziadka, aby ten „mógł pójść do Jezusa” – zmarły przyśnił się chłopcu, prosząc o wstawiennictwo. Od tego momentu Carla zaczął przyciągać Chrystus Eucharystyczny, a na jego pytania dotyczące wiary i praktyk religijnych odpowiedzi znajdował u… pochodzącej z Polski niani. Ona też próbowała go nauczyć stawiania granic, kiedy dzieci w przedszkolu – od czasu do czasu młody Acutis chadzał też tam – zaczęły zabierać mu zabawki i były dla niego przykre. Uznał, że gdyby stracił cierpliwość, nie podobałoby się to Jezusowi (nie wiem, czy to kwestia narodowości, ale jestem po stronie niani…).
Dalszą edukację odbywał w szkołach katolickich, zapewne raczej z powodu ich wysokiego poziomu, nie z troski o religijne wychowanie. Uczniem był przeciętnym, wolał skupiać się na tematach, które naprawdę go interesowały: komputerach, wierze i grze na saksofonie. Wakacje spędzał na południu Włoch, w Kampanii, tam też regularnie wieczorami dołączał w kościele do grupki kobiet odmawiających różaniec. Z czasem zarówno ta modlitwa, jak i udział w mszy św. stały się jego codziennymi praktykami, podobnie jak spędzanie czasu na adoracji Najświętszego Sakramentu.
Wiara jego była na tyle silna, że jako nastolatek nawrócił i przyprowadził do chrztu trójkę imigrantów. Tym jednak, co najbardziej go bolało, była niewiara w realną Obecność w Eucharystii. Korzystając z umiejętności związanych z posługiwaniem się komputerem i pojawienia się szerszego dostępu do sieci, zaczął prowadzić bloga o cudach eucharystycznych i gromadzić informacje na ich temat. Przygotował także na ten temat wystawę, która potem podróżowała po Włoszech. Prowadził także listę objawień maryjnych na świecie.
Kiedy miał 15 lat, zdiagnozowano u niego ostrą białaczkę. Zmarł szybko, kilkanaście dni po diagnozie. Swojej matce powiedział, żeby się nie bała, bo odkąd Chrystus się wcielił, śmierć jest tylko przejściem do pełnego fascynujących rzeczy życia wiecznego. Umarł w śpiączce, jego relikwie znajdują się w Santa Maria Maggiore w Asyżu. Kult nastolatka szybko się rozwinął w jego rodzinnym kraju, a potem poza granicami Włoch.
Sprzeciw
Zacznijmy od niepokojów wyrażanych przez katolików przywiązanych do liturgii trydenckiej. Mieszczą się one w spektrum między krytyką estetyczną (czy naprawdę jego relikwie muszą być wystawione w dresie?) a utratą jednego z argumentów przeciw Novus Ordo Missae. Dotychczas można było mówić, że o jakości tej liturgii świadczy to, że nie wychowała żadnego świętego, kanonizacja młodego mediolańczyka obali to twierdzenie. Szczególnie że jego duchowość była właśnie głęboko eucharystyczna. Jeden z tradycjonalistycznych publicystów, Peter Kwasniewski, odpowiadając na to spostrzeżenie, pisze, że Carlo doszedł do świętości nie dzięki zmianom w liturgii, ale korzystając z „resztek” nadzwyczajnej formy rytu, które ocalały po posoborowych zmianach. Mówiąc inaczej, jego kanonizacja niczego nie dowodzi w kwestii jakości nowego rytu. Wygląda więc na to, że ta część katolickiego świata uzna świętość Acutisa, nawet jeśli z pewnymi oporami.
O wiele ostrzej wypowiedziała się druga strona. Inicjatorem debaty byli katolicy (pada tu nazwisko liberalnego teologa Andrei Grilla), a podchwycił temat jak najbardziej świecki (i niechętny wobec katolicyzmu) „The Economist”. W marcu 2025 roku na łamach tego czasopisma ukazał się artykuł zawierający argumenty przeciw ogłoszeniu nastolatka świętym (plus krytyczne uwagi na temat formy wystawienia relikwii do kultu – chodziło o przeszkloną trumnę i pokrycie ciała woskiem, tak aby zachować wygląd).
Po pierwsze, według krytyków przeciw niemu przemawia to, że pochodził z bardzo zamożnej rodziny. A Jezus wypowiadał się o bogaczach z niechęcią i często podkreślał znaczenie ubóstwa oraz szczególne miejsce dla ubogich w Jego królestwie. Cóż, wszyscy bogaci, zapomnijcie, że macie szansę zostać zbawieni! (Bo przecież to właśnie oznacza bycie świętym).
Drugi argument dotyczy młodego wieku kandydata do kanonizacji: skoro umarł, mając zaledwie 15 lat, to nie do końca był świadomy, podejmując takie a nie inne wybory religijne. Poza tym na pewno został zindoktrynowany przez wychowanie (pojawia się nawet teza o religijnym praniu mózgu). Teza o tyle łatwa do podważenia, że jego rodzice byli obojętni w kwestiach wiary, to on nawrócił swoją matkę, a katolickie wychowanie zawdzięczał temu, że jego niania była w stanie odpowiadać na dziecięce pytania dotyczące Boga. Religijność Carla narodziła się w nim naturalnie, co więcej: jego koledzy i znajomi nigdy nie postrzegali go jako przesadnie pobożnego, więc nie tylko się narodziła, ale i zachowała zdrowy umiar.
Ostatni argument przeciw kanonizacji to oburzenie, że młody fascynat nowych technologii, komputerowy geek, uległ fascynacji takimi „średniowiecznymi” przekonaniami jak prawda o transsubstancjacji, do tego wierzył w cuda eucharystyczne i promował objawienia maryjne. Rozumiem, że taka postać może wywoływać „zwarcie” w głowach tych, którzy zakładają, że do bycia nowoczesnym trzeba być niewierzącym, a specjalizacja w zakresie nowych technologii magicznie obnaża to, że katolickie dogmaty to złudzenia.
Jak jednak mawia znajomy dominikanin: życie jest bogatsze od naszych wyobrażeń. Pogódźmy się więc z tym i cieszmy z nowego świętego, przy okazji znajdując w nim inspirację do odkrywania wciąż na nowo realnej Obecności jako daru namacalnej Miłości.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













