Jak dobra aktorka stała się internetowym trollem

Mówi się, że im człowiek starszy, tym lepiej rozumie komplikacje świata. Szczepkowska ma taką dojrzałość dawno za sobą. Dziś jest ofiarą, wręcz produktem logiki polaryzacji
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Sięgam po sprawę stosunkowo błahą wobec tego, co dzieje się w Polsce, jak i poza Polską (wojna rosyjsko-ukraińska). Sięgam, bo to smutny przyczynek do tego, co dzieje się z polską inteligencją.
„No dobrze, dosyć tych lekkopiórych żartów. Chamem pan jesteś, panie Nawrocki. Nie żadnym tam człowiekiem z dołów, który poszedł do góry, tylko chamem. Mnie nie obowiązują dyplomatyczne zachowania. Jestem zwykłą obywatelką tego kraju. Cham na stanowisku prezydenta jest nieszczęściem, ale też ujmą dla państwa. Nic nie masz wspólnego z kulturą i tradycją naszej ojczyzny. Jestem pełna podziwu dla premiera. Wybitna lekcja klasy i cierpliwości. Kordian i cham” – to internetowy wpis aktorki Joanny Szczepkowskiej.
O co poszło? O spotkanie prezydenta Nawrockiego z premierem Tuskiem. Prezydent spóźnił się na nie ledwie parę minut. Tuska filmowano w tym czasie, jak czeka w pałacu. Zrobiono to w takiej poetyce, jakby sytuacja trwała całą wieczność. Wyraźnie zafascynowana Donaldem Tuskiem aktorka postanowiła się za nim ująć – w takiej formie. 
To pochodna jej wejścia w politykę. Była jedną z najwytrwalszych bojowniczek o unieważnienie i powtórzenie ostatnich wyborów prezydenckich – wyłącznie na podstawie insynuacji i podejrzeń rozsiewanych przez Romana Giertycha, a do pewnego momentu i przez samego Tuska. Uczestniczyła w manifestacjach, pisała listy do marszałka Hołowni. Stała się nieformalnym członkiem radykalnego środowiska Silnych Razem. Co zaowocowało plotkami, że chce zostać polityczką.
Po jej nieprzytomnym ataku na prezydenta nie musiała czekać na reakcje. Prawicowcy obrzucają ją w social mediach inwektywami, nazywają „drugorzędną aktorką”, „aktorzyną”, „komediantką” (to ostatnie jak z wieku XIX). Przy okazji rozszerzają tę wojnę na wszystkich aktorów, akurat ta wrogość trwa od lat, bo wielu ludzi tej branży lubi komentować politykę w duchu bardzo emocjonalnym i oczywiście antyprawicowym. 
Nic z tych uogólnień dobrego nie wynika. Co gorsza, Szczepkowska jest naprawdę dobrą aktorką. To wy upraszczacie rzeczywistość, często zresztą nie chodzicie do teatru. Paradoks polega na tym, że jeśli artystka została w świecie sztuki trochę zmarginalizowana, to także dlatego, że narażała się środowisku. A to krytykując modnych reżyserów, a to atakując lobby homoseksualne w teatrach. Czyli za coś w sumie odwrotnego niż jej obecne wystąpienia.
Czytając przez lata jej felietony w „Rzeczpospolitej”, widziałem symetrystkę, apelującą, aby jedna strona wojny kulturowej zrozumiała drugą. Dlaczego więc na koniec znajdujemy ją na skrajnym skrzydle strony liberalno-lewicowej? I to w wojnie czysto politycznej, której przez lata unikała.
Zwolennicy cynicznych interpretacji mają swoje tłumaczenia. Twierdzą, że pani Joanna postanowiła odzyskać łaski środowiska. Uznała, że osiągnie to polityczną gorliwością. Ja odpowiem: może tak, a może i nie. Zawsze była egzaltowana, jak zresztą wielu artystów. 
Nie zmienia to faktu, że zmieniła się w trolla, osobę siejącą burzę, odwołującą się do obsesji. Przekłada się to także na jej twórczość. Teatr Polski w Warszawie wystawił ostatnio jej sztukę Separatka. To nawet nieźle napisana opowieść o spotkaniu w szpitalu dwóch kobiet. Jedna, prawicowa, jest uosobieniem uprzedzeń i intelektualnych braków. Druga, liberalna, ma śmiesznostki, ale w sumie to chodząca mądrość. Gra ją sama Szczepkowska. 
Mówi się, że im człowiek starszy, tym lepiej rozumie komplikacje świata. Tymczasem Szczepkowska ma taką dojrzałość dawno za sobą. Dziś jest pod każdym względem ofiarą, wręcz produktem logiki polaryzacji.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2025